fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mundurowi

Czy będzie blokada granicy

Zarobki celników są bardzo zróżnicowane, związkowcy mówią, że są i tacy, którzy po kilkunastu latach zarabiają poniżej 2 tys. zł
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Grażyna Zawadka
Ministerialne zarządzenie wzburzyło celników. Twierdzą, że uderzy w pracujących na pierwszej linii
Czy grozi nam blokada wschodniej granicy? – Nie będziemy wzywać do takich działań, bo nie mamy do tego prawa. Ale znam nastroje wśród celników i wiem, że to realne – mówi "Rz" Sławomir Siwy, przewodniczący Związku Zawodowego Celnicy PL. – Tak źle w naszej formacji nie było od lat.
[srodtytul]Związkowcy alarmują [/srodtytul]
Celników oburzyło ministerialne zarządzenie o tzw. wartościowaniu stanowisk, które weszło w życie 18 października.
– Najbardziej uderzy w funkcjonariuszy, którzy pracują długo, wykonują poważne zadania, kontrole w terenie i ścigają przemytników, a nie są pupilami szefów – uważa Artur Ciesielski, przewodniczący NSZZ "Solidarność" w Służbie Celnej.
Zgodnie z nowym prawem każde stanowisko w tej formacji ma być zaszeregowane do kategorii: A, B lub C. Zależy to m.in. od przypisanych do niego zadań i uprawnień. Wprowadzenie wartościowania wynika z przepisów ustawy o Służbie Celnej, która obowiązuje od 31 października 2009 r.
Ministerstwo Finansów chwali rozwiązanie. Celnicy nie zostawiają na nim suchej nitki. – Otwiera furtkę do korupcji – alarmuje Siwy. Zdaniem związkowców brak szans na podwyżki dużej grupy szeregowych celników rodzi taką pokusę. Zanim rozwiązanie weszło w życie, związek Celnicy PL poprosił więc o interwencję minister ds. walki z korupcją Julię Piterę. Ta wystąpiła o wyjaśnienia szefa Służby Celnej, który odpowiedział, że system jest sprawiedliwy i ma służyć motywowaniu pracowników.
– Kierownictwo resortu szuka oszczędności w kieszeniach najmniej zarabiających celników – twierdzi Ciesielski.
– Do najniższej kategorii trafi większość funkcjonariuszy pełniących służbę na zewnętrznej granicy UE, w grupach mobilnych, ci zajmujący się akcyzą – wylicza Siwy. – Bez względu na kwalifikacje i staż nadal będą zarabiali grosze, a ich szanse na awans staną się bliskie zera. Problem – według celników – tkwi w braku jasnych kryteriów kwalifikowania do danej grupy.
– Dyrektor może powiedzieć, że od dziś tej pracownicy zleca prowadzenie postępowań o dużej wartości, a inną, która się tym zajmowała, przesuwa do wysyłania poczty – mówi Ciesielski.
[srodtytul]Szefowie bronią [/srodtytul]
Tymczasem przedstawiciele ministerstwa odpierają zarzuty. – Nie widzę najmniejszego związku pomiędzy wprowadzeniem wartościowania a korupcją. Podatność na przekupstwo to kwestia zasad, nie tylko wysokości zarobków – mówi "Rz" Grzegorz Smogorzewski, zastępca szefa Służby Celnej.
Dodaje, że w ostatnich dwóch latach zarobki celników wzrosły o ponad 30 proc.
– Nawet osoby pracujące na stanowiskach niżej wartościowanych zachowają dotychczasowe wynagrodzenie, a motywować ich powinien rozbudowany system dodatków i nagród – przekonuje Smogorzewski. Jego zdaniem nowe rozwiązania są dobre. – Docelowo pozwolą określić uposażenie w zależności od zajmowanego stanowiska i wykonywanej pracy. Inaczej powinna być przecież wyceniana czynność stosunkowo prosta, np. praca kancelaryjna czy biurowa, inaczej przeprowadzanie kontroli czy rewizji.
Smogorzewski w możliwość blokady granic nie wierzy. – Jeśli nic nie pomoże, blokada będzie. Najlepiej przed świętami – mówią "Rz" celnicy.
[ramka][srodtytul]Krytycznie o pomysłach resortu [/srodtytul]
Pomysł dotyczący wartościowania stanowisk w Służbie Celnej nie jest pierwszym rozwiązaniem Ministerstwa Finansów, jakie krytykują celnicy. Wcześniej krytykowali znowelizowaną ustawę o Służbie Celnej oraz wytyczne do niej, wydane przez wiceministra finansów i szefa Służby Celnej Jacka Kapicę. "Rz" pisała o tym w listopadzie 2009 r. Nowa ustawa wprowadziła stopnie dla funkcjonariuszy na wzór tych w innych służbach mundurowych, od wytycznych zależały nominacje na stopnie. Wprowadzały one punktację przesądzającą, kto jaki stopień otrzyma. Najwięcej punktów można było dostać za bycie kierownikiem, mniej liczyły się wykształcenie i staż. Zgodnie z wytycznymi oficerem mogła zostać tylko osoba zajmująca kierownicze stanowisko. "To polityczne zawłaszczenie Służby Celnej" – grzmieli związkowcy. W styczniu "Rz" opisała szybkie awanse byłych współpracowników wiceministra Kapicy. Np. dyrektor Izby Celnej w Poznaniu w trzy lata – od 2006 r. – zdobył cztery stopnie awansu. Z informacji, którą resort przesłał związkowi Celnicy PL, wynika, że w górę poszli m.in. funkcjonariusze związani ze Szczecinem i Rzepinem, czyli jednostkami, w których wcześniej pracował wiceminister.
[i]graż, zal[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA