Świat

Państwa dzielą Arktykę

Arktyka
AFP
Przedstawiciele krajów konkurujących o bogactwa północy rozważają w Moskwie, czy można się nimi podzielić
[i]Korespondencja z Moskwy[/i]
– Tylko poprzez dialog możemy rozwiązać problemy wokół Arktyki – mówił podczas otwartej wczoraj konferencji Artur Czilingarow, rosyjski deputowany i znany polarnik. Dwudniowa konferencja z udziałem kilkuset ekspertów i polityków jest poświęcona zarówno podziałowi terytoriów wokół bieguna północnego, jak i ekologii oraz badaniom regionu. Na forum mają się pojawić m.in. premier Rosji Władimir Putin i książę Monako Albert. – Pożyteczniej jest współpracować i wspólnie badać Arktykę, niż rywalizować o nią – mówił doradca rosyjskiego prezydenta ds. klimatu Aleksander Bedricki.
[srodtytul]Odkryto już ropę[/srodtytul] Nazwa rosyjskiej konferencji “Arktyka: terytorium dialogu” ma przekonać, że nieporozumienia wokół bogatej w złoża gazu i ropy Arktyki (według szacunków może tam być nawet do 25 proc. światowych zasobów) można rozwiązać bez kłótni. Wielu ekspertów nie ma jednak wątpliwości, że Arktyka stanie się areną zaciętej rywalizacji. To ostatni niepodzielony skład surowców. [srodtytul]Niewielka brytyjska firma [/srodtytul] Cairn Energy obwieściła właśnie, że po raz pierwszy dotarła do złóż ropy u wybrzeży Grenlandii. Nie wiadomo na razie, czy ich eksploatacja będzie opłacalna ekonomicznie, coraz więcej chętnych prowadzi jednak poszukiwania, zwiększając prawdopodobieństwo natrafienia na naftowe eldorado. Moskwa już dawno uznała, że dostęp do arktycznych złóż to sprawa najwyższej wagi. Jeszcze w 2001 roku wysłała do ONZ specjalny wniosek o przedłużenie granicy swojego szelfu kontynentalnego. Wniosek jednak został uznany za niewystarczający. W podpisanym przez prezydenta Dmitrija Miedwiediewa planie strategicznym dotyczącym Arktyki jest mowa o konieczności zakończenia rosyjskich badań mających na celu udowodnienie praw Moskwy do szelfu i surowców. Tak aby w 2020 r. Arktyka mogła się stać głównym rosyjskim zapleczem surowcowym. Według dokumentu w “rosyjskiej części” regionu zostanie umieszczone wojsko. W połowie września Rosji udało się uregulować spór z Norwegią dotyczący rozgraniczenia terytoriów. W listopadzie Norwegowie mają ulokować dowództwo operacyjne swoich wojsk w bazie Bodo w Arktyce. Rosja toczy jednak wciąż spór z Kanadą, która nie zgadza się z jej roszczeniami do Grzbietu Łomonosowa. Prezydent Islandii Olafur Ragnar Grimsson zaapelował podczas konferencji o położenie kresu napięciom wokół Arktyki, które według niego przypominają “czasy zimnej wojny”. Dodał, że Rosja i Islandia mogłyby wspólnie eksploatować bogactwa Arktyki. Według ONZ-owskiej konwencji prawa morza państwo nadmorskie ma prawo do bogactw naturalnych znajdujących się w odległości 370 km od jego wybrzeży, ale może starać się o rozszerzenie tej strefy, udowadniając, że jego szelf kontynentalny sięga dalej. Decyzje w tej sprawie podejmuje odpowiednia komisja ONZ, która analizuje wnioski poszczególnych krajów. [srodtytul]Lodu coraz mniej[/srodtytul] Rosjanie wysłali w bieżącym roku na Arktykę ekspedycję naukową, która zbiera próbki szelfu mające potwierdzać jej roszczenia. Moskwa przypomina też, że leżący pod biegunem Grzbiet Łomonosowa odkryła w 1948 roku ekspedycja radzieckich uczonych. – Wierzę, że mamy szansę na zwycięstwo, gdy w latach 2012 – 2013 przedstawimy nasze nowe dowody – mówi Aleksander Bedricki. W tym samym czasie swoje dowody mają jednak przedstawić w ONZ Kanadyjczycy, a Dania szykuje materiał potwierdzający jej roszczenia na koniec 2014 roku. Wszystko wskazuje na to, że spory będą się zaostrzać, w miarę jak wskutek ocieplenia klimatu będą topnieć arktyczne lody, ułatwiając dostęp do zalegających pod nimi złóż. Dane amerykańskiego Krajowego Centrum Śniegu i Lodu wskazują, że objętość arktycznej pokrywy lodowej stale się zmniejsza. [ramka][b]prof. Zdzisław Galicki, szef Instytutu Prawa Międzynarodowego UW[/b] W przeciwieństwie do Antarktyki sytuacja prawna Arktyki nie jest uregulowana umową międzynarodową. Jest to terytorium sporne. Arktykę można traktować w dwojaki sposób. Pierwszy to stosowanie wobec niej ogólnych reguł międzynarodowego prawa morza, co oznaczałoby, że panuje tam swoboda żeglugi. Drugi sposób wynika z tzw. teorii sektorów, którą po raz pierwszy wysunęła Kanada w latach 20. ubiegłego wieku i którą potem przyjęły również inne państwa: ZSRR, a później Rosja, USA, Dania i Norwegia. Według tej teorii państwa, których terytoria graniczą z Oceanem Arktycznym, mogą rościć sobie prawa do położonych tam obszarów, aż po biegun północny. Wszystkie państwa wyznające teorię sektorów zgłosiły pretensje do tych obszarów, ale nie zostały one powszechnie uznane. W 2007 r. Rosja umieściła nawet swoją flagę w okolicach bieguna północnego. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego znaczy to jednak tyle co zatknięcie przez Amerykanów flagi na Księżycu. W swych pretensjach poszczególne rządy próbują wykorzystać koncepcję wyłącznej strefy ekonomicznej, obejmującej wodę i dno morskie stanowiące przedłużenie obszaru danego państwa. I tak Rosja stwierdziła, że rozciągający się pod Arktyką Grzbiet Łomonosowa jest przedłużeniem jej szelfu. Dania stara się jednak udowodnić, że stanowi on przedłużenie szelfu Grenlandii. Jeśli Arktyka rzeczywiście okaże się przydatna ekonomicznie, to spory będą narastać, gdyż uregulowany status prawny mają tylko jej drobne fragmenty, np. wyspa Spitsbergen należąca do Norwegii. [i]—not. mszy[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL