Kraj

Przypudrowany stres

Ze skupionymi minami i lekkimi uśmiechami na twarzach premier i szef PO wchodzili do studia. Publiczność głośno wspierała swoich liderów
Jeden z najbliższych współpracowników Donalda Tuska, który cały czas towarzyszył liderowi PO, ze studia nr 5 na Woronicza wyszedł rozpromieniony. – Szef był genialny – cieszył się poseł Sławomir Nowak. Podobnego zdania byli sympatycy partii siedzący na widowni i wspierający Tuska brawami. Po drugiej stronie siedzieli zwolennicy PiS. – Fajnie, że wszyscy byli naprawdę zaangażowani, nie tak jak na poprzedniej debacie. To były autentyczne emocje i okrzyki – komentował jeden z organizatorów piątkowej debaty.
Przed wejściem do studia na polityków czekał tłum fotoreporterów. Kilka minut przed 20, najpierw Tusk, a chwilę później Kaczyński weszli w asyście kamer i błyskających fleszy. Wcześniej przygotowywali się w osobnych garderobach. W studiu okazało się, że są prawie identycznie ubrani – czarne garnitury, białe koszule i czerwone krawaty. To wywołało salwy śmiechu, rozluźniając nieco atmosferę. – Tusk wcale nie wyglądał tak samo jak Kaczyński. Premier był wciśnięty w czarny garnitur, zresztą bał się debaty na stojąco, bo wyglądał znacznie gorzej – uważał jednak Nowak. Debatę pilnie obserwowali nie tylko współpracownicy polityków i dziennikarze, ale także wizażystki, które malowały polityków. – Cały czas się przyglądałam, czy premier się nie świeci – mówiła nam pani Ania. – Dopiero gdy debata się skończyła, przestałam się denerwować, wszystko było w porządku. Wizażystka nie chciała zdradzić, o czym mówił premier w garderobie. – Zastanawiał się, jaka będzie atmosfera debaty – stwierdziła jedynie pani Ania. Więcej szczegółów zdradził prezes TVP Andrzej Urbański. – Premierowi podobała się moja czerwona kamizelka, żartował nawet, że chętnie by się zamienił. Dowiedzieliśmy się też, że chwilę przed debatą Jarosław Kaczyński zmienił krawat. – Miał dwa czerwone, ale zdecydował, że ten drugi jest ładniejszy – przyznaje jedna z pracownic telewizji. Drzwi do garderoby premiera przez cały czas pilnowali funkcjonariusze BOR.
– Pan Tusk ze swoimi współpracownikami ustalał jeszcze jakieś szczegóły debaty – zdradza z kolei pani Kasia, która malowała lidera PO. – Śmiali się i pili kawę. Ona także obserwowała, czy lider PO jest dobrze upudrowany. – Dobrze się go maluje, bo ma ładną cerę. Niewiele trzeba było poprawiać. Pytana o to, czy lider PO przed debatą był bardzo spięty, pani Kasia stwierdziła: – Nie zauważyłam, pan Tusk jest w ogóle bardzo miły. A premier? – A premier, jak to premier... – odpowiedziała tajemniczo druga z wizażystek. Po debacie obaj politycy szybko opuścili gmach telewizji. – Dobrze, że już się skończyło. Stres był ogromy – komentowali przedstawiciele obu sztabów.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL