fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

By karkówka z grilla nie zaszkodziła

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
W wakacje jest największa liczba zatruć i zakażeń pokarmowych. Jak się przed nimi chronić?
– W tym roku nie pojawiły się żadne nowe bakterie, ale stare są bardzo aktywne – mówi dr Jolanta Szych, mikrobiolog z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego.
Najwięcej jest zakażeń i zatruć spowodowanych salmonellą – ok. 9 tys. rocznie.
Polacy zatruwają się też jersinią, która w agresywnej, nowej mutacji przyszła do nas kilka lat temu ze Stanów Zjednoczonych. Epidemiolodzy uderzyli na alarm, gdy w zeszłym roku zanotowali aż kilkadziesiąt zakażeń w całym kraju.
– Choroba wciąż jest uważana za rzadką, więc byłem zdumiony, że u mojej pacjentki wykryto bakterię, która ją powoduje – zaznacza Dariusz Majkowski, lekarz internista z Warszawy. – Dziewczyna dwa razy była w szpitalu, bo z powodu silnych bólów podejrzewano u niej zapalenie wyrostka robaczkowego. Ta sama bakteria u dzieci wywołuje ostre biegunki.
Wszystkich zakażeń może być znacznie więcej: lekarze przyznają, że dobrze kontrolowana jest w Polsce wyłącznie salmonella. – Zdajemy sobie sprawę, że tam, gdzie zakażenie przebiega łagodniej, często nie jest zgłaszane do sanepidu – przyznaje Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego.
– Powinno się sprawdzać, co było przyczyną zakażenia, gdy biegunka trwa dłużej niż jeden dzień i gdy przy jej okazji pojawiła się krew – podkreśla dr Szych.
Tłumaczy, że objawy niektórych zakażeń bakteryjnych ustępują, a po kilku czy kilkunastu dniach choroba wraca ze zwielokrotnioną siłą. – Wtedy już bardzo trudno dobrać celowany antybiotyk, odległe skutki takiego zakażenia mogą być bardzo poważne – przestrzega.
Mniej niebezpieczne są zatrucia: dochodzi do nich, gdy zjemy potrawę, w której były bakterie, ale zostały zabite np. podczas gotowania. Toksyny nam szkodzą, lecz bakteria nie namnaża się w organizmie. Wymioty i biegunka spowodowana zatruciami ustępują po kilku, najwyżej 12 godzinach.
– Więcej zatruć i zakażeń, o których mamy zgłoszenia, zdarza się podczas uroczystości rodzinnych niż w lokalach gastronomicznych – mówi Bondar.
Tłumaczy, że w Polsce obowiązują dość restrykcyjne przepisy: sanepid sprawdza przynajmniej raz w sezonie każdy bar i każdą, nawet sezonową, budkę z lodami. – Na 100 kontroli służby sanitarne dają ok. 4 – 5 mandatów – dodaje.
Problemem jest za to gotowanie w domu, szczególnie na duże przyjęcia okolicznościowe. Jedzenie jest przygotowane wcześniej, nie zawsze jest wystarczająca liczba lodówek, by przechować wszystkie dania. Eksperci apelują, by bardzo dokładnie dosmażać i dogotowywać mięso, bo nawet ilość bakterii wielkości główki od szpilki może wywołać groźną chorobę.
Czego nie wolno? Przechowywać jedzenia długo w lodówce – niska temperatura nie chroni przed namnażaniem się bakterii. Trzymać surowego mięsa razem z potrawami, które je się na surowo (ani kłaść go na suszarce czy kroić na tej samej desce co sałatę). Kłaść surowych kotletów obok już usmażonych (ta zasada dotyczy też szykowania dań na grillu).
Jak mówią lekarze, to przesąd, że przed zakażeniem chroni picie mocnego alkoholu. – On się w żołądku rozcieńcza, więc trudno mówić o jakichś właściwościach odkażających – tłumaczy Szych.
Natomiast prawdą jest, że zakażeniu sprzyja picie napojów gazowanych: dwutlenek węgla neutralizuje kwas żołądkowy, przez co bakteriom łatwiej przeżyć wewnątrz organizmu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA