Świat

Nowe pomniki dla Bandery

Przeciw hucznym obchodom 65. rocznicy powstania Ukraińskiej Powstańczej Armii protestują zwolennicy tradycji Armii Czerwonej. A miejscowi Polacy milczą
Rok temu na ulicach Kijowa doszło do starć z weteranami Armii Czerwonej. I może dlatego tu obchody będą skromne. – W cerkwi Sofijewskiej zostanie odprawiona msza w intencji UPA, a później pójdziemy na uroczystą akademię. Na wszelki wypadek będzie nam asystowała milicja – mówi „Rz” Orest Waskuł, szef oddziału Bractwa UPA w Kijowie.
– Jeśli upowcy zechcą wyjść na ulice Kijowa, będziemy interweniować – zapewnia Wałentyn Anastasijew, wiceprzewodniczący Związku Weteranów Armii Czerwonej. – Jesteśmy oburzeni obchodami powstania tej zbrodniczej formacji. Jej żołnierze strzelali w plecy niewinnym ludziom. Widziałem to. Przez 14 lat mieszkałem w Iwano-Frankowsku (dawny Stanisławów – przyp. red.).Na zachodzie Ukrainy będzie jednak inaczej niż w Kijowie.
Pomnik Stepana Bandery, przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (UPA była jej zbrojnym ramieniem), stanie we Lwowie. Organizatorzy zaprosili nawet premiera Wiktora Janukowycza, który dowódcę UPA Romana Szuchewycza nazywa sprzymierzeńcem Hitlera. Szanse, że premier się pojawi, są jednak nikłe. Kolejny pomnik Bandery stanie w Buczaczu pod Tarnopolem. Władze obwodu tarnopolskiego organizują akcję na wielką skalę: kombatanci UPA dostaną dodatki do emerytur, w kinach będą wyświetlane filmy historyczne. Uczniowie uporządkują pomniki i cmentarze żołnierzy UPA, odbędą się lekcje o walce wyzwoleńczej narodu ukraińskiego. W Łucku na Wołyniu – kolebce Ukraińskiej Powstańczej Armii – przejdzie marsz „Akcja solidarności z UPA”. Radni wołyńscy zdecydują, które ulice jakich miast nazwać na cześć Bandery, Szuchewycza i ich współtowarzyszy. UPA walczyła pod koniec wojny i po wojnie z Sowietami, jednak już w 1943 r. rozpoczęła walkę z mieszkającymi na Wołyniu Polakami. Wymordowała kilkadziesiąt tysięcy osób, kilkaset tysięcy wygnała, zniszczyła kilkaset wsi. – My już do takich obchodów przywykliśmy. Emocje opadły – mówi „Rz” szef polskiej organizacji w Łucku Walenty Wakoluk. – Zawsze mówię Ukraińcom, że UPA była zrywem niepodległościowym narodu ukraińskiego i nic dziwnego, że walczyła z formacjami sowieckimi, niemieckimi czy nawet polskimi. Ale gdy zaczęli wyrzynać ludność cywilną, to już była zbrodnia. I przyznam, że Ukraińcy zaczynają tego słuchać. Franciszka Prus, przewodnicząca polskiego stowarzyszenia z Włodzimierza Wołyńskiego, nie chce mówić o pomnikach Bandery. – Ja dalej stawiam krzyże w miejscach, gdzie pochowani są pomordowani Polacy. Postawiłam już wiele, trzeba postawić jeszcze więcej – twierdzi.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL