Finanse

Pierwsze wrażenia ze szczytu we Wrocławiu: rozczarowanie

Marek Belka, prezes NBP, Jean-Claude Trichet, prezes EBC, Jacek Rostowskim, minister finansów
AFP
Żadnych konkretów, żadnych nowości — takie są wrażenia po ponad półgodzinnej konferencji prasowej po spotkaniu Eurogrupy
Zwracali uwagę na  "implementację", "spójność" i tym podobne słowa — wytrychy, którymi posługiwali się szefowie Eurogrupy, Europejskigo Banku Centralnego, komisarz ds. gospodarczo-walutowych UE i szef Europejskiego Systemu Stabilizacji Finansowej, zdający relację z pierwszej części wrocławskiego szczytu finansowego.
Wydarzeniu towarzyszy ogromne zainteresowanie mediów. Akredytowało się ponad 400 dziennikarzy zgłodniałych informacji, które mają uspokoić rynki finansowe. Trudno powiedzieć, by takie padły podczas pierwszej konferencji prasowej. Zaplanowana na godzinę, trwała ok. 35 minut, zabrakło też informacji elektryzujących opinię publiczną. Politycy przypomnieli znane już fakty: że Komisja Europejska pozytywni ocenia wysiłki Portugalii i Irlandii w przywróceniu stabilizacji finansowej, że cieszy się z woli i determinacji Grecji do przeprowadzenia reform i do połowy października, po wcześniejszym audycie, trafią tam kolejne miliardy euro. Zaś rynki powinny dodatkowo uspokoić spójność rozwiązań Europejskiego Systemu Stabilizacji Finansowej oraz zdecydowanie we wprowadzaniu go do przepisów państw Eurolandu, co ma być zakończone do połowy października.
Największe zainteresowanie mediów skupiała wizyta amerykańskiego sekretarza skarbu, bezprecedensowa na takich szczytach. Jednak Timothy Geithner, przyjechawszy do Hali Stulecia, gdzie obradują ministrowie, jak i odjeżdżając z niej, nie zdecydował się na podejście do dziennikarzy. Szczegółów jego spotkania z Eurogrupą nie chciał zdradzić Jean Claude Juncker, szef Eurogrupy. Zapytany czy nie rozważano wprowadzenia czegoś na kształt amerykańskiego pakietu stymulacyjnego odpowiedział. — Ściśle współpracujemy na poziomie globalnym. Chcemy dać przesłanie, że jeśli zgodnie z planem wdrożymy podjęte już decyzje, to wszystko pójdzie w dobrym kierunku. Ale nie byłoby mądre gdybym zdawał państwu relację z nieformalnego spotkania z Timem. 400 dziennikarzy musiało zadowolić się jedynie takimi, ogólnikowymi stwierdzeniami, które padły podczas konferencji prasowej. Media nie miały wstępu do kuluarów a tym samym zostały skutecznie odcięte od polityków. W sobotę kolejny dzień szczytu. Kontrapunktem dla rozważań o stabilności finansowej w UE, osłabieniem światowego ożywienia gospodarczego i kryzysem długu publicznego w strefie euro, będzie gigantyczna, 40-tysięczna demonstracja, zorganizowana przez Europejską Konfederację Związków Zawodowych, zrzeszającą organizacje pracownicze z 36 krajów. Kilkugodzinny przemarsz przez miasto z okolic Hali Stulcia, gdzie obradują ministrowie, ma się zakończyć późnym popołudniem we wrocławskim rynku. Gdy rozpocznie się tam wiec pod hasłami „Tak dla europejskiej solidarności, Tak dla miejsc pracy i praw pracowniczych, Nie dla polityki cięć", politycy i finansiści będą już lądować w swoich krajach.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL