fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rewolucje w krajach arabskich

Polskie MSZ odradza wyjazdów do Egiptu

Żołnierze przed egipskimi piramidami
AFP
Michał Cyrankiewicz
Coraz więcej rządów radzi swoim obywatelom, by rezygnowali z podróży. Niektóre organizują ewakuację turystów
W egipskich kurortach przebywa już około 6,5 tysiąca Polaków. – Sytuacja nie wymaga jeszcze ewakuacji. Bezpieczeństwo Polaków w kurortach nie jest zagrożone, ale apelujemy, by Polacy powstrzymali się od nowych podróży do Egiptu. A ci, którzy tam są, nie powinni opuszczać hoteli – mówił Bosacki.[wyimek][srodtytul]Zobacz na rp.pl[/srodtytul] [b][link=http://www.rp.pl/galeria/2,1,601222.html]zdjęcia z ulic Kairu[/link][/b][/wyimek]
MSZ apeluje też, by Polacy unikali demonstracji. – Proszę pamiętać, że jeśli ktoś jedzie filmować demonstrację i coś mu się stanie, nasze możliwości pomocy są dziś mniejsze niż kilka dni temu – ostrzegał rzecznik.
Dotychczas polski MSZ powściągliwie reagował na wydarzenia w Egipcie. Odradzał jedynie turystom udawanie się do większych miast. Zmienił ton, bo pojawiły się pierwsze przypadki plądrowania w kurortach.
Władze innych krajów od kilku dni wzywały swoich rodaków, by rezygnowali z wyjazdów. Z takim apelem do swoich turystów zwróciły się m.in. Chiny, Belgia, Wielka Brytania, Francja. Również Tajwan, z którego do Egiptu wyjechało już 410 turystów, a z racji rozpoczynających się w środę obchodów chińskiego Nowego Roku ich liczba ma się podwoić.
Z wyjazdów zaczęły się wycofywać również same biura podróży. Francuscy operatorzy zawiesili do odwołania wszystkie wycieczki do Egiptu.
Na wypadek konieczności ewakuacji British Airways wysłały do Egiptu samolot, którym może wrócić 90 osób. Ewakuację zaoferowały też Stany Zjednoczone. Amerykański Departament Stanu informował, że bada możliwość przewiezienia swoich rodaków w bezpieczne miejsce w Europie. Loty mają się rozpocząć w poniedziałek.
Turcja wysłała do Egiptu trzy samoloty swoich narodowych linii lotniczych – jeden do Kairu, dwa do Aleksandrii. W Egipcie przebywa 750 jej obywateli. Wielu turystów nie chce wyjeżdżać. W hotelu Sea Gull w Hurghadzie przebywało 91 Polaków. [wyimek][srodtytul]Przeczytaj na rp.pl[/srodtytul] [b][link=http://www.rp.pl/temat/596586-Demonstracje-w-krajach-arabskich.html]więcej informacji o demonstracjach[/link][/b][/wyimek]
– W sobotę przyjechała piątka, dzień wcześniej 34 Polaków zajęło 15 pokojów. Rezerwację mają do 12 lutego. Nikt z naszych turystów nie mówił, że chce wcześniej wyjechać – usłyszeliśmy w recepcji. Nasz rozmówca zapewniał, że wszyscy są bezpieczni. – W Hurghadzie jest tak jak zawsze. Nic się nie zmieniło – mówi.
W hotelu Desert Rose obłożenie wynosiło 85 procent. – Jest bardzo spokojnie. Dziś przyjechało 90 Rosjan i duża grupa Chińczyków – usłyszeliśmy. Pracownik hotelu przyznał jednak, że wszystkie wycieczki do Kairu i pod piramidy zostały odwołane. – Turyści jeżdżą na safari, do aquaparku, nurkują. Na terenie naszego kurortu są sklepy, jest opieka medyczna. Jeśli ktoś nie chce, w ogóle nie musi wychodzić na zewnątrz – przekonuje. W Egipcie przebywa 40 tysięcy Rosjan, którzy nie zamierzają przerywać urlopu.
Co ma zrobić turysta, który wykupił już wycieczkę i z niej zrezygnuje? Sprawa jest prosta, gdy wyjazd odwoła biuro podróży. Wówczas można albo żądać zwrotu pieniędzy, albo innej imprezy o podobnym lub wyższym standardzie.
Jeżeli uczestnik zrezygnuje sam, może liczyć na odzyskanie części z wpłaconych pieniędzy. Ile, to sprawa indywidualna. – Biura podróży nie mogą zastrzegać w umowach, że w przypadku rezygnacji z wyjazdu potrącą z góry określoną, zryczałtowaną kwotę – mówi Longina Kaczmarek, miejski rzecznik konsumentów w Szczecinie.
– Jednocześnie biuro może potrącić kwoty stanowiące równowartość faktycznie poniesionych kosztów organizacji wyjazdu – tłumaczy mecenas Piotr Kosmęda z kancelarii LEXDirekt Widzewicz, Szepietowski.
Będą to głównie koszty rezerwacji miejsc turystycznych.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA