Motoryzacja

Kubica musiał gonić rywali

W Grand Prix Belgii podwójne zwycięstwo odniósł zespół Ferrari. Wygrał Kimi Raikkonem przed Felipe Massą. Robert Kubica był dziewiąty
Reuters
W sobotę podczas treningu w bolidzie Polaka popsuł się silnik i Robert Kubica stracił szanse na czołowe miejsce
W niedzielne popołudnie światek Formuły 1 przynajmniej na półtorej godziny zapomniał o aferze szpiegowskiej i ukaraniu zespołu McLarena - głównym temacie dyskusji w ostatnich dniach.
Skupiono się na wydarzeniach na torze, choć tak naprawdę w wyścigu niewiele się działo. Widowisko uratował Robert Kubica, który po karze za wymianę silnika startował z 14. pola. Na mecie był dziewiąty, a do miejsca w punktowanej ósemce zabrakło mu pół sekundy. Wszystko rozpoczęło się podczas sobotniego treningu, kiedy w aucie BMW-Sauber polskiego kierowcy doszło do awarii jednostki napędowej. W myśl przepisów zawodnik musi przejechać dwa weekendy Grand Prix, korzystając z tego samego silnika (do weekendu nie zalicza się piątkowych treningów), a w przypadku konieczności wcześniejszej wymiany przesuwa się kierowcę o dziesięć miejsc do tyłu na starcie.
Po sobotniej awarii mechanicy BMW-Sauber musieli wymienić silnik, wobec czego jeszcze przed kwalifikacjami wiadomo było, że Kubica ruszy do wyścigu z odległego pola. Dodatkowo polski kierowca stracił całą sobotnią sesję treningową, bo do awarii doszło na samym początku jazd. Przez to samochód nie był idealnie ustawiony, ale mimo to udało się uzyskać piąty rezultat podczas czasówki, jedynie za kierowcami Ferrari i McLarena. Kara za wymianę silnika oznaczała jednak spadek na 15. pozycję na starcie. Polak awansował o jedno miejsce jeszcze w sobotę wieczorem, bo w samochodzie Renault Giancarlo Fisichelli także zmieniono silnik, a za taki zabieg przeprowadzony po kwalifikacjach zawodnik relegowany jest na ostatnie pole startowe. Belgijski tor w kilku miejscach umożliwia wyprzedzanie, zatem istniały spore nadzieje na awans Kubicy przynajmniej do pierwszej dziesiątki. Wiele zależało od dobrego startu i szybkiego pierwszego okrążenia - późniejsze utknięcie za wolniejszymi rywalami spowodowałoby znaczne straty do szybko oddalającej się czołówki. Drugi raz z rzędu start nie wyszedł Polakowi najlepiej, ale już po pierwszym okrążeniu biało-niebieski BMW-Sauber jechał na 13. pozycji. Potem nastąpiła szybka seria skutecznych ataków i w ciągu pięciu okrążeń Kubica wyprzedził Jensona Buttona, Jarno Trullego, Davida Coultharda i Ralfa Schumachera. Awansował na dziewiątą pozycję, ale na kilka kolejnych okrążeń utknął za Heikkim Kovalainenem. Kierowca Renault jechał na jedno tankowanie, miał sporo cięższy samochód, ale mimo to Polak nie mógł znaleźć skutecznej recepty na wyprzedzenie. Pokazywał się Finowi w lusterkach, ale rywal nie popełnił błędu. Dopiero na 11. okrążeniu Kubica wreszcie poradził sobie z Kovalainenem. Wkrótce potem musiał jednak zjechać na pierwsze tankowanie, a po powrocie na tor znalazł się tuż za Coulthardem. Doświadczony Szkot jechał ciężkim samochodem, planując tylko jeden postój w boksie. Na swoim stanowisku serwisowym zameldował się dopiero po 25 okrążeniach. Do tego czasu Kubica jechał cały czas za nim, tracąc po 2 sekundy na okrążeniu. To były kluczowe okrążenia wyścigu, bo po drugim tankowaniu Polak wyjechał na tor ponownie za Kovalainenem, na dziewiątej pozycji. Przez pozostałe do mety 11 okrążeń podążał jak cień za samochodem Renault, tym razem nie znajdując skutecznego sposobu na wyprzedzenie Fina. Różnica na mecie wyniosła zaledwie 0,555 sekundy. - Kubica zasłużył na zdobycie punktu - powiedział po wyścigu dyrektor techniczny BMW-Sauber Willy Rampf. Pojedynki Kubicy z Coulthardem czy Kovalainenem były ozdobą belgijskiego wyścigu, bo w czołówce niewiele się działo. Kierowcy Ferrari doskonale czuli się na torze Spa-Francorchamps i nie dali rywalom z McLarena żadnych szans. Kimi Raikkonen już trzeci raz z rzędu wygrał w Spa (poprzednio w latach 2004 - 2005 za kierownicą McLarena, w zeszłym roku nie rozgrywano tu wyścigu) i zmniejszył nieco stratę do prowadzących Lewisa Hamiltona i Fernando Alonso. Felipe Massa przez cały wyścig jechał z niewielką stratą do Raikkonena, a zdobyte przez niego punkty zapewniły Scuderii Ferrari tytuł mistrzowski wśród konstruktorów - po wykluczeniu z mistrzostw zespołu McLarena włoskiej ekipie brakowało do szczęścia zaledwie 15 punktów. Decydująca walka o mistrzostwo świata kierowców rozegra się podczas kończących sezon wyścigów w Japonii (30 września), Chinach (7 października) i Brazylii (21 października) Klasyfikacja MŚ kierowców (po 14 z 17 eliminacji): 1. Hamilton 97 pkt, 2. Alonso 95, 3. Raikkonen 84, 4. Massa 77, 5. Heidfeld 56, 6. Kubica 33, 7. Kovalainen 22, 8. G. Fisichella (Włochy, Renault) 17. Klasyfikacja konstruktorów: 1. Ferrari 161, 2. BMW-Sauber 90, 3. Renault 39. Ze względu na daleką pozycję startową ustawiliśmy samochód bardziej pod wyprzedzanie, z mniejszym dociskiem aerodynamicznym. Trochę zaryzykowaliśmy z ustawieniami systemów na start i drugi raz z rzędu dosyć słabo ruszyłem. Potem sporo wyprzedzałem, ale utknąłem za Kovalainenem i potem za Coulthardem. Byłem od nich szybszy w zakrętach, ale na prostych strasznie mi odchodzili i nie mogłem atakować na dohamowaniach. Okazało się, że samochody z silnikami Renault są niezwykle szybkie na prostych. Po wyjeździe z drugiego tankowania do siódmego na mecie Marka Webbera brakło mi 10 sekund. W końcówce próbowałem atakować Kovalainena, ale miękkie opony szybko się zużyły, na tylnych kołach pojawiły się pęcherze od przegrzania. No, ale mam satysfakcję, bo przynajmniej próbowałem.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL