Lokaty i inwestycje

Lyxor ETF WIG20 a fundusze inwestycyjne

Pierwszy ETF na warszawskiej giełdzie zadebiutował w ubiegłą środę. Na zdjęciu Isabelle Bourcier, dyrektor generalny Lyxor ETF i Aleksandra Kosmulska, przedstawicielka Lyxor w Polsce
Fotorzepa, Szymon Łaszewski Szymon Łaszewski
Od ubiegłego tygodnia inwestorzy indywidualni mogą kupić ETF na WIG20. Czy stanie się on konkurencją dla funduszy inwestycyjnych?
ETF, czyli Exchanged-Traded Fund, to fundusz notowany na giełdzie, którego zadaniem jest odzwierciedlanie zachowania się danego indeksu giełdowego.
ETF jest funduszem zarządzanym w sposób pasywny, co oznacza, że zarządzający nie stara się uzyskać lepszych wyników niż indeks, na którym jest oparty, ale osiągnąć stopę zwrotu jak najwierniej oddającą stopę zwrotu z tego indeksu. Największe zalety ETF-u opartego na WIG20 to, m.in.:
- prosta i przejrzysta konstrukcja instrumentu – 20 największych spółek notowanych na warszawskim parkiecie odwzorowane jest w jednym funduszu, w związku z czym inwestor nie musi kupować oddzielnie poszczególnych papierów - płynność i łatwy dostęp – ETF-y są notowane na giełdzie, dzięki czemu podlegają bieżącej wycenie i mogą być kupowane lub sprzedawane podczas sesji za pośrednictwem rachunku inwestycyjnego, prowadzonego przez dowolne biuro maklerskie - niskie koszty – opłata za zarządzanie to 0,5 proc. wartości inwestycji w skali roku (kilkukrotnie niższa od średnich opłat pobieranych przez tradycyjne TFI). Dodatkowo w przypadku ETF nie ma opłat manipulacyjnych oraz kosztów wejścia czy wyjścia - możliwość zawierania transakcji na rachunku maklerskim IKE - możliwy udział w dywidendach wypłacanych przez spółki - raz w roku inwestorowi może być wypłacana przez fundusz dywidenda będąca ekwiwalentem dywidendy wypłacanej przez spółki wchodzące w skład indeksu Inwestorzy muszą mieć jednak świadomość, że ETF-y, podobnie jak każdy instrument finansowy, również nie są pozbawione elementów ryzyka, choć, jak mówi Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych: - W przypadku tego instrumentu dość ciężko wskazać jakiś specyficzny rodzaj ryzyka z nim związanego. Potencjalni inwestorzy powinni raczej wziąć pod uwagę typowe zagrożenia wynikające z zaangażowania na rynku kapitałowym, takie jak ryzyko rynkowe czy też ryzyko braku dostatecznej płynności tego instrumentu. [srodtytul]Co z dywidendą?[/srodtytul] Elementem, który stanowi dość istotną przewagę tego produktu w stosunku do tradycyjnych funduszy inwestycyjnych, jest możliwość otrzymania dywidendy. Ten dodatkowy zysk umożliwia bowiem "pokonanie" indeksu bazowego. Pewne niejasności wśród inwestorów może jednak rodzić wspomniana możliwość, a nie gwarancja wypłaty dywidendy. - Nasze ETF-y opierające się na indeksach cenowych, analogicznie do uruchomionego właśnie Lyxor ETF WIG20, regularnie wypłacają dywidendy. Zastrzegamy sobie jednak prawo do niewypłacenia dywidendy w skrajnych sytuacjach rynkowych. I stąd to "może" – uspokaja Aleksandra Kosmulska, przedstawicielka Lyxor Asset Management w Polsce. [srodtytul]ETF czy tradycyjny fundusz inwestycyjny?[/srodtytul] Czy wobec tego ETF na WIG20 jest w stanie realnie zagrozić klasycznym TFI? - ETF, jak każdy nowo pojawiający się instrument finansowy, musi zostać dobrze rozpoznany przez inwestorów, zwłaszcza tych nieprofesjonalnych. Pamiętajmy jednak o tym, że ktoś, kto chce zainwestować część pieniędzy za pośrednictwem TFI, również musi dokonać dobrego wyboru. Jeśli indeksy giełdowe spadną, to inwestując w fundusz i tak straci. Niewątpliwie sporym plusem w przypadku ETF jest dużo mniejsza prowizja, w niektórych przypadkach mogąca wynieść nawet do 8 razy mniej w porównaniu z klasycznymi funduszami. Dlatego też uważam, że, przynajmniej dla części TFI, może on stanowić konkurencję – analizuje Dominiak. Zagrożenie dla funduszy mogłoby z pewnością być większe, gdyby w najbliższej przyszłości na warszawskim parkiecie pojawiły się kolejne ETF-y oparte o rodzime indeksy (np. mWig40 lub sWig 80). Zarządzający rodzimymi funduszami nie muszą się, póki co, tego obawiać. - Planujemy wprowadzenie kolejnych funduszy na GPW, ale w pierwszym kroku myślimy raczej o naszych ETF-ach na indeksy zagraniczne, notowane już na innych giełdach. Dopiero w kolejnym kroku będziemy rozważać instrumenty oparte o inne krajowe indeksy – mówi Kosmulska. Wygląda zatem na to, że niezależnie od rywalizacji z klasycznymi funduszami, ETF może stanowić dość ciekawą alternatywę dla inwestorów. Pod warunkiem, że nigdy nie zapomną o starej zasadzie, by „nie wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka”.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL