Nauka

Badania z pompą w Wielkopolsce

Rozmowa - Jacek Kabaciński archeolog
Rz: Omawiamy stanowisko z epoki kamienia, a tymczasem najważniejsze są na nim zabytki z rogu i kości. Co oznacza ten paradoks?
Jacek Kabaciński: Żaden archeolog nie lekceważy zabytków krzemiennych, ale swoją rolę już spełniły. Naukowcy dowiedzieli się „od krzemieni” tyle, ile one były w stanie powiedzieć. Ale to już nie wystarcza. Chcemy wiedzieć, jaki panował dawniej klimat, jakie zwierzęta i rośliny były najbardziej przydatne, w co były oprawiane narzędzia. O tym krzemienie nie opowiedzą. Dlatego trzeba szukać pomocy specjalistów z innych dziedzin: palynologów, zoologów, botaników, dendrologów. A właśnie wszyscy oni badają nie krzemienie, lecz szczątki organiczne, wytwory z rogu jelenia też. Metody badań archeologicznych nie stoją w miejscu, szybko się rozwijają, na szeroką skalę wprowadzane są do archeologii metody badań przyrodniczych i fizykochemicznych. Czy dawniej archeolodzy nie mieli dostępu do materiałów organicznych?
Krzemienie, kamienie zachowują się najlepiej, widać je na powierzchni ziemi po orce, zanim wzejdzie zboże. Toteż przez długie lata archeolodzy badali te stanowiska, które były po prostu widoczne gołym okiem. Teraz świadomie poszukują stanowisk, na których zachowują się materiały organiczne. Gdzie można najłatwiej znaleźć tego rodzaju stanowiska? Tam, gdzie nie dociera tlen łatwo wchodzący w reakcje i w rezultacie niszczący zabytki. Takimi miejscami są torfowiska. Archeolodzy coraz bardziej je doceniają. Badania torfowisk są wyjątkowo uciążliwe, z reguły trzeba wypompowywać wodę, przemywać na sitach każdą garść ziemi, dokładnie tak, jak postępujemy w Krzyżu. Nagrodą dla badaczy są szczątki roślinne, ości ryb, kości zwierząt, pyłki roślin, drewno, jednym słowem materiały, które nie mają szans na przetrwanie w środowisku piaszczystym.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL