fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

„Granda" Moniki Brodki pokonana przez „Fishdicka Zwei" Kwasożłopów

Monika Brodka
Fotorzepa, Sławomir Mielnik
Czterema statuetkami nagrodzono Acid Drinkers, trzema Monikę Brodkę. Czesław Śpiewa skończył na siedmiu nominacjach
Najwięcej szans na rozbicie banku z najbardziej prestiżowymi nagrodami polskiego przemysłu fonograficznego miała Monika Brodka z albumem „Granda".
Laureatka „Idola" wiele lat czekała na swój autorski debiut. Przyniósł jej nominacje aż w dziewięciu kategoriach. W drugiej turze głosy członków Akademii Fonograficznej dzielą się jednak i faworyci otrzymują mniej nagród, niż można się spodziewać. Tak mogło być w kategorii „piosenka roku", gdzie Brodka miała aż dwa nominowane przeboje.
Niewykluczone, że skorzystało na tym „Love Shack" Acid Drinkers i ostatecznie to właśnie metalowcy pod wodzą Titusa otrzymali cztery Fryderyki (piosenka, grupa, album heavy metal „Fishdick Zwei" oraz oprawa graficzna). – Narobiliśmy się i ten Fryderyk nam się należał – powiedział Titus.
Brodka musiała się zadowolić trzema statuetkami w kategoriach: wokalistka, album pop i produkcja (Bartek Dziedzic i Marcin Gajko).
– Jeszcze kilka lat temu wiele osób, które teraz biją mi brawo, nie wierzyło, że mogę nagrać taką autorską płytę – powiedziała wokalistka.
Bohaterem wieczoru był Wojciech Młynarski. Najpierw otrzymał Złotego Fryderyka za całokształt (razem z Włodzimierzem Nahornym i Jerzym Maksymiukiem).
– Zajmując się piosenką, warto oglądać się w przeszłość – mówił. – Uczyłem się od Osieckiej, Przybory, Hemara, Tuwima i źle na tym nie wyszedłem.
Ku swojemu zaskoczeniu otrzymał również Fryderyka w kategorii autor – dzięki płycie „Młynarski Plays Młynarski".
„Absolutnie" zaśpiewał i dedykował laureatowi oraz polskim muzykom, którzy jeżdżąc na koncerty męczą się na polskich drogach, Maciej Maleńczuk. Dziękując Młynarskiemu za tłumaczenia Włodzimierza Wysockiego, wręczył mu płytę z nowymi – własnymi.
Dwie statuetki powędrowały do Abradaba – w kategorii hip hop oraz alternatywa za album „Męskie granie".
Kompozytorem roku został Seweryn Krajewski, a Fryderyka za album rockowy odebrał Dezerter, zastrzegając, że nie gra rocka.
Wśród laureatów znaleźli się również Kuba Badach (wokalista), Novika (elektronika). Za najlepszego debiutanta uznano grupę Tres B. W kategorii album zagraniczny wygrali Kings of Leon. Podziękowali polskim fanom z taśmy.
Przyznano też trzy wyróżnienia. Najczęściej graną piosenką w polskim rozgłośniach była „Póki na to czas" De Mono. Polską cyfrową piosenka roku została kompozycja „Nie pytaj mnie" Ali Boratyn, zagraniczną – „Waka Waka" Shakiry.
Niestety, po raz kolejny najważniejszą nagrodę polskiego przemysłu muzycznego zlekceważyła TVP. Władze Jedynki deklarowały, że nadadzą transmisję z gali w Fabryce Trzciny w dobrych godzinach wieczornych – nie dotrzymały obietnicy. Program I ograniczył się do krótkich relacji i retransmisji przed północą.
O nagrodach w innych kategoriach czytaj www.zpav.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA