Biznes

Nie dla fuzji, tak dla euro

Rzeczpospolita
Ekonomiści spodziewają się zmian w Programie Gospodarczym PO. Ich zdaniem nie uda się przeprowadzić wszystkiego, co obiecywano w kampanii
W nowym rządzie pierwsze skrzypce będą grali politycy PO. Ekonomiści oczekują, że to im przypadną teki szefów wszystkich gospodarczych resortów, co dobrze wróży podtrzymaniu wzrostu gospodarczego. Nie są jednak zgodni, czy wszystkie zapowiadane w trakcie kampanii wyborczej zmiany zostaną zrealizowane. PO obiecywała wprowadzenie liniowego podatku na poziomie 15 proc., deregulację prawa i zlikwidowanie około 200 parapodatków, wprowadzenie uproszczeń w rejestracji firm i prowadzeniu działalności gospodarczej, zwolnienie ze składek i podatków osób wracających z zagranicy, wchodzących po raz pierwszy na rynek pracy i bezrobotnych. Zdecydowanie opowiada się też za szybkim wprowadzeniem euro w Polsce, reformą systemu ubezpieczeń społecznych oraz prywatyzacją służby zdrowia.
Wczoraj Zbigniew Chlebowski z PO zapewnił, że w tej kadencji Sejmu zniknie podatek od zysków kapitałowych. Ma nadzieję że deficyt budżetowy w przyszłym roku nie przekroczy 20 mld zł, a od 2009 r. podatek dochodowy spadnie do 15 proc. – Planujemy zmniejszenie stawek CIT od 2011 r. do 10 proc. – przypomina, dodając, że dla Platformy priorytetem gospodarczym jest utrzymanie stabilnego wzrostu gospodarczego połączone z reformą finansów publicznych. PO zastanawia się też nad wprowadzeniem mechanizmu podobnego do „kotwicy Belki”. Chodzi o to, aby wydatki budżetowe mogły rosnąć z roku na rok co najwyżej o 1 proc. ponad inflację. — Nie jesteśmy zwolennikami tworzenia państwowych gigantów — powiedział wczoraj Zbigniew Chlebowski w TVN CNBC Biznes. Pytany czy dojdzie do połączenia PKN Orlen i Grupy Lotos stwierdził, że dziś nie ma takich pomysłów. Platforma jest też przeciwna fuzji PKO BP i PZU. — Trzeba najpierw uporządkować wszystkie kwestie związane z konfliktem PZU z Eureko — stwierdził Chlebowski.
Ostrożniej niż wcześniej wypowiadał się już jednak na temat podatku liniowego. – Jest on jednym z głównych fundamentów naszego programu, ale na pewno nie będzie barierą do zawarcia koalicji – stwierdził. Zdaniem ekonomistów to dowód na to, że PO rozumie, iż nie wszystko uda się bezboleśnie i sprawnie przeprowadzić.– Przedsiębiorcy mają ogromne nadzieje związane z takim układem sił w parlamencie, jednak niektóre z zapowiedzi, szczególnie te, którym dotąd sprzeciwiało się PiS, mogą być trudne do przeforsowania, bo rozbiją się o weto prezydenta – uważa Ryszard Petru, ekonomista BPH. Jego zdaniem jednak wraz z wygraną liberałów otworzyła się szansa na określenie daty wejścia do strefy euro i przyspieszenie prywatyzacji. Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, uważa, że polityka gospodarcza rządu powinna być skupiona wokół dwóch celów: – Są to modernizacja gospodarki i zamiana polityki socjalnej na prozatrudnieniową. Jacek Wiśniewski, ekonomista Raiffeisen Banku, jest przekonany, że gospodarczy program wyborczy PO ulegnie modyfikacjom. – Spodziewam się uproszczenia podatków i ich obniżenia, ale nierealne wydaje mi się zejście do poziomu 15 proc. –Dodaje, że przedsiębiorcy liczą na lepszą jakość prawa. – Wszelkie posunięcia muszą mieć uzasadnienie i nie mogą pogarszać sytuacji budżetu – uważa. – Ta ekipa musi się skupić na zmianach, które to utrzymają. Dodaje, że póki co nie widzi osoby, która byłaby na tyle zdeterminowana, aby zmiany przeprowadzać. Także profesor Jerzy Osiatyński z Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN podkreśla, że teraz trzeba rozdzielić to, co zapowiadano od tego, co można zrealizować. – Osobiście nie widzę przestrzeni do reformy finansów publicznych. Także zmniejszenie wydatków może się okazać trudne – wyjaśnia profesor. – Likwidacji świadczeń socjalnych nikt się nie podejmie, może – jeśli ministrem finansów zostanie Mirosław Gronicki – jest jakaś szansa na zmniejszenie kosztów obsługi długu. O tym, że rząd PO będzie musiał przeprowadzić twarde negocjacje dotyczące likwidacji wcześniejszych emerytur oraz zmiany sposobu finansowania rynku pracy, przekonany jest Michał Boni, wymieniany jako kandydat na ministra pracy. Pewniejsze jest przyspieszenie wprowadzenia Polski do strefy euro. – Jeśli w 2008 r. udałoby się dogadać wejście do strefy przygotowawczej, do zamiany złotego na unijną walutę ERM2, to mogłoby to teoretycznie nastąpić w 2011 r. – wyjaśnia Mateusz Szczurek, ekonomista ING Banku Śląskiego. – Myślę też, że zwycięska partia doprowadzi do reformy KRUS. Tym bardziej że nie ma partii, która oponowałaby przeciw wprowadzeniu opodatkowania najbogatszych rolników. Zdaniem Janusza Jankowiaka, ekonomisty Polskiej Rady Biznesu, przedsiębiorcy mogą liczyć na wprowadzenie liberalizmu gospodarczego, likwidację barier, wspomożenie podaży. – Nie należy się jednak nastawiać, że już w 2008 r. czeka nas rewolucja – mówi ekonomista.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL