Dobra osobiste

Monitoring bez regulacji w przepisach - kamery publiczne bez kontroli

Fotorzepa, Sławomir Mielnik
Systemy monitoringu rozpoznają już twarze i analizują nietypowe zachowania. Tymczasem prawo milczy na temat tego, co i komu wolno podglądać
Pod przewodnictwem Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie trwają zaawansowane prace nad europejskim projektem INDECT, który dzięki zainstalowanym na ulicach kamerom i mikrofonom pozwoli wyłapywać różne zagrożenia. System tworzony jest po to, by zwiększyć bezpieczeństwo. Niemniej jednak słychać głosy, że zbyt mocno będzie on ingerować w prywatność obywateli. Jego zainteresowanie może wzbudzić nawet jeden podejrzany gest przechodnia.

Potrzebne regulacje

Monitoring publiczny to jedynie czubek góry lodowej. Tysiące kamer w centrach handlowych, bankach, autobusach czy klatkach schodowych śledzą mieszkańców miast. Kamery są montowane nawet na śmietnikach, aby nagrać osoby podrzucające do nich nieczystości. 407 kamer miejskich działa w Warszawie
Wszystko to odbywa się bez kompleksowej regulacji prawnej. O ile szczątkowe przepisy wspominają o monitoringu stosowanym przez policję, straż miejską czy też na stadionach i w kasynach, o tyle podglądania w centrach handlowych czy na prywatnych osiedlach nic już nie reguluje. Dlatego też generalny inspektor ochrony danych osobowych zwrócił się do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji o przygotowanie kompleksowych przepisów, które będą regulować zasady korzystania z wideomonitoringu. – Nie jestem przeciwnikiem monitoringu, bo jest on potrzebny chociażby ze względów bezpieczeństwa. Musimy jednak wiedzieć, kto i na jakich zasadach może go stosować – tłumaczy Wojciech Rafał Wiewiórowski. Część krajów UE już zdecydowała się na objęcie monitoringu nadzorem. W Hiszpanii od kilkunastu lat obowiązuje ustawa, która wymaga uzyskania zgody specjalnej komisji na instalację kamer umożliwiających nagrywanie. Przewodniczą jej sędziowie. W Belgii pozytywną opinię na temat monitoringu musi wyrazić rada gminy, a sam system wymaga zgłoszenia do Komisji Ochrony Życia Prywatnego. We Włoszech zasady korzystania z monitoringu uregulowano w ustawie dotyczącej przetwarzania danych osobowych, która nakazuje zgłaszanie systemów do Urzędu Rzecznika Ochrony Danych Osobowych. Wiewiórowski proponuje objęcie monitoringu nadzorem – przez jego urząd albo przez jakiś inny.

Sklepy do rejestracji

– Moim zdaniem odrębnie powinien zostać uregulowany monitoring, którym zarządza policja i straż miejska, a odrębnie ten prywatny, np. w centrach handlowych. Podmioty prywatne powinny go zgłaszać do rejestracji u GIODO. Tak jest np. w Czechach. Istotne jest także, aby osoba, która znajdzie się w obszarze monitorowania, wiedziała o kamerach i miała informacje, kto te dane następnie przetwarza – mówi GIODO. 15 mln mln euro to szacowany koszt projektu INDECT, który umożliwi inteligentne śledzenie zagrożeń Osoby zarządzające miejskimi kamerami też są zainteresowane stworzeniem nowych regulacji. – Określenie, kto i na jakich zasadach może stosować monitoring, jest potrzebne, bo zdarza się, że ktoś próbuje podważyć nasze uprawnienia, chociaż właścicielem wszystkich nagrań nie jesteśmy my, ale policja – przyznaje Jacek Gniadek, dyrektor Zakładu Obsługi Systemu Monitoringu w Warszawie. – Ważne, by przepisy te nie były nazbyt kazuistyczne, bo to mogłoby nam utrudnić działalność – zaznacza. masz pytanie, wyślij e-mail do autora: s.wikariak@rp.pl Więcej w serwisie: Prawo dla Ciebie » Twoje prawo » Dane osobowe Prawo dla Ciebie » Twoje prawo » Dobra osobiste
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL