Świat

Nicolas Sarkozy przedstawi jutro założenia swojej polityki ekologicznej

AFP
Paryż we wtorek wieczorem. Tuż przed godz. 20 na pięć minut gasną wszystkie światła na wieży Eiffla, w Pałacu Elizejskim i innych rządowych budynkach. To jednak nie gigantyczna awaria, lecz początek nowej zielonej rewolucji, jaką chce zafundować Francuzom prezydent Nicolas Sarkozy.
Kilkuminutowe zaciemnienie miało zwrócić uwagę mieszkańcom Francji na zużycie energii elektrycznej. Do akcji przyłączyło się wiele gospodarstw domowych. W ciągu pięciu minut zużycie prądu spadło o 0,9 procenta; oszczędzono tyle energii, ile czerpie 10 milionów 60- watowych żarówek.
Sarkozy, który zieloną rewolucję obiecywał już podczas kampanii wyborczej, nie zamierza na tym poprzestać. Wczoraj w Pałacu Elizejskim rozpoczął się dwudniowy szczyt ekologiczny z udziałem polityków, przedstawicieli biznesu, rolników, organizacji pozarządowych i świeżo upieczonego noblisty Ala Gore’a. Jutro prezydent ma ogłosić pakiet propozycji zmian prawnych, które – jak zakłada – wyprowadziłyby Francję, trzecią co do wielkości gospodarkę europejską, z miejsca ekologicznego kontestatora na pozycję lidera w walce z ociepleniem klimatu. – To może być początek całkiem nowej polityki. Możemy pogodzić ekologię i rozwój gospodarczy – powiedział dziennikarzom premier Francji Francois Fillon.
Wśród propozycji, jakie rozważano w trakcie trzymiesięcznych konsultacji społecznych, są m.in.: ograniczenie prędkości na drogach, by zmniejszyć zużycie paliwa, wprowadzenie opłat od samochodów w miastach, specjalne znakowanie produktów pod kątem ilości dwutlenku węgla emitowanego podczas ich wytwarzania, promowanie oszczędnych samochodów i transportu publicznego. Do 2020 r. wszystkie nowe budynki musiałyby spełniać wyśrubowane normy dotyczące oszczędzania energii, a w ciągu pięciu lat jedna piąta potraw serwowanych w stołówkach szkolnych byłaby przygotowywana z produktów ekologi- cznych.Te plany już budzą kontrowersje. Mieszkańcy Francji, którzy są w tyle za resztą Europyzachodniej, jeśli idzie o przetwarzanie odpadów czy oszczędzanie energii, nie chcą zmniejszać prędkości na autostradach ani ponosić dodatkowych opłat. Rolnicy nie byliby zadowoleni z restrykcji dotyczących używania pestycydów i upraw roślin genetycznie modyfikowanych. Sarkozy raczej nie poprze wszystkich niepopularnych propozycji. Nie chce też słyszeć o ograniczeniu roli elektrowni atomowych, które dostarczają 80 procent energii zużywanej przez francuską gospodarkę.Obrońcy środowiska nie tracą jednak nadziei. – Dobrze, że wreszcie zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. To dopiero początek – mówi „Rzeczpospolitej” Isabelle Lauden z WWF France. Przypomina, że Francja ma wiele do nadrobienia: – Inne kraje przechodziły przez zielone rewolucje już dziesięć, 15 lat temu – dodaje.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL