Zadania

Rada Warszawy ma dziś obniżyć opłaty w przedszkolach

Stawki w przedszkolach
Życie Warszawy
Platforma proponuje stawkę 2,60 zł za godzinę pobytu malucha w przedszkolu. SLD – 2 zł, a PiS – 10 godzin za darmo. Ale to PO zdecyduje. Rodzice idą za ciosem i walczą też o tańsze żłobki
Rada Warszawy ma dziś obniżyć opłaty w przedszkolach, wprowadzone zaledwie kilka tygodni temu. Nikt nie ma złudzeń, że „obniżka podwyżki" to element przedwyborczej gry i każda siła polityczna w stolicy próbuje w niej zaistnieć. Wszystkie partie przygotowały więc na dziś własne propozycje zmian, ale tylko pomysł ratusza ma szansę wejść w życie.
Gdy prezydent Warszawy, wywołana przez premiera Donalda Tuska, obwieściła, że zlikwiduje opłaty poranne w przedszkolach  i obniży stawki  za pobyt dziecka po godz. 13  (do  2,6o zł /godz.), SLD zadeklarował  przelicytowanie stawki na 2 zł za każdą płatną godzinę. – Platforma nie wpuściła naszego projektu uchwały do porządku obrad, ale będziemy jeszcze próbować na sesji  – zapowiada wiceszef Rady Warszawy Sebastian Wierzbicki (SLD).
Próbować będzie też PiS. Z szerokim gestem. – Proponujemy 10 darmowych godzin pobytu dziecka w przedszkolu – deklaruje Michał Dworczyk (PiS). – Nie mam złudzeń, że Platforma na to nie pójdzie, ale chcemy dobitnie zaakcentować  w ten sposób nasz pogląd, że Warszawę stać na dopłatę do przedszkoli, a wielu r0dziców nie stać na takie stawki, jakie wyliczył ratusz. Projekty SLD i PiS nawet nie zostaną wprowadzone pod obrady.  – Nie zależy nam na populistycznej dyskusji o darmowych przedszkolach – słyszymy nieoficjalnie w PO, która ma w radzie większość i skorzysta z  prawa siły.  – Na razie żadnych propozycji opozycji nie widzieliśmy na oczy. Zobaczymy, to zdecydujemy – stwierdza delikatniej wiceszefowa klubu PO Zofia Trębicka.

Liczenie w październiku

Głosowane dziś zmiany w przedszkolach mają obowiązywać wstecznie od 1 września. To oznacza, że nowe stawki będą naliczane na początku października w oparciu o składane przez rodziców w tym miesiącu deklaracje. – Wyliczenia kosztów za wrzesień rodzice poznają w pierwszym tygodniu przyszłego miesiąca i będą musieli zapłacić do 15 października – mówi Jolanta Lipszyc, dyrektor miejskiego Biura Edukacji. Stawka 2,60 zł za godzinę będzie obowiązywać przez rok. W marcu każdego roku opłata będzie waloryzowana, bo wtedy zmieni się płaca minimalna, od której naliczane są stawki w całym kraju. – Chodzi o to, aby rodzice wiedzieli, jakie opłaty będą wnosili od września – tłumaczy Jolanta Lipszyc. Platforma zamierza utrzymać nową  zasadę zwrotu opłat  za nieobecność dziecka (jeśli zostanie to przez rodziców zgłoszone najpóźniej do godz.  9 rano). Pozostaną też dotychczasowe  ulgi – bezpłatne przedszkole przy dochodzie do 1039 zł na osobę w rodzinie i 50 proc. przy dochodach do 1386 zł. Nowością ma być bonus za dwoje lub więcej dzieci. – Jeśli drugie lub kolejne dziecko chodzi do przedszkola w Warszawie, także niepublicznego, to za każde  w tym przedszkolu publicznym  przysługiwać będzie 75 proc.  ulgi – zapowiada Jolanta Lipszyc. Jej zdaniem, wystarczy do tego tylko zaświadczenie z innego przedszkola. PiS proponuje tu pójść dalej i uwzględnić  także rodziny, które mają dzieci  jednocześnie w przedszkolu i żłobku.  – Ich też powinna objąć 75-procentowa bonifikata  – uważa Michał Dworczyk.  – Dziś tacy rodzice ponoszą sto procent kosztów w jednej i drugiej placówce.

Żłobki nie stanieją

Na sesji Rady Warszawy w Pałacu Kultury zamierzają dziś pojawić się  przedstawiciele rodziców, zainteresowani obniżeniem opłat także w żłobkach. – Mamy świadomość, że po wyborach nikt już naszymi sprawami się nie zajmie, więc to ostatni moment, by walczyć o obniżenie stawek  – mówią. Idąc za ciosem, także PiS zaproponuje zmianę uchwały żłobkowej.  –  Nie musimy chyba czekać na kolejną reprymendę Donalda Tuska? Zaproponujemy powrót do stawek sprzed podwyżki – mówi Dworczyk. Ponieważ jednak projekt nie ma wymaganych parafek prezydenta czy skarbnika, nie ma szans, by był głosowany. Odpowiedzialny za żłobki i przedszkola wiceprezydent Włodzimierz Paszyński raczej nie widzi szans na zmianę cen żłobków w przyszłości. Wczoraj spotkał się z gronem rodziców.   – Przyjąłem ich petycję. Przeanalizujemy ją. Wstępnie jednak żądania oceniam jako zbyt wygórowane – mówi nam wiceprezydent Paszyński. – Trzeba dostrzec różnicę między przedszkolami, które są formą edukacji, a żłobkami, które są tylko usługą opiekuńczą. O ile chcemy, by dzieci chodziły do przedszkoli, o tyle żłobek wcale nie musi być koniecznością dla dziecka – konkluduje.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL