fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Towarzysz Duch usłyszał wyrok

Kaing Guek Eav
AFP
Trybunał ONZ pierwszy raz skazał członka reżimu Czerwonych Khmerów. Rodziny ofiar są jednak zawiedzione
Kaing Guek Eav znany jako towarzysz Duch kierował więzieniem Tuol Sleng, w którym torturami wymuszano zeznania, a następnie wysyłano podejrzanych na tzw. pola śmierci. Przez mury dawnej szkoły, znanej jako obiekt S-21, przeszło co najmniej 16 tysięcy osób. Większość zginęła.
Wiele osób przyjechało z daleka do Phnom Penh na ogłoszenie wyroku. Tysiące mieszkańców Kambodży gromadziły się przed telewizorami i radioodbiornikami. Duch jest bowiem pierwszym przedstawicielem reżimu skazanym przez międzynarodowy trybunał ds. zbrodni Czerwonych Khmerów, którzy w latach 1975 – 1979 wymordowali 2 miliony mieszkańców Kambodży, czyli jedną czwartą społeczeństwa.
Sąd uznał oskarżonego za winnego m.in. zbrodni przeciwko ludzkości, morderstw i gwałtów. Wyrok: 35 lat więzienia. Za kratami spędzi jednak tylko 19 lat. Sędziowie wzięli pod uwagę to, że Duch przyznał się do winy i odsiedział już część kary.
– Zabił 14 tysięcy ludzi, spędzi więc w więzieniu 11 godzin za każdego zabitego. To jakaś kpina – denerwował się Theary Seng, którego ojciec zginął w Tuol Sleng. Wielu krewnych ofiar przyjęło decyzję sądu wybuchem płaczu. – Nie ma sprawiedliwości. Powinien dostać dożywocie – mówiła przez łzy 47-letnia Hong Sovath. Jej ojciec również został zamordowany w okrytym złą sławą więzieniu.
Podczas procesu zeznawali byli strażnicy i nieliczni ocaleni. Niektórych poddawano wymyślnym torturom i eksperymentom rodem ze średniowiecza. Codziennością było wyrywanie paznokci, elektrowstrząsy i podtapianie. 67-letni Duch kilkakrotnie przepraszał rodziny ofiar. Przekonywał, że wykonywał tylko rozkazy, a gdyby nie zabijał, to sam zostałby zabity. W czasie ogłaszania wyroku nie okazywał żadnych emocji. – Mieszkańcy Kambodży mogą mieć uczucie niedosytu. Po pierwsze, na wyrok musieli czekać tak długo. Po drugie, Duch był co prawda ważną postacią, ale nie on wydawał rozkazy. Wiarygodność trybunału może uratować tylko szybkie skazanie kolejnych oskarżonych – mówi „Rz” dr Kerry Brown z londyńskiego Chatham House.
Finansowany przez ONZ trybunał, który działa od pięciu lat i kosztował już 80 milionów dolarów do tej pory oskarżył zaledwie pięć osób. Oprócz Ducha są to: nazywany Bratem Numer Dwa główny ideolog reżimu Nuon Chea, prezydent Khieu Samphan, minister spraw zagranicznych Ieng Sary i minister spraw socjalnych Ieng Thirith.
Przywódca Czerwonych Khmerów Pol Pot uniknął sprawiedliwości. Do śmierci ukrywał się w dżungli, gdzie zmarł w 1998 roku. Jak zauważają eksperci, nikt go specjalnie nie ścigał, bo rozliczenia z reżimem nie są na rękę elitom politycznym kraju. Władze niechętnie też patrzą na działalność trybunału i ją utrudniają.
– Wielu polityków, w tym obecny premier, który był niskim rangą funkcjonariuszem reżimu Czerwonych Khmerów, uważa, że rozliczenia doprowadzą do niepotrzebnych podziałów w społeczeństwie. Ale ogromna część mieszkańców została dotknięta zbrodniami reżimu i chce symbolicznego rozliczenia z przeszłością – mówi Brown.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA