fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Czy Hanna Herman donosiła na Polaków

copyright PhotoXpress.com
Wiceszefowa administracji prezydenta Janukowycza jako agentka KGB szpiegowała „Solidarność” – twierdzą ukraińskie media. – To absurd – mówi „Rz” Herman
O sprawie przypomniały w grudniu portal „Ukraińska Prawda” oraz gazeta „Weczirni Wisti”. Okazją były informacje o zatrudnieniu męża pani Herman w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy.
Serhij Herman przebywał w Polsce jako sowiecki dyplomata w latach 80. i 90. Po rozpadzie ZSRR pracował najpierw w Gdańsku, później był pierwszym sekretarzem i radcą ambasady Ukrainy w Warszawie. – W lecie lub na jesieni został szefem Departamentu Informacyjnego i Analitycznego Zabezpieczenia SBU – napisały „Weczirni Wisti”.
Zdaniem gazety żona dyplomaty – obecnie wiceszefowa administracji prezydenta Wiktora Janukowycza – była pod koniec lat 80. agentką KGB o pseudonimie Teresa. Jej zadaniem było m.in. zbieranie informacji o kontaktach gdańskich struktur podziemnej „Solidarności” z działaczami niepodległościowymi z Ukrainy i Łotwy. Charkowski portal Glavnoje już w styczniu ub. roku pisał, że Herman donosiła na działaczy „Solidarności” i opublikował kopię dokumentu, który miał być dowodem jej agenturalnej działalności. Chodzi o notatkę sporządzoną na podstawie doniesień agenta „Teresa” przez naczelnika III wydziału V oddziału Zarządu KGB w obwodzie lwowskim z 13 marca 1988 r. Stwierdzono w niej, że agent złożył „doniesienie o związkach (dysydenta – red.) Wiaczesława Czornowiła z podziemnymi organizacjami ukraińskiego burżuazyjnego nacjonalistycznego kierunku w Pribałtyce”. – Jak mogłam donosić do KGB na ludzi „Solidarności”, jeśli po raz pierwszy do Polski przyjechałam w 1983 roku, a w Gdańsku byłam od 1998 roku? – śmieje się Hanna Herman. W rozmowie z „Rz” tłumaczy, że wszystkie te oskarżenia są dziełem ludzi byłej premier Julii Tymoszenko. – Ona ma swoje „Weczirni Wisti”, które robią za nią całą brudną robotę. To ich dzieło – podkreśla Herman. Według Ołesia Starowojta, deputowanego do lwowskiej rady obwodowej (pani Herman pochodzi ze Lwowa) z opozycyjnej „Naszej Ukrainy”, sprawa jest bardzo skomplikowana. – To, że o Hannie Herman mówi się, iż mogła być agentką KGB, wiemy od dawna. Znana jest kserokopia dokumentu, w którym rzekomo podpisała się jako „Teresa” – powiedział „Rz” Starowojt. Jego zdaniem trudno jednak na tej podstawie wydawać jednoznaczne sądy. – Pseudonimy otrzymywali zarówno agenci, jak i ludzie przez nich śledzeni. Bez dostępu do archiwów KGB, zwłaszcza moskiewskich, niczego nie będziemy wiedzieć. A służby specjalne niechętnie ujawniają swoich dawnych agentów – dodaje. Zdaniem kijowskiego politologa Kostiantyna Bondarenki Herman jest ofiarą kampanii oszczerstw. – Informacje o tym, że była agentką KGB, ukazywały się w ukraińskiej prasie półtora roku temu. Ale zarówno doniesienia, jak i zamieszczane kopie dokumentów okazywały się fałszywką. Dotyczy to też między innymi informacji, że ojciec Janukowycza był policjantem w służbie niemieckiej podczas II wojny światowej. Komu to jest na rękę? Nie wiemy – mówi „Rz” Bondarenko. Polskie media o sprawie Herman poinformowało Stowarzyszenie Nowa Europa. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorów: [mail=p.koscinski@rp.pl]p.koscinski@rp.pl[/mail] [mail=t.serwetnyk@rp.pl]t.serwetnyk@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA