fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Włoska wojna o śmieci

Mieszkańcy Terzigno pod Neapolem wspierani przez anarchistów stawiają policji coraz skuteczniejszy opór
Associated Press
Piotr Kowalczuk
W Neapolu z powodu niewywożenia śmieci wybuchły zamieszki. Jest kilkudziesięciu rannych
[i]Korespondencja z Rzymu[/i]
W samym Neapolu sytuacja wróciła do punktu wyjścia sprzed trzech lat, gdy góry cuchnących, często płonących śmieci zalegających na ulicach i placach miasta pokazywały telewizje całego świata. Natomiast pod miastem w pobliżu wysypisk od kilku dni mieszkańcy – pod hasłem „Nie chcemy żyć na śmietniku” – blokują drogi dojazdowe i urządzają zasadzki na śmieciarki eskortowane przez oddziały antyterrorystyczne.
Nocami dochodziło do regularnych bitew, po których do szpitali przewieziono kilkadziesiąt osób, w tym 20 policjantów. Spalono osiem śmieciarek i dwa samochody policyjne, a także kilka prywatnych, które tłum użył do stawiania barykad. Przy okazji splądrowano okoliczne sklepy.
Sytuacja zaniepokoiła Komisję Europejską, czemu dała wyraz w specjalnym oświadczeniu. Premier Silvio Berlusconi zwołał nadzwyczajne posiedzenie rządu. W efekcie, jak dwa lata temu, rozwiązaniem kryzysu zajmie się szef ochrony cywilnej Guido Bertolaso, który otrzymał nadzwyczajne uprawnienia.
[srodtytul]Choćby do morza[/srodtytul]
Wywóz i utylizacja śmieci, szczególnie toksycznych, to złoty interes. Dlatego zajęła się tym lokalna mafia – kamorra, proponując przemysłowcom z północy swoje usługi za bezcen. Mogli przebić uczciwą konkurencję dlatego, że wyrzucali śmieci nocą gdzie popadnie, również do morza, najczęściej na terenach prywatnych. Właściciele byli korumpowani lub zastraszani. Innym sposobem było wywożenie po cichu odpadów na legalne wysypiska.
[wyimek]Neapol od lat jest dla Włochów synonimem anarchii i bezprawia [/wyimek]
Na wszystko przymykały oczy skorumpowane lokalne władze i policja. W ten sposób Kampania stała się śmietniskiem całych Włoch. Z drugiej strony kamorra sabotowała budowę nowoczesnych spalarni, bo godziło to w jej interesy. Trzy lata temu odpadów nie było gdzie wywozić. Dlatego lądowały na Sardynii, Sycylii czy w Niemczech.
Na domiar złego zwózką neapolitańskich śmieci zajmują się prywatne firmy, opanowane przez kamorrę, a zarazem konkurujące ze sobą. Gdy lokalne władze zdecydowały trzy tygodnie temu o unieważnieniu przetargu, w nocy na parkingu jednej z firm nieznani sprawcy zniszczyli 50 śmieciarek.
Te, które wyjechały na ulice, atakowano koktajlami Mołotowa. Od dwóch tygodni zbiórka śmieci w Neapolu odbywa się pod ochroną policji, co i tak nie zapobiegło spaleniu pięciu śmieciarek. W tej chwili w Neapolu zalega tysiąc ton niewywiezionych odpadków, które powoli stają się atrakcją turystyczną. Japończycy i Amerykanie robią sobie na ich tle zdjęcia.
[srodtytul]Konwoje śmieciarek i wozy pancerne[/srodtytul]
Spalarnia w Acerra (20 km od Neapolu), przypuszczalnie za sprawą kamorry, ciągle nie może osiągnąć pełnej mocy przerobowej. W tej sytuacji wbrew obietnicom danym przez rząd mieszkańcom okolicznych miast ponownie uruchomiono zamknięte już wysypiska.
Po okolicy trudno teraz chodzić bez chusteczki przytkniętej do nosa. Zamknięto szkoły. Lokalni mieszkańcy rozpoczęli blokadę dróg dojazdowych. Wobec tego śmieciarki jeżdżą nocą w konwojach, eskortowane przez wozy pancerne i oddziały antyterrorystyczne policji, ale od trzech dni napotykają na świetnie zorganizowany opór. Przypuszczalnie dlatego, że do mieszkańców dołączyli wprawieni w bojach z policją anarchiści.
Włoska prasa pisze o „partyzantce miejskiej”. Silvio Berlusconi przyrzekł w piątek, że za dziesięć dni przestanie tam śmierdzieć, a do końca listopada spalarnia w Acerra ruszy pełną parą, co ma rozwiązać kryzys. Na razie wojna trwa.
Problem w tym, że jeśli nawet przy użyciu nadzwyczajnych środków i mobilizacji znakomicie funkcjonującej włoskiej ochrony cywilnej uda się zebrać i zwieźć odpady, trudno o optymizm na przyszłość. Przyczyny kryzysu są złożone, zakorzenione w powszechnej korupcji, specyficznej mentalności miesz- kańców Kampanii, wynikającej ze słabości państwa i potęgi kamorry.
Neapol od lat nie bez powodu jest dla Włochów synonimem totalnej anarchii i bezprawia. Niezwykle łatwo stracić tam portfel, torebkę, samochód, a nawet życie. Niewywiezione śmieci to tylko jeden z symptomów poważnej choroby, która już dawno przeżarła społeczną tkankę miasta i okolic.
Dlatego Kampania od lat znajduje się w stanie permanentnego kryzysu. Źle funkcjonuje służba zdrowia, szerzy się narkomania, bardzo dużo ludzi pracuje na czarno, bezrobocie bije wszelkie rekordy. Podatki od mieszkańców skutecznie ściąga jedynie kamorra.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA