fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telewizja

Helena Bonham Carter – aktorka i muza Tima Burtona

materiały prasowe
44-letnia Helena Bonham Carter to jedna z najciekawszych i najbardziej wszechstronnych brytyjskich aktorek. Nawet jeśli dziś częściej niż nowe role komentowane są jej ekstrawaganckie stroje albo prywatno-zawodowe relacje łączące ją z amerykańskim reżyserem Timem Burtonem
Od dziesięciu lat Bonham Carter jest muzą i towarzyszką życia Tima Burtona. Nakręcili dotąd razem sześć filmów i – co znacznie ważniejsze – dochowali się dwójki dzieci. On, ze swoją niesamowitą wyobraźnią, w niej znalazł idealną partnerkę, a także znakomitą odtwórczynię postaci, którymi zaludnia swoje zwariowane opowieści. Zresztą, skłonność do fantazjowania mają oboje: Bonham Carter nawet na co dzień ubiera się, jakby była bohaterką filmu fantasy. Fligranowa kobietka z fryzurą przypominającą ptasie gniazdo, tonąca w falbankach, koronkach, kwiatach i biżuterii – nic dziwnego, że została okrzyknięta ikoną mody „gotyckiej”.
Ona sama nie przywiązuje większej wagi do takich klasyfikacji, a z kąśliwych komentarzy, że jest najgorzej ubraną aktorką, po prostu się śmieje. To jej najskuteczniejsza broń i jednocześnie wielki atut: poczucie humoru i dystans. Bez najmniejszego skrępowania mówi o tym, że gra w filmach, bo sypia z ich reżyserem, i zupełnie nie przeszkadza jej, że kolorowa prasa pisze o nich „para dziwaków”. – Od wielu osób słyszałam, że ja i Tim bardzo do siebie pasujemy. Prawdopodobnie chodzi o to, że oboje nie lubimy grzebienia – żartowała w jednym z wywiadów.
Pożycie Bonham Carter i Burtona to jeden z ulubionych tematów brytyjskich brukowców, które swego czasu rozpisywały się, że słynny duet mieszka osobno, ale domy połączone są podziemnym przejściem, oświetlonym pochodniami i pełnym nietoperzy… Rodzina, rzeczywiście, zajmuje trzy sąsiadujące ze sobą domy w centrum Londynu, jest też łączący je korytarz, ale – jak twierdzi aktorka – bez efektów rodem z horroru.
Bonham Carter to bez wątpienia jedna z najbardziej wyrazistych aktorskich osobowości. I nie ma chyba roli, której nie potrafiłaby zagrać. Jest przekonująca jako arystokratka, wiedźma, nawet małpa. Sama uznała niedawno, że jej ulubionym wcieleniem jest... tytułowa gnijąca panna młoda z animowanej bajki dla dorosłych, wyreżyserowanej – oczywiście – przez Burtona.
Urodziła się w Londynie 26 maja 1966 roku. Pochodzi z dobrego, arystokratycznego domu – jej pradziadek Lord Herbert Asquith był premierem Wielkiej Brytanii. Wbrew rewelacjom tabloidów aktorka nie jest jednak spokrewniona z brytyjską rodzina królewską. Jej dzieciństwo też nie było całkiem beztroskie. Kiedy miała pięć lat, jej matka przeżyła poważne załamanie nerwowe, kilka lat później ojciec – szanowany bankier – po ciężkim wylewie na całe życie został przykuty do wózka inwalidzkiego.
Helena musiała szybko dorosnąć i nauczyć się samodzielności. Za pieniądze z nagrody w konkursie recytatorskim opłaciła agenta. Zaczęła występować w reklamach telewizyjnych, a w 1983 roku zadebiutowała na małym ekranie w filmie „A Pattern of Roses”. Nie dostała się do Cambridge, ale nie była z tego powodu nieszczęśliwa – to jej ułatwiło decyzję o wyborze kariery aktorskiej.
Arystokratyczne pochodzenie sprawiło, że reżyserzy chętnie obsadzali ją w rolach panien z wyższych sfer. W 1985 roku zagrała w „Pokoju z widokiem” Jamesa Ivory’ego u boku takich znakomitości, jak m.in. Maggie Smith i Judie Dench, zaraz potem wcieliła się w Lady Jane Grey – angielską królową, która panowała w 1553 roku przez zaledwie dziewięć dni („Lady Jane”). Żeby odpocząć od ról kostiumowych, w połowie lat 80. wystąpiła gościnnie w kilku odcinkach popularnego amerykańskiego serialu „Policjanci z Miami”.
W 1990 roku zagrała Ofelię w zrealizowanej z hollywoodzkim rozmachem ekranizacji „Hamleta” w reżyserii Franco Zeffirellego. Za rolę w dramacie „Powrót do Howards End” (1992) Jamesa Ivory’ego była nominowana do nagrody BAFTA.
W 1994 roku wystąpiła w horrorze „Frankenstein” Kennetha Branagha, swojego ówczesnego partnera, rok później zagrała żonę Woody’ego Allena w jego filmie „Jej Wysokość Afrodyta”. Ale największy sukces – nominację do Oscara – przyniosła jej rola w melodramacie „Miłość i śmierć w Wenecji” (1997).
Zupełnie inny, drapieżny image Bonham Carter zaprezentowała w mrocznym thrillerze „Podziemny krąg” (1999), gdzie partnerowali jej Brad Pitt i Edward Norton.
W 2000 roku na planie filmu przygodowego „Planeta małp” poznała Tima Burtona. Podobno reżyser powiedział jej, że szukając aktorki do roli jednej z małp, od razu pomyślał o niej, i to był najoryginalniejszy komplement, jaki usłyszała od mężczyzny.
Współpraca z Burtonem zaowocowała jeszcze czterema fabułami: „Duża ryba” (2003), „Charlie i fabryka czekolady” (2005), „Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street” (2007) i „Alicja w Krainie Czarów” (2010). W 2003 roku aktorka znów zagrała w filmie historycznym – tym razem jako Anna Bolleyn w „Krwawym tyranie: Henryku VIII”. Trzykrotnie wcielała się też w postać złej czarownicy w ekranizacjach kolejnych części „Harry’ego Pottera”.
W „Alicji...” zagrała okrutną Czerwoną Królową, a jej głowa za pomocą efektów specjalnych została w komiczny sposób zdeformowana.
– To ulga, kiedy wyglądam zupełnie inaczej niż w rzeczywistości – mówi. Przecież dlatego zostałam aktorką – żeby od siebie uciec.
[i]Bierz, co najlepsze: Cinemax | 20.00 | Piątek | 21.35 | czwartek,
Enid: Canal+ Film | 13.15 | PONIEDZIAŁEK
Tam, gdzie nie chadzają anioły: Zone Europa | 13.35 | PONIEDZ. | 8.00 | WTOREK
Rozmowy z innymi kobietami: Ale Kino! | 20.10 | ŚRODA[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA