fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Klubowymi nieruchomościami powinno zarządzać miasto

O planach ratowania Skry i innych warszawskich stadionów- Wiesław Wilczyński, dyrektor stołecznego Biura Sportu
Rz: Na terenach Skry firma Global Partners chciałaby budować mieszkania. Czy jest to możliwe?
Wiesław Wilczyński: Teren Skry nie jest jeszcze objęty planami zagospodarowania przestrzennego. Przygotowanie prawa miejscowego, dotyczącego tego obszaru, jest jednak już w fazie końcowej. Architekci i urbaniści nie przewidują funkcji, o jaką zabiegają inwestorzy. Widzi pan tu jakieś rozwiązanie?
Sytuacja jest trudna. Pamiętajmy, że Skra ma ten teren jedynie w użytkowaniu wieczystym – naszym zdaniem do 2014 roku. Prawo do części gruntów nabyła właśnie firma Global Partners. Ale suma, jaką do tej pory inwestor zapłacił i jaką chce jeszcze wyłożyć, nie odzwierciedla faktycznej wartości tego terenu. Jest on wart dużo więcej.Mówię więc otwarcie: zaproponujcie rynkową cenę. Wiem, że inwestor jest skłonny ponieść takie koszty, ale jednocześnie oczekuje, że miasto się zgodzi na budowę mieszkań w tym miejscu. I to jest pat. Na razie czekamy na ofertę. Wiemy, że deweloper przygotowuje koncepcję architektoniczną, w której określi także, jakie obiekty sportowe chce przy ul. Wawelskiej budować. A gdyby udało się tę ziemię sprzedać za duże pieniądze? To udałoby się zbudować piękny, ogromny stadion lekkoatletyczny i inne obiekty sportowe. Jeśli jednak nie pozwolimy inwestorowi na budowę obiektów mieszkalnych, najpewniej nie przystąpi do transakcji.Na marginesie przypomnę, że zapisy dotyczące użytkowania wieczystego działek przez Skrę stanowią, że jeżeli klub wywiąże się z umowy, to może liczyć na jej przedłużenie. Jeśli nie – miasto może się ubiegać o przejęcie gruntów. Musimy to wszystko przeanalizować od strony prawnej. Pojawiały się też pomysły, żeby umowę użytkowania ziemi zerwać sądownie. Ale nic nie jest przesądzone. Musimy znaleźć najlepsze rozwiązanie. Jako dyrektor Biura Sportu chcę, żeby w stolicy funkcjonowały nowoczesne obiekty sportowe, zarówno dla sportowców, jak i dla mieszkańców. To moja idea i mój cel. Jak ratować kluby, które podobnie jak Skra nie są w stanie podźwignąć ciężarów inwestycji? Przygotowuję projekt tworzenia miejskich klubów sportowych przy wykorzystaniu nieruchomości, które są własnością miasta, a które dziś są we władaniu różnych stowarzyszeń wyraźnie nieradzących sobie z problemem zarządzania nieruchomościami. To problem na przykład Marymontu czy Hutnika.Takich klubów naliczyłem 15. Często władają miejskimi nieruchomościami, nadawanymi jeszcze przed wojną, bez umów. Ten stan musi być uporządkowany, bo często patrzy się na sport przez pryzmat takich właśnie niszczejących obiektów klubowych. O jakich porządkach pan mówi? Musi istnieć jasny podział: miasto ma dbać o swoje nieruchomości, a klub sportowy jako stowarzyszenie powinien się zajmować szkoleniem sportowców. To najlepsze rozwiązanie, bo rzeczywistość po 1989 roku pokazała, że tych klubów nie stać ani na utrzymanie bazy, ani na inwestycje.Trzeba więc zadbać o nieruchomości miejskie, a jednocześnie zdjąć z klubów ciężar kosztów związanych z utrzymaniem obiektów. Szukamy formy prawnej, jak to zrobić.Na świecie, w krajach Europy Zachodniej, istnieje taki właśnie podział: obiekty klubowe są najczęściej własnością miasta, a kluby prowadzą działalność sportową. Oczywiście tam, gdzie mówimy o sporcie zawodowym, obiekty są najczęściej własnością inwestorów.Warto dodać, że np. Legia Warszawa to produkt – marketingowy czy promocyjny. Marka, która jest coś warta. Ale szkolenie dzieci i młodzieży w klubach takim produktem nie jest. Nie uzyskamy więc środków od sponsora na działalność takiego klubu. Czy część klubów będzie musiała być zlikwidowana, a na ich terenach wyrosną np. mieszkania? Zadaniem samorządu jest krzewienie sportu wśród dzieci i młodzieży, więc miasto musi wziąć na siebie takie obowiązki jak utrzymanie bazy sportowej. Nigdy nie pozwolę, by obiekty sportowe były przeznaczane na inne cele. Metropolia potrzebuje miejsc do rekreacji i sportu. Nie wolno więc takich obiektów likwidować. Jestem upartym wizjonerem. Bo sport to nie tylko wielkie stadiony do rozgrywek ligowych czy mistrzostw.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA