fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ustrój i kompetencje

Metropolie będą lokomotywami rozwoju Polski?

Rzeczpospolita
Prezydenci największych polskich miast apelują o stworzenie regionów metropolitalnych i miejskich
Wspierać lokomotywy regionalnego rozwoju czy równomiernie budować dobrobyt – to jedna z najczęściej poruszanych kwestii w prezydenckiej kampanii. Fakt, że zwycięzca wyborów Bronisław Komorowski mówił, iż „pociąg nie pojedzie bez lokomotywy”, chcą wykorzystać największe miasta. I w nowym prezydencie upatrują patrona zmian w podziale administracyjnym kraju.
Wczoraj wystosowały do niego apel. – Zwracamy się z gorącym z apelem, aby nowy prezydent podjął inicjatywę ustawodawczą w celu ustanowienia regionów metropolitalnych i miejskich – piszą do Komorowskiego prezydenci 12 miast z Unii Metropolii Polskich. Chcą, by pod jego skrzydłami powstał zespół, który wypracuje zmiany w przepisach dostosowujące podział administracyjny do metropolizującej się gospodarki.
[srodtytul]Wspólne bilety na początek[/srodtytul]
W praktyce to największe miasta przyciągają inwestycje, na których korzystają otaczające je gminy. W pewnych dziedzinach metropolie tworzą się już oddolnie, choć jest to trudne, bo w każdej sprawie z każdym samorządem trzeba wynegocjować i podpisać osobną umowę. Najlepszym przykładem są wdrażane z różnym sukcesem wspólne bilety na linie autobusowe, koleje dojazdowe, tramwaje, obowiązujące nie tylko w miastach, ale i w sąsiednich gminach. Po latach lokalnych sporów system ten dość sprawnie działa np. w stolicy. Wspólny bilet z Toruniem ma także Bydgoszcz.
[wyimek]249 powiatów pozostałoby w Polsce po przeprowadzeniu reformy wobec 379 obecnie[/wyimek]
Najbardziej gorącej dyskusji można się spodziewać wokół liczby metropolii. UMP proponuje koncepcję „12+21” – 12 regionów metropolitalnych i 21 regionów miejskich, opracowaną m.in. na podstawie liczby mieszkańców oraz studentów. Po zmianach liczba powiatów stopniałaby z 379 do 249.
Zakres planowanych metropolii jest znany, ale w przypadku 21 regionów miejskich UMP swojej listy ujawniać na razie nie chce. Dotychczas wszelkie debaty o budowie ram prawnych dla działania metropolii kończyły się równie ostrymi sporami, jak np. pomysły likwidacji janosikowego, czyli systemu wyrównań dochodów między biedniejszymi i zamożniejszymi samorządami. Biedniejsze miejscowości obawiają się, że stracą pieniądze i znaczenie.
– Dlatego zwracamy się do prezydenta, a nie do Sejmu, gdzie posłowie zajmują się bieżącymi sprawami, walczą o interesy swoich miejscowości, przez co jeszcze zanim prace nad projektem by ruszyły, już mielibyśmy ostre spory – mówi Paweł Adamowicz, prezes Unii Metropolii Polskich i prezydent Gdańska.
[srodtytul]Przeciwnicy zmian[/srodtytul]
Przeciwnikiem pomysłu jest współtwórca reformy samorządowej prof. Michał Kulesza. – Jestem zdecydowanym przeciwnikiem powiatów metropolitarnych. To rozwiązanie szkodliwe dla mieszkańców i demokracji – twierdzi Kulesza. Jego zdaniem powstanie molochów administracyjnych, obejmujących np. w stolicy ponad 3 mln osób, spowoduje wzrost biurokracji, a w zarządzaniu całą metropolią i tak nie pomoże, bo większość kompetencji pozostanie w gminach.
Kulesza dwa lata temu zgłosił propozycję stworzenia nowych rozwiązań dla metropolii, ale na zasadzie dobrowolności. – Powinny obejmować one przede wszystkim wspólne programowanie rozwoju, zwłaszcza zagospodarowania terenu – mówi Kulesza. Dodatkowo mogłyby dotyczyć np. transportu publicznego, bezpieczeństwa. Utworzenie zespołu miejskiego zdaniem Kuleszy powinno być obowiązkowe tylko w trzech przypadkach: Warszawy, Katowic oraz Trójmiasta. – Bo złe zarządzanie na tych terenach spowalnia rozwój gospodarki narodowej.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
[mail=a.kurowska@rp.pl]a.kurowska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA