fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Komorowski – patron reform

Fotorzepa, JB Janusz Brzeziński
Nie jest prawdziwa opinia, że PO, mając swój rząd i prezydenta, nie ma już usprawiedliwienia dla braku zmian w państwie. Dwie kolejne kampanie wyborcze nakładają poważne ograniczenia na działania rządu – pisze szef Instytutu Spraw Publicznych
Objęcie urzędu prezydenta przez Bronisława Komorowskiego to nie tylko sukces Platformy Obywatelskiej. To także zamknięcie pierwszego etapu planu politycznego, który ogłosił Donald Tusk w styczniu tego roku. Plan ten obejmuje trzy kolejne cykle wyborcze (wybory prezydenckie, samorządowe
i parlamentarne), a jego celem było nie tylko niedopuszczenie do powrotu do władzy PiS, ale przede wszystkim wdrożenie planu reform, które mają sprawić, że Polska wykorzysta szanse rozwojowe, jakie się przed nami otworzyły w wyniku udanej transformacji gospodarczej i politycznej.
[srodtytul]Nie tylko na papierze[/srodtytul]
Reformy te potrzebne są nie tylko w obliczu wciąż trwającego światowego kryzysu gospodarczego, ale także w sytuacji, gdy proste rezerwy rozwojowe (młoda, tania i względnie dobrze wykształcona siła robocza) będą się wyczerpywać. Polska potrzebuje reform, żeby nie tylko redukować narastający deficyt budżetowy, ale przede wszystkim po to, by móc skutecznie konkurować w europejskim i światowym podziale pracy oraz dalej zmniejszać dystans rozwojowy i cywilizacyjny, jaki nas dzieli od krajów Europy Zachodniej.
Zwycięstwo w wyborach prezydenckich to dopiero pierwszy krok w realizacji tego planu. Projektom Tuska nie grozi już prezydenckie weto. Jednak perspektywa dwóch kolejnych kampanii wyborczych będzie nakładała poważne ograniczenia polityczne na reformatorskie możliwości działania rządu. Dlatego nie jest do końca prawdziwa opinia – głoszona zaraz po wyborach przez wielu politycznych komentatorów – że rząd nie ma już usprawiedliwienia dla braku reform.
Nawet jeśli opozycja nie będzie miała dość głosów w parlamencie, żeby blokować ustawy, to tym bardziej będzie zaprzęgać do blokowania reform różne grupy społeczne, które poczują się nimi zagrożone. Zakończenie jednej kampanii stanie się więc początkiem kolejnej, w której przeciwko PO mobilizowane będą związki zawodowe i inne organizacje reprezentujące różne grupy interesu. Pomimo że białe kołnierzyki nie palą opon przed Sejmem, to ich opór może paraliżować działania reformatorskie równie skutecznie co zadymy organizowane przez związkowców z “Solidarności”.
Naciski różnych grup interesu sprawią także, że spory wokół polityki rządu pojawiać się będą również w samej koalicji, a nawet wewnątrz obu partii, które tworzą tę koalicję. W wielu przypadkach powstawać nadal będą konflikty ideologiczne, np. związane z koniecznością podwyższenia podatku (co nie spodoba się ortodoksyjnym gospodarczym liberałom) lub w sprawie refundacji in vitro. Wszystkie te czynniki będą zapewne ograniczać zdolność rządu do szybkich działań reformatorskich.
Jednocześnie brak reform w najbliższych miesiącach mocno zaważy na wiarygodności rządu Tuska, a przez to obniży jego szanse wyborcze. Opozycja będzie nie tylko oprotestowywać konkretne projekty rządu, ale także piętnować sytuację, kiedy takie projekty będą się pojawiać rzadko albo wcale. Dlatego oczekiwać trzeba, że po ogłoszonej w zeszłym tygodniu politycznie odważnej decyzji o podniesieniu stawki VAT nastąpią inne działania, które pokażą wyborcom, że plan Tuska nie pozostanie tylko na papierze.
[srodtytul]Ulgi na dobry początek[/srodtytul]
Po pierwsze, potrzebne będą przede wszystkim kolejne działania mające na celu podwyższenie efektywnego wieku emerytalnego i poziomu aktywności zawodowej, który należy do najniższych w Europie i stanowi ogromną barierę rozwojową. Pomimo że w kampanii prezydenckiej Bronisław Komorowski bardzo powściągliwie się na ten temat wypowiadał, to jednak nawet honorując jego wyborcze obietnice, rząd może podjąć działania reformatorskie.
W służbach mundurowych należy jak najszybciej stworzyć nowe przepisy emerytalne, które obejmą przyszłych zawodowych żołnierzy i policjantów oraz zachęcą finansowo osoby, które zaczęły służbę w obecnym systemie, do przechodzenia do nowego systemu, czyli do dłuższej pracy za wyższe wynagrodzenie.
Co do wieku emerytalnego, można za punkt wyjścia do dalszej dyskusji przyjąć pomysł zastąpienia obecnego systemu rozwiązaniami bardziej elastycznymi, w którym to sam pracujący decydowałby, czy chce w danym momencie przejść na emeryturę, czy też pracować dalej. Taki (lub przynajmniej tak brzmiący) pomysł rzucił Bronisław Komorowski w debacie z Jarosławem Kaczyńskim i warto może, by nowo zaprzysiężony prezydent przedłożył go do publicznej debaty. W ramach tej debaty trzeba też będzie określić przyszłość innych elementów obecnego systemu ubezpieczeń emerytalnych, to znaczy KRUS czy otwartych funduszy emerytalnych, które budzą kontrowersje wśród polityków i ekspertów.
Drugim z tematów, które pojawiły się mocno w kampanii wyborczej, jest przyszłość służby zdrowia. Tu także rząd i nowy prezydent powinni podjąć działania mniej niż dotąd defensywne i doraźne oraz przełamać ideologiczne schematy we własnym środowisku politycznym (prywatyzacja jako panaceum na wszystkie bolączki służby zdrowia) oraz opory grup przeciwnych zmianom, np. lekarzy. Podobnie jak w przypadku reformy systemu emerytalnego, tu także jest miejsce dla debaty z opozycją i różnymi środowiskami zawodowymi pod patronatem prezydenta.
Po trzecie, tworzenie kapitału intelektualnego i społecznego, które tak mocno akcentuje raport “Polska 2030” przygotowany przez zespół Michała Boniego, stanowi obszar, gdzie nowy prezydent może się angażować na rzecz budowy społeczeństwa obywatelskiego czy też wspierać reformowanie systemu edukacyjnego. Wsparcia wymagają szczególnie zmiany w dziedzinie szkolnictwa wyższego i badań naukowych, bo w tych kwestiach prezydent może i powinien być mediatorem pomiędzy rządem a różnymi grupami, które widzą w zmianach zagrożenie dla odpowiadającego ich interesom status quo, a od państwa oczekują przede wszystkim więcej pieniędzy.
A na dobry początek prezydent Komorowski powinien spełnić jedną z konkretnych wyborczych obietnic, przywracając ulgi komunikacyjne dla studentów. Trzeba pamiętać, że to stan naszej edukacji i nauki będzie jednym z czynników, które przesądzą o szansie Polski na nadrabianie zaległości cywilizacyjnych wobec Zachodu.
[srodtytul]Patron reform[/srodtytul]
Po czwarte, nowy prezydent powinien zaangażować się w działania na rzecz naprawy państwa. Powódź i katastrofa smoleńska pokazały, że nasze państwo potrafi znosić wstrząsy, ale zamiast (lub obok) sprawnej reakcji na zagrożenia lepsze byłyby działania zapobiegawcze. Potrzebne są działania legislacyjne, które zapobiegną odbudowie i budowie nowych domów na terenach powodziowych, oraz nowe zasady tworzenia zabezpieczeń, odchodzące od obowiązującej dotąd mentalności Linii Maginota, czyli budowania wałów.
Należy także zrealizować przedwyborcze zapewnienia Bronisława Komorowskiego, że priorytetem będzie stworzenie procedur bezpieczeństwa w podróżach VIP-ów, oraz zapewnić, że nie powtórzą się sytuacje, kiedy osoby odpowiadające za ich bezpieczeństwo poddawane są naciskom i zmuszane do nieprzestrzegania procedur, bo politykom się śpieszy.
Prezydent powinien także patronować dalszemu reformowaniu instytucji publicznych, które wciąż nie do końca uwolniły się z dziedzictwa IV RP, takich jak IPN, CBA czy media publiczne. Co więcej, prezydent RP powinien podjąć przerwaną debatę na temat potrzeby i celowości zmian w konstytucji, a także – zgodnie ze swoimi konstytucyjnymi prerogatywami – działać na rzecz pełnego przestrzegania jej przepisów.
W Polsce nadal czekają na implementację (w postaci zmian prawnych) liczne orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Poważne potraktowanie idei, że prezydent stoi na straży konstytucji, byłoby prawdziwym zerwaniem z niechlubną tradycją “państwa PiS”, w którym dominowało myślenie o konstytucji jako przeszkodzie dla skutecznej egzekutywy, ale także z dość powszechnym za czasów wszystkich rządów RP myśleniem, że konstytucja sobie, a życie sobie (o czym świadczy choćby właśnie liczba niezrealizowanych orzeczeń Trybunału).
Konstytucyjna zasada demokratycznego państwa prawa pozostaje pustym sloganem bez skutecznego egzekwowania prawa. Tak więc obszarem zmian, którym szczególnie powinien patronować prezydent RP, jest wymiar sprawiedliwości. Jest tu cały szereg kwestii, które wymagają zmian ustawowych, a które budzą silny opór lub kontrowersje różnych grup zawodowych – prawników, radców, sędziów. Podobnie jak w innych obszarach reform, tak i tutaj prezydent może odegrać pozytywną rolę mediatora różnych interesów i jednocześnie promotora niezbędnych zmian.
[srodtytul]Budowanie konsensu[/srodtytul]
Last but not least, obszarem szczególnej aktywności nowego prezydenta powinna stać się polityka zagraniczna. Prezydentura Bronisława Komorowskiego daje szanse na nowe otwarcie w dziedzinie polskiej polityki wschodniej, a szczególnie w zaniedbanych przez rząd Tuska relacjach z Ukrainą. Nowy prezydent nie powinien powtarzać przy tym błędów swojego poprzednika polegających na budowaniu relacji wyłącznie z przedstawicielem jednej z sił politycznych.
Jego aktywność w relacjach dwustronnych polsko-ukraińskich może uzupełniać działania rządu RP na rzecz unijnej polityki wschodniej, a w szczególności Partnerstwa Wschodniego, które nie cieszy się dobrą opinią na Ukrainie. Podejmować także należy działania na rzecz kontynuacji polsko-ukraińskiego pojednania poprzez dialog w trudnych kwestiach historycznych oraz na rzecz budowania relacji z obecnymi i przyszłymi elitami, wspierając tworzenie programów stypendialnych, działania organizacji pozarządowych oraz – co bardzo ważne – wszystko, co może prowadzić do ograniczania barier w ruchu osobowym pomiędzy naszymi krajami.
W polityce europejskiej pierwsze skrzypce nadal będzie zapewne grać rząd, a przede wszystkim premier Tusk i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Jednak i tutaj obecność Komorowskiego w Pałacu Prezydenckim może stanowić istotne wsparcie dla polityki rządu, chociażby w obszarze przygotowań do polskiej prezydencji w UE przypadającej na drugą połowę 2011 roku. Prezydent może się włączyć w publiczną debatę na temat
celów prezydencji, w kampanię informacyjną skierowaną do polskiego społeczeństwa, a także w promocję celów prezydencji na zewnątrz.
Co ważne, zmiana w Pałacu Prezydenckim to także okazja dla PO do spełnienia obietnicy danej wyborcom jeszcze w czasie kampanii w 2007 r., to znaczy przyjęcia przez Polskę w całości Karty praw podstawowych. Dobra współpraca na linii prezydent – premier może także pomóc w dalszym prowadzeniu starań o wejście Polski do strefy euro, co – pomimo kryzysu – pozostaje warunkiem pełnej integracji naszego kraju z Europą.
Jak widać z powyższej listy spraw (którą zapewne można rozszerzyć), Bronisław Komorowski może odegrać istotną rolę w reformowaniu Polski, nie ograniczając się do funkcji reprezentacyjnych czy też do podpisywania przesyłanych przez rząd i parlament ustaw. O tym, czy będzie to prezydentura aktywna, nie zadecyduje liczba zawetowanych ustaw, ale działania budujące konsens różnych grup społecznych wokół reform.
Zbudowanie porozumienia politycznego rząd – opozycja wydaje się dzisiaj w Polsce mało prawdopodobne z uwagi na przyjęty przez Jarosława Kaczyńskiego model opozycji totalnej wobec rządu Tuska. Możliwa jest jednak nadal realizacja hasła wyborczego z kampanii wyborczej Bronisława Komorowskiego o tym, że zgoda buduje, właśnie poprzez aktywne zaangażowanie prezydenta w dialog społeczny i obywatelski.
[i]Autor jest socjologiem, prezesem think tanku Instytut Spraw Publicznych[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA