Muzyka

Motion Trio jutro zagra w Warszawie, w styczniu – w Carnegie Hall

Członkom polskiego Motion Trio nie trzeba wsparcia orkiestry, wystarczy ich własna pomysłowość, wirtuozeria i dowcip. Przemierzają świat, dźwigając na plecach ukryte w skórzanych pokrowcach instrumenty. W styczniu zagrają w Carnegie Hall. Nigdy wcześniej nie gościli tam akordeoniści, którzy grają akustycznie i solo.
Oklaskuje ich publiczność w Europie, USA, Brazylii. Słuchacze w kraju mają tę okazję dość rzadko. Dlatego jutrzejszego koncertu w Fabryce Trzciny nie wolno przegapić. To premierowy wieczór z utworami z nowej płyty „Metropolis”. Janusz Wojtarowicz, Marcin Gałażyn i Paweł Baranek nagrali album, który jest podróżą do fascynujących miast, m.in. Nowego Jorku, Paryża, Jerozolimy. Potrafią grać tak, że przed oczami stają obrazy metropolii, słychać ich gwar, uliczny zgiełk, nawołujących do modlitwy muezinów.
Występy Motion Trio mają w sobie coś z kameralnego teatru. Koncerty są skonstruowane tak, by nas rozmarzyć i rozbawić. Muzycy starają się pokazać wszechstronność akordeonu, traktowanego u nas pogardliwie, jako instrument przydatny wyłącznie przy biesiadach. Jedno spotkanie z Motion Trio wystarczy, by to przekonanie zmienić. Wydobywają z akordeonów dźwięki, jakich się nie spodziewamy. Mają doświadczenie w uwodzeniu publiczności. Wojtarowicz i Gałażyn byli podczas studiów w krakowskiej Akademii Muzycznej buntownikami i nauki nie ukończyli. Odebrali za to niełatwą szkołę gry na ulicach i skwerach. Wystarczy im chwila, by nawiązać kontakt ze słuchaczami. Nie da się ich nie lubić – kiedy grają, robią tak zabawne miny, że ujmą najbardziej zagorzałego wroga akordeonu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL