fbTrack

Telewizja

Dexter: na DVD ukazał się serial o sympatycznym mordercy

materiały prasowe
Czy seryjny morderca może być sympatycznym facetem, za którego chce się trzymać kciuki? Serial „Dexter” dowodzi, że tak. Pierwszy sezon jest już na DVD
Dexter Morgan (Michael C. Hall) jest uczynny, zawsze uśmiechnięty. I najważniejsze: budzi zaufanie. Pracuje w policyjnym laboratorium. Analizuje ślady z miejsc zbrodni. A gdy zapadnie noc, rusza na łowy.
Zabija z zimną krwią. Bywa, że torturuje ofiary w sposób równie wyrafinowany jak Hannibal Lecter z „Milczenia owiec”. Jednak istnieje między nimi istotna różnica. Dexter stara się eliminować dewiantów groźniejszych niż on. Natomiast psychiatra kanibal chętnie przyrządzał sobie potrawki z pacjentów, popijając np. wątróbkę wybornym chianti. Dlatego Dexter, choć budzi przerażenie, daje się lubić. Mordercze skłonności trzyma w ryzach za sprawą kodeksu wpojonego mu przez ojca. Serial – wyprodukowany przez płatny kanał Showtime – przełamuje tabu kultury popularnej. Nigdy wcześniej psychopatyczny zabójca nie był głównym bohaterem serialu ani filmu. Nie budził tylu pozytywnych emocji. Narodziny Dextera wieńczą długi proces uczłowieczania morderców, w którym od lat uczestniczą kino i telewizja.
[srodtytul]Makabryczny początek[/srodtytul] Łatwo wskazać, jak to się zaczęło. W 1957 roku szeryf miasteczka Plainfield wraz z grupą policjantów wkroczył na zapuszczoną farmę Eda Geina. Stróże prawa podejrzewali, że właściciel może być zamieszany w zniknięcie Bernice Worden, która prowadziła miejscowy sklep z narzędziami. Jednak to, co odkryli, przeszło ich wyobrażenia. Nagie ciało Worden – powieszone za kolana – zwisało z sufitu. Gein odciął kobiecie głowę i wypatroszył ją niczym zwierzynę łowną. W domu przechowywał także kolekcję czaszek, które służyły mu za miski i kamizelkę z ludzkiej skóry z sutkami oderwanymi od innego ciała. To tylko niektóre z trofeów znalezionych przez policjantów. Prasa nazwała Geina szalonym rzeźnikiem. Pisała o zabójstwach i podejrzeniach o kanibalizm, ale żaden z dziennikarzy nie odważył się wspomnieć o rabowaniu grobów, transwestytyzmie Geina i – najprawdopodobniej – jego kazirodczej relacji z dominującą matką. W Ameryce lat 50. publiczne roztrząsanie tego typu sensacji było nie do pomyślenia. To, czego nie można było wtedy opisać w mediach, stało się w końcu pożywką dla kina. Trzy lata po aresztowaniu Geina powstała „Psychoza” Alfreda Hitchcocka. Mistrz suspensu zrealizował film na kanwie kryminału Roberta Blocha, który inspirację do napisania powieści zaczerpnął z makabrycznej historii Geina. [srodtytul]Na ratunek kindersztuba[/srodtytul] „Psychoza” (1960) do dziś szokuje. Hitchcock nie tylko złamał schemat, uśmiercając główną bohaterkę, ale przede wszystkim podjął perwersyjną grę z widzami. Tak poprowadził narrację, że w pewnym momencie zaczynamy kibicować, a nawet współczuć psychopacie. Zwłaszcza że ma chłopięcą twarz Anthony’ego Perkinsa. Krwawe wydarzenia z Plainfield uważnie przestudiował również Thomas Harris pisząc „Milczenie owiec”, a później m.in. „Hannibala”. „Dexter” manipuluje emocjami widza jak „Psychoza”. Ma w sobie mroczny klimat „Milczenia owiec”. Ale ani Hitchcock, ani twórcy ekranizacji książek Harrisa nigdy nie sugerowali, że psychopatyczni mordercy to ludzie, którzy mają problemy podobne do nas. Tymczasem walka Dextera Morgana z jego zbrodniczą naturą przypomina codzienne zmagania przeciętnego człowieka z nieuświadomionymi instynktami. Przed popadnięciem w obłęd ratuje Dextera kurczowe trzymanie się norm społecznych i kindersztuba. Twórcy serialu sugerują, że siłą woli i rozumu można racjonalnie ukierunkować destrukcyjne popędy. Nawet jeśli jest się seryjnym zabójcą. Trudno o bardziej optymistyczną wizję życia. [i]„Dexter“, reż. Keith Gordon, Marcos Siega. DVD, dystrybucja: Imperial CinePix.[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL