fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Biura podróży zagrożone bankrustwami. Rosną ich długi

Orbis Travel
Fotorzepa, MW Michał Walczak
Liczba biur podróży wpisanych do Krajowego Rejestru Długów wzrosła do 139. Ale kłopoty finansowe ma aż trzy czwarte całej branży. Przed końcem roku prawdopodobne są kolejne bankructwa firm turystycznych. Klienci nie są chronieni przed ich skutkami
Pogarsza się sytuacja w branży turystycznej. Według najnowszych danych Krajowego Rejestru Długów (KRD), do których dotarła „Rz”, liczba zadłużonych biur podróży znowu wzrosła. Gdy dwa tygodnie temu upadł Orbis Travel, KRD miał odnotowane 134 takie firmy. Dziś jest ich już 139. Wzrosła także wartość zadłużenia notowanych tam firm – z 1,6 mln zł w połowie września do 1,94 mln zł obecnie. A to jedynie wierzchołek góry lodowej, bo na czarne listy trafia tylko niewielka część zadłużonych. Sam Orbis Travel zakończył ubiegły rok z blisko 30-milionowymi stratami.
[srodtytul]Prawdziwy kryzys[/srodtytul]
– Sytuacja branży zrobiła się wręcz beznadziejna. Spodziewałbym się w tym roku jeszcze przynajmniej jednej lub dwóch spektakularnych upadłości dużych biur – oznajmia analityk wywiadowni gospodarczej Dun & Bradstreet Tomasz Starzyk. Według monitorującego rynek należności handlowych Towarzystwa Ubezpieczeń Euler Hermes (EH) branży turystycznej wciąż zagraża ryzyko walutowe i wahania bieżącej koniunktury gospodarczej. Kondycja biur podróży jest silnie od nich uzależniona. – Jeśli dodamy do tego grożący biurom w najbliższym czasie wzrost stawek ubezpieczeniowych, to widać, że w branży mamy do czynienia z prawdziwym kryzysem – twierdzi dyrektor biura oceny ryzyka w EH Tomasz Starus.
Tempo narastania długów jest zawrotne. Na początku czerwca w rejestrze KRD widniały 94 biura podróży, w połowie lipca, a więc gdy ruch jest największy, było ich już 119. Nic dziwnego, skoro według analiz Euler Hermes obecnie aż trzy czwarte z nich opóźnia płatności wobec kontrahentów. To trzykrotnie więcej niż w przypadku innych branż.
Podobne wyniki przynoszą wyliczenia Dun & Bradstreet: we wrześniu aż 39 proc. biur określało swoją sytuację finansową jako bardzo słabą, a 28 proc. jako słabą. To grubo ponad połowa całego rynku.
– Firmy miały kłopoty już w ubiegłym roku, a ten rok im nie pomógł. Jest źle, bo w kasach biur nie ma gotówki, a teraz przyszedł czas na rozliczenia z liniami lotniczymi i hotelarzami – mówi prezes Instytutu Turystyki Krzysztof Łopaciński.
[srodtytul]Groźne łatanie dziur[/srodtytul]
Nie jest tajemnicą, że spora część firm łata braki pieniędzmi, których jeszcze nie zarobiły. Na rozliczenia z kontrahentami wycieczek dawno zrealizowanych przeznacza się gotówkę, którą stanowią przedpłaty klientów na wyjazdy dopiero zamawiane. W ten sposób powstaje piramida finansowa, która łatwo może doprowadzić firmę do bankructwa. W taki właśnie sposób upadło w ubiegłym roku warszawskie biuro podróży Kopernik. Polska Izba Turystyki przyznaje, że nie ma dziś sposobu, by takim praktykom zapobiegać.
Problemem jest także brak jakiegokolwiek wglądu w finanse organizatorów wycieczek. Kontrole dokonywane są raz, najwyżej dwa razy do roku przez firmę ubezpieczeniową oraz urząd skarbowy. Ale sytuacja na rynku zmienia się bardzo szybko. W rezultacie klienci się nie dowiedzą, że ich biuro jest potencjalnym bankrutem. Tymczasem w tej chwili szanse znalezienia solidnego i bezpiecznego partnera nie są wielkie: zaledwie co trzecie biuro podróży uważa swą kondycję ekonomiczną za bardzo dobrą lub dobrą.
[srodtytul]Luki w przepisach[/srodtytul]
– Ciągle brakuje nam przepisów zabezpieczających klientów przed ryzykiem. Biura doskonale wiedzą, że wkrótce upadną, a mimo to do ostatniej chwili przyjmują przedpłaty i wysyłają klientów za granicę – twierdzi prezes Polskiej Izby Turystyki Jan Korsak. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku dwóch tegorocznych upadłości: biur Selectours i Orbis Travel. Zarząd tego ostatniego już dwa tygodnie przed ogłoszeniem upadłości został poinformowany przez właściciela – fundusz Enterprise Investors – że nie dostanie dofinansowania. Mimo to działał dalej. – To praktyki nieetyczne, choć, niestety, legalne – przyznaje Łopaciński.
Praktycznie nic nie wniosły ostatnie zmiany w przepisach. Co prawda w życie weszła nowa ustawa o usługach turystycznych mająca uchronić klientów biur przed skutkami bankructwa. Ciągle jednak nie ma do niej przepisów wykonawczych. Nie określono także nowych, wyższych stawek ubezpieczeniowych.
W sferze marzeń pozostają więc takie zabezpieczenia, jakie są np. na rynku niemieckim. – Każda firma podlega tu wnikliwym kontrolom, także przez organizacje konsumenckie, a sprawozdania finansowe są badane raz na kwartał – relacjonuje właściciel niemieckiego biura podróży Travel Consulting & Events Andreas Smolarczyk. – Nie przypominam sobie, by w ostatnich latach doszło w branży w Niemczech do dużej upadłości.
[ramka][srodtytul]Euler Hermes: większość firm turystycznych ma słabe ratingi[/srodtytul]
Obecne upadłości biur podróży w Polsce są efektem problemów z regulowaniem zobowiązań finansowych, które w branży turystycznej stały się normą. Zjawisko opóźniania regulowania zobowiązań płatniczych obecnie dotyczy na różną skalę aż 76 proc. polskich biur podróży oznaczonych ratingiem od „CCC” do „C”. Działające w Polsce biura podróży są pod tym względem na szarym końcu – w większości innych branż opóźnianych jest przeciętnie około 25 proc. płatności, a więc trzykrotnie mniej. Z analiz Euler Hermes wynika, że na podstawie wyników finansowych 2 proc. polskich biur podróży (z kondycją ocenioną w skali ratingu na „C”) można wnioskować, iż są one praktycznie na granicy utraty płynności finansowej. Skala problemów z płynnością finansową branży może być większa, jeśli uwzględni się fakt, iż blisko jedna piąta biur podróży działa na rynku zbyt krótko, aby miarodajnie ocenić ich wiarygodność płatniczą. Żadnych powodów do narzekań nie mają kontrahenci jedynie 4 proc. biur podróży (oznaczonych ratingiem „BB” i „B”), które nie opóźniają swoich płatności wobec przewoźników, właścicieli miejsc noclegowych i innych partnerów.[/ramka]
[ramka][srodtytul]Opinia: Abdelfettach Gaida, prezes Exim Tours[/srodtytul]
Ten rok był dla branży turystycznej bardzo trudny. Liczba klientów okazała się mniejsza od zamówionych miejsc w hotelach i samolotach, więc trzeba było ograniczać przygotowane programy. W rezultacie spora część touroperatorów sprzedawała wycieczki poniżej kosztów. Nam udało się zmniejszyć liczbę zaplanowanych wycieczek o blisko jedną piątą, na szczęście praktycznie bez ponoszenia kosztów. W przeciwnym razie straty mogłyby być duże. W przyszłym roku spodziewamy się poprawy sytuacji rynkowej, m.in. dzięki umocnieniu złotego.[/ramka]
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora
[mail=a.wozniak@rp.pl]a.wozniak@rp.pl[/mail][/i]
[b][link=http://www.rp.pl/artykul/548871.html]Komentuje Adam Wożniak: [/link][/b]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA