fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Juliusz Braun: TVP - chore medium

Fotorzepa, Andrzej Skłodowski AS Andrzej Skłodowski
Blisko połowa Polaków nie korzysta z Internetu. Nadal więc tylko stara tradycyjna telewizja pozwala na komunikację z całym społeczeństwem – pisze tymczasowy szef TVP
Telewizja Polska uznała za misyjne wszystko, co produkuje i nadaje – stwierdził niedawno prof. Tomasz Goban-Klas, traktując to jako oczywisty absurd. Otóż warto zauważyć, że były członek KRRiT się myli. To nie TVP coś samowolnie uznała. To ustawodawca tak zdefiniował misję. W ustawie o radiofonii i telewizji wiele lat temu parlament zapisał, iż realizacji misji publicznej służą „zróżnicowane programy i inne usługi z zakresu informacji, publicystyki, kultury, edukacji, rozrywki i sportu".

Problemy mentalne

Wzorzec z Sevres w zakresie mediów publicznych, czyli telewizja BBC, też nadaje seriale, teleturnieje i programy rozrywkowe. Jest jednak istotna różnica. BBC swoje programy rozrywkowe i seriale finansuje w całości z opłat abonamentowych. TVP nawet takie audycje, które uznajesz za prawdziwie misyjne, jak magazyny dla rolników, finansuje z tego, co zarobi na reklamie umieszczanej w sąsiedztwie seriali. Bo telewizja BBC otrzymała w ubiegłym roku ze środków publicznych, czyli z abonamentu, 2 miliardy 351 milionów funtów, a TVP – 221 milionów złotych.
W dyskusjach o wyzwaniach przyszłości pojawia się pojęcie „impet rozwojowy", którego ważnym elementem jest „impet informatyczny". Dostępem do Internetu dysponuje dziś nieco ponad 50 proc. gospodarstw domowych. Dynamika wzrostu jest bardzo duża, wkrótce Internet szerokopasmowy będzie – technicznie – dostępny dla ogromnej większości Polaków.
Nie można jednak zapominać, że dziś blisko połowa obywateli z Internetu wciąż nie korzysta. W dodatku Internet jest narzędziem przede wszystkim ludzi młodych i wykształconych. Co więcej, zróżnicowany jest też poziom kompetencji wśród tych, którzy z Internetu korzystają. Jak wynika z badań Eurostatu, przytaczanych w raporcie „Polska 2030", spora grupa użytkowników Internetu nie potrafi posługiwać się wyszukiwarką, co oznacza faktycznie brak możliwości dostępu do zasobów informacji zgromadzonych w sieci.
I jeszcze jedno: głównym problemem stają się obecnie problemy mentalne, a nie ograniczenia techniczne. Spośród osób, które nie mają w domu dostępu do Internetu, aż 40 proc. deklaruje brak takiej potrzeby, a 20 proc. – brak odpowiednich umiejętności.
Barierą impetu rozwojowego może się stać niedostatek kapitału społecznego. Słabnąca komunikacja społeczna, słaba aktywność kulturalna, ograniczony dostęp do kultury. Polityka państwa musi obejmować wszystkie grupy społeczne i wiekowe, nie może nikogo wykluczać. Konsekwencje wykluczenia cyfrowego to problem wciąż niedoceniany.

Obywatele, nie konsumenci

I tu wracamy do telewizji, bo to właśnie stara, tradycyjna telewizja pozwala na komunikację z całym społeczeństwem. Telewizja pozostaje najpopularniejszym i najważniejszym medium. Przeciętny Polak spędza przed ekranem ponad 3 godziny dziennie. Aby nie był to czas zmarnowany, należy – w pełni zgadzam się z autorami raportu „Polska 2030" – „przedefiniować rolę mediów publicznych, tak by stały się one źródłem standardów w zakresie rzetelnej informacji, debaty publicznej, kultury wysokiej, promowania postaw i wartości spójnych z potrzebami kształtowania społecznego kapitału rozwojowego na miarę XXI wieku".
Nie do wyobrażenia jest tak zła sytuacja ekonomiczna TVP, która by uniemożliwiła poświęcenie w tygodniu 30 – 40 minut o cywilizowanej porze na programy literackie
Telewizja Polska musi stać się na powrót ważną instytucją demokratycznego państwa, musi też stać się ważnym uczestnikiem procesów modernizacyjnych.
Warunkiem prawidłowego funkcjonowania mediów publicznych jest stworzenie nowoczesnego modelu ich finansowania. Istniejący system ze szczątkami abonamentu, faktycznie oparty na finansowaniu komercyjnym, nie pozwala na skuteczną realizację zadań „misyjnych". Dotyczy to treści z obszaru kultury wysokiej, edukacji, w tym edukacji obywatelskiej wymienionej odrębnie w ustawie.
Widownia TVP jest – średnio biorąc – nieco starsza niż widownia stacji komercyjnych (dotyczy to zresztą telewizji publicznej także w innych krajach Unii Europejskiej). A widzowie w wieku 50+ oraz dzieci poniżej 16. roku życia to na rynku reklamy „target drugiej kategorii". Jeśli stacja ma zarobić na reklamie, musi adresować swój program do grupy 16 – 49. Przyjęcie takiego kryterium wiekowego jest niezbyt racjonalne nawet wedle kryteriów handlowych, bo telewidzowie w wieku 50 lat kupują nie tylko geriavit, ale dziś rynek reklamy tak wygląda.
Domy mediowe traktują Polaków starszych niż 49 lat jako mniej atrakcyjnych konsumentów. Ale telewizja publiczna ma obowiązek stosowania innych kryteriów: jej widzowie to nie konsumenci, tylko obywatele. Powtórzę: telewizja publiczna jest ważnym narzędziem pozwalającym niwelować strefę wykluczenia.

Budować modę

Jest obowiązkiem TVP przygotowanie programu wysokiej jakości dla wszystkich. Także dla najmłodszych, którzy do „grupy komercyjnej" jeszcze nie dorośli, i dla starszych, którzy z tej grupy już wypadli. Dla tych, którzy mają wysokie wymagania (choćby stanowili statystyczną mniejszość), i dla tych, którym trudno znaleźć swoje miejsce w zmieniającym się świecie.
Tylko za co? Nie ma darmowych obiadów – powtarzał Milton Friedman. Nie ma też darmowego „contentu" w telewizji. Wysoka jakość kosztuje. Udział telewizji publicznej w krajowym rynku oglądalności jest u nas najwyższy w Europie, a finansowanie ze środków publicznych – najniższe. Takie zwierzę nie istnieje. A jeśli istnieje – to musi być chore.
Zdaję sobie sprawę, że tylko wtedy będziemy mogli skutecznie domagać się powrotu do publicznego finansowania Telewizji Polskiej, gdy będziemy potrafili pokazać, że program TVP różni się od stacji komercyjnych.
Pierwszym, czytelnym sygnałem powinna być zmiana sposobu traktowania kultury. Tematyka kulturalna jest obecna w programie. To dobrze, że o literaturze mówi się czasem w „Kawie czy herbacie", bo można dzięki temu budować modę na czytanie. Ważne są magazyny poświęcone aktualnym wydarzeniom w kulturze, takie jak „Redakcja kultury".
Ale to nie wystarczy.
Z zawstydzeniem czytam takie teksty jak niedawny list prezesa Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, wystosowany do władz TVP w związku ze zdjęciem z anteny „Telewizyjnych wiadomości literackich". Mówienie „językiem kultury" – by zacytować określenie Joanny Szczepkowskiej – jest obowiązkiem telewizji publicznej, i to obowiązkiem wynikającym wprost z przepisów obowiązującego prawa.

Trzy kwadranse na początek

Trzeba powiedzieć jasno: nie do wyobrażenia jest taka sytuacja ekonomiczna TVP, która by uniemożliwiła poświęcenie w tygodniu 30 – 40 minut w cywilizowanej porze na takie programy jak „Telewizyjne wiadomości literackie" czy „Od słowa do słowa". Pasmo obejmujące m.in. te właśnie programy wkrótce się pojawi w programie II. Audycje o książce to oczywiście tylko przykład, dotyczący jednak kwestii szczególnie ważnej dla przyszłości. A trzy kwadranse na początek to sygnał innego myślenia.
Prawo dotyczące mediów powinno się zmienić, także w odniesieniu do zasad finansowania misji publicznej. Dziś jednak trzeba powiedzieć jasno o dwóch kwestiach, których rozdzielić się nie da: Telewizja Polska ma obowiązek wykonywania zadań nałożonych przez prawo i powinna być z tego rozliczana, ale obowiązek płacenia abonamentu też jest nałożony przez prawo. Nie jestem zwolennikiem całkowitej rezygnacji z reklam. Ale program telewizji utrzymującej się niemal wyłącznie z reklam siłą rzeczy staje się komercyjny.
Autor jest tymczasowym prezesem TVP, wcześniej był przewodniczącym Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz posłem Unii Demokratycznej i Unii Wolności
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA