Świat

Odrodzenie pomarańczowych

Julia Tymoszenko ma ogromną szansę, by powrócić na fotel premiera Ukrainy
AFP
Nowy, koalicyjny rząd prawdopodobnie utworzą ugrupowania Julii Tymoszenko oraz prezydenta Wiktora Juszczenki
Po ogłoszeniu wyników wstępnych sondaży (tzw. exit polls) w sztabie Julii Tymoszenko zapanowała radość, a w górę wystrzeliły korki od szampana. Na specjalnie zwołanej konferencji była premier oznajmiła, że już dziś spotka się z prezydentem Wiktorem Juszczenką i będzie z nim rozmawiać o tworzeniu koalicji i nowego rządu.
Choć prorosyjska Partia Regionów premiera Wiktora Janukowycza, przy frekwencji ok. 63 proc., otrzymała ponad 35 proc. głosów, to Blok Julii Tymoszenko (BJuTy) aż 31 - 32 proc. Główni sojusznicy Janukowycza, komuniści, dostali zaledwie 4,5 - 5,1 proc., natomiast inne ugrupowanie pomarańczowych, prezydencka Nasza Ukraina -Ludowa Samoobrona: ok. 14 proc. Prozachodnie ugrupowania mogą zatem łącznie liczyć na ponad 45 proc. głosów, co w praktyce może oznaczać większość w parlamencie. -Ludzie, którzy głosują na Partię Regionów, nie wiedzą, jaki ma program, jaką ideologię. Wierzą w mity- powiedział "Rz" prezydent Juszczenko. Jeszcze przed wyborami ugrupowania Julii Tymoszenko i Wiktora Juszczenki porozumiały się w sprawie utworzenia koalicji. - Zgodnie z umową teka premiera przypadnie temu ugrupowaniu, które otrzymało więcej głosów, a więc nam -mówi były wicepremier i jeden z liderów BJuTy Mykoła Tomenko. -Stanowisko szefa parlamentu dostanie natomiast Nasza Ukraina - Ludowa Samoobrona. Rolę języczka u wagi może odegrać blok Wołodymyra Łytwyna, byłego szefa administracji prezydenta Leonida Kuczmy, który otrzymał 3,6 - 3,8 proc. głosów. Największymi przegranymi są socjaliści, uznani za "zdrajców pomarańczowej rewolucji" (przeszli do obozu Janukowycza) - którzy nie przekroczyli progu wyborczego.
37 mln uprawnionych do głosowania Ukraińców mogło wczoraj wybierać spośród 20 partii i bloków. Jednak piękna pogoda zniechęcała do zajmowania się polityką. Pierwszy raz od wielu dni w centrum Kijowa nie było manifestacji ani wieców. Już od jakiegoś czasu wydawało się, że poza miejscami, w których gromadzili się ściągnięci z całego kraju demonstranci, nikt nie zwraca uwagi na kłótnie polityków. Spacerujący ludzie niechętnie zdradzali, na kogo oddali głos. Ci, którzy ujawniali swój wybór, mówili najczęściej, że chcą dać szansę Julii Tymoszenko. - Jest silna i skromna. Nigdy nie chwali się swoimi osiągnięciami -mówiła pracownica centrum handlowego Globus. Byli jednak i tacy, którzy zamierzali skreślić wszystkich. - Przestałem wierzyć pomarańczowym, a biało-niebieskim nie wierzyłem nigdy - przyznał ochroniarz Poczty Głównej na Chreszczatyku.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL