Świat

Niewinny czekał na śmiertelny zastrzyk?

Protestujący przeciwko egzekucji Troya Davisa
AFP
Skazany na karę śmierci za zabójstwo policjanta Troy Davis bezskutecznie walczył do ostatka o życie, dowodząc, że nikogo nie zabił. Wyrok wykonano.
Na godzinę przed egzekucją skazany na karę śmierci Troy Davis złożył wniosek w Sądzie Najwyższym USA o jej wstrzymanie. Wcześniej władze stanowe odrzuciły jego prośbę o ułaskawienie.
Choć egzekucja miała odbyć się o godz. 1 w nocy czasu polskiego, władze stanowe czekały z wykonaniem wyroku do ogłoszenia decyzji przez Sąd Najwyższy. Okazała się niekorzystna dla skazanego. Troy Davis zginął po podaniu zastrzyku z trucizną. Dotychczas wykonanie wyroku było przekładane już trzykrotnie; ostatnim razem na dwie godziny wcześniej przed planowaną egzekucją.
"Davis pożegnał się już z przyjaciółmi i rodziną (...). Podano mu ostatni posiłek" - pisze korespondent CNN David Mattingly. Pod więzieniem, w którym przebywa Davis, zebrali się demonstranci skandujący hasła: "Kara śmierci? Nie ma mowy!" oraz "Uwolnijcie Troya Davisa". Według sądu Davis w 1989 r. zabił policjanta Marka MacPhaila, który po służbie pracował jako strażnik w restauracji Burger King w Savannah. MacPhail interweniował, gdy doszło do sprzeczki między kilkoma mężczyznami na parkingu. Ktoś zaczął strzelać i pociski trafiły go w serce i twarz, choć sam nawet nie wyciągnął pistoletu. Jeden z uczestników bójki poszedł na policję i powiedział, że mordercą był Troy Davis. Podczas procesu w 1991 r. wielu świadków mówiło to samo. Ale Davis uporczywie twierdził, że jest niewinny. W sierpniu tego roku został uznany za winnego i skazany na karę śmierci. Potem nastąpiły apelacje i kolejne procesy. Czarnoskóry Davis dowodził na przykład, że ława przysięgłych miała uprzedzenia rasowe. Część świadków wycofała obciążające go zeznania. Niektórzy mówili, że to policja nalegała, aby wskazali na Davisa. Ale kolejne sądy twierdziły, że oskarżony nie przedstawił dowodu na swoją niewinność. W 2010 r. federalny sąd okręgowy uznał, że są jedynie „minimalne wątpliwości" co do jego winy, nie ma więc powodu, by zmienić wyrok. W obronie Davisa wystąpili papież Benedykt XVI, południowoafrykański noblista abp Desmond Tutu oraz były prezydent USA Jimmy Carter. Apel o ułaskawienie podpisało 650 tys. osób. W efekcie trzy razy odwoływano wykonanie kary śmierci. O przyszłość Davisa walczyli też do ostatka europejscy politycy i obrońcy praw człowieka. Zdaniem Renate Wohlwend, deputowanej do parlamentu Liechtensteinu i członkini Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, wykonanie kary śmierci byłoby „ogromnym błędem prowadzącym do tragicznej niesprawiedliwości". Działacze Amnesty International zwołali na wczorajszy wieczór demonstrację pod ambasadą amerykańską w Paryżu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL