fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Najdroższe mieszkania czekają latami na nabywcę

319-metrowe mieszkanie na warszawskim Śródmieściu kosztuje 31,1 tys. zł za metr
Emmerson
Nawet dwa lata zalegają w bazach pośredników oferty mieszkań, których metr kosztuje od 20 do 50 tysięcy złotych. Najczęściej na takie lokale decydują się klienci z zagranicy, lokując w nie kapitał
51,2 tys. zł za mkw. żąda właściciel 98-metrowego mieszkania na warszawskiej Woli. Na razie chętny do wyłożenia 5 mln zł się nie znalazł. Drogo jest też na stołecznej Starówce, w prestiżowych lokalizacjach Krakowa, w Sopocie i Juracie. We Wrocławiu najdroższą dzielnicą jest Stare Miasto, a szczególnie Rynek, pl. Solny i okolice.
[srodtytul]Nie chcą obniżać cen[/srodtytul]
Jak podkreśla Marcin Jańczuk reprezentujący agencje: sieciowy Metrohouse i Partnerzy Nieruchomości z Trójmiasta, rynek zbytu tak wycenianych mieszkań jest mocno ograniczony. – Sprzedający są przygotowani na sprzedaż dłuższą niż rok. Nie zależy im na pozbywaniu się mieszkań za każdą cenę. Lokale znajdują więc nabywców nawet po kilkunastu miesiącach, choć bywają wyjątki – przyznaje Jańczuk.
Także Waldemar Oleksiak z firmy Emmerson ocenia, że takie mieszkania w bazach ofert leżakują dość długo – nawet ponad rok. – Ich właściciele mają – słuszne skądinąd – przekonanie o wyjątkowości mieszkania i nie bardzo są skłonni do negocjacji. Potencjalni klienci to grupa niszowa, która powiększa się bardzo powoli. W tym segmencie rynku transakcje pojawiają się wciąż dosyć rzadko – tłumaczy przedstawiciel Emmersona.
Katarzyna Liebersbach-Szarek, pośredniczka z krakowskiej agencji Nieruchomości Łobzowskie, ocenia, że najdroższe nieruchomości w tym mieście – przyjmując, że cena przekracza 10 tys. zł za mkw., a lokal ma ponad 60 mkw. – sprzedają się średnio półtora roku – dwa lata. – Właściciele niechętnie obniżają cenę, szczególnie gdy mieszkanie jest położone w unikatowej lokalizacji, gdzie nie ma możliwości wybudowania lub nadbudowania czegokolwiek. Tak jak np. przy ul. Smoczej w Krakowie przy Wawelu – mówi.
Najdroższe mieszkanie w ofercie WGN we Wrocławiu jest zlokalizowane w Rynku w zabytkowej kamienicy po modernizacji. Cena mkw. 47-metrowego lokalu to 22 tys. zł. – Mieszkanie jest w bazie od ponad dwóch lat. Zainteresowanie kupujących kończy się na jego obejrzeniu. Właściciel nie jest skory do obniżenia ceny, widocznie traktuje nieruchomość jako lokatę kapitału i czeka na lepszą koniunkturę – tłumaczy Leszek Michniak, prezes WGN Nieruchomości.
Według Waldemara Oleksiaka nawet dla tych osób, które mają bardzo wysublimowane wymagania, cena 20 tys. zł za mkw. wydaje się zaporowa.
– Nawet jeśli apartament jest wyjątkowy pod każdym względem – mówi Oleksiak.
[srodtytul]Ofert coraz więcej[/srodtytul]
Jak rynek reaguje na pojawienie się mieszkań za 30 czy nawet 50 tys. zł za mkw.? – Praktycznie nie ma zainteresowania tak drogimi ofertami. Klient szukający luksusowego mieszkania może mimo wszystko znaleźć je w niższej cenie – ocenia Leszek Michniak. – Po przyhamowaniu rynku w 2008 i 2009 r. deweloperzy, którzy zapowiadali budowy apartamentów w cenie powyżej 20 tys. zł za mkw., wycofali się z tych inwestycji.
Według szefa WGN najdroższe oferty najczęściej budzą zainteresowanie klientów z zagranicy (również polskiego pochodzenia).
Katarzyna Liebersbach-Szarek wspomina, że jedną z najwyższych cen w Krakowie, bo powyżej 20 tys. zł za mkw., miały mieszkania przy ul. Zwierzynieckiej nieopodal Wawelu.
– Lokalny rynek zareagował na tę cenę śmiechem. Tymczasem lokale sprzedały się relatywnie szybko. Najwięcej kupili ich ludzie mieszkający za granicą – wspomina pośredniczka.
Dodaje, że tacy nabywcy, mając świadomość cen w centrach miast europejskich, często traktują zakup jako dobrą lokatę kapitału. – Czasami zdarzają się ekstrawaganccy klienci, którzy ze względu na urok Krakowa chcą mieć tu mieszkanie na weekend, ale tych jest niewielu – mówi Katarzyna Liebersbach-Szarek.
I podkreśla, że w Krakowie nie ma generalnie nieruchomości w szalonych cenach. Na Starym Mieście np. 90-metrowy lokal przy ul. Smoleńsk kosztuje 10,5 tys. zł za mkw., a 65-metrowy przy ul. Smoczej – 13,07 tys. zł za mkw.
Przy ul. Armii Krajowej, a więc w bardzo dobrej krakowskiej lokalizacji, mkw. 157-metrowego lokalu kosztuje zaś 7 tys. zł.
Marcin Jańczuk ocenia, że drogich ofert jest dziś więcej niż jeszcze parę lat temu. – Jest kilka powodów: napływ na rynek produktów apartamentowych, renowacje zabytkowych kamienic w historycznych częściach miast, a także wzrost cen z ostatnich lat – wylicza.
[ramka][srodtytul]Ile za apartament z drugiej ręki[/srodtytul]
>> Warszawa, plac Zamkowy, 58 mkw., 32,7 tys. zł za mkw.
>> Warszawa, al. Jana Pawła II, 98 mkw., 51,2 tys. zł za mkw.
>> Jurata, ul. Mestwina, 131 mkw., 35 tys. zł za mkw.
>> Gdańsk, ul. Piastowska, 74,9 mkw., 20,6 tys. zł za mkw.
>> Gdynia, ul. Hryniewickiego, 43,5 mkw., 19,7 tys. zł za mkw.
>> Sopot, ul. Chrobrego, 80,3 mkw., 18,4 tys. zł za mkw.
>> Kraków, ul. Smocza, 65 mkw., 13,07 tys. zł za mkw.
>> Wrocław, ul. Rynek, 47 mkw., 22 tys. zł za mkw.
[i]źródło: Metrohouse, Partnerzy Nieruchomości, Emmerson, WGN, Nieruchomości Łobzowskie, portale nieruchomości[/i][/ramka]
[ramka][srodtytul]Opinia: Marta Kosińska, analityk z Szybko.pl[/srodtytul]
– Mieszkania, których metr kosztuje więcej niż 20 tys. zł, to zaledwie 0,4 proc. wszystkich ofert w naszym serwisie. Dodatkowo 90 proc. z nich to nieruchomości położone w stolicy, głównie w Śródmieściu i na Mokotowie. Inne lokalizacje to Kraków, Gdynia i Poznań.
Udział takich mieszkań w rynku zawsze jest minimalny. W czerwcu 2007 r. w Szybko.pl tego typu ofert nie było wcale. Pojawiają się od czasu boomu na rynku, a w apogeum wzrostu cen w Polsce, czyli latem 2008 r., było ich 0,9 proc. Takie ogłoszenia leżą w bazie co najmniej kilka miesięcy. Zdarza się, że są sprzedawane ponad dwa lata.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA