fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Czas na działanie rządu

Deficyt budżetowy powinien być coraz niższy. Zrównoważenie budżetu jest warunkiem obniżenia deficytu finansów publicznych. Nie uda się to bez reform.
Rzeczpospolita
Premier powinien wkrótce ogłosić plan reform – oceniają ekonomiści
Brak zdecydowanych działań gabinetu Donalda Tuska na rzecz obniżenia deficytu finansów publicznych zaczyna poważnie niepokoić analityków. Dodatkowo, ich zdaniem, tylko 6 pkt proc. różnicy pomiędzy Bronisławem Komorowskim i Jarosławem Kaczyńskim może zniechęcić rząd do jakiejkolwiek inicjatywy w obliczu zbliżających się wyborów samorządowych i parlamentarnych.
Tymczasem wczoraj Komisja Europejska ostrzegła, że suma obciążeń socjalnych w całej UE zagraża finansom publicznym państw członkowskich. Dlatego będzie zachęcała kraje Unii do stopniowego podwyższania wieku emerytalnego. Ale brak takich działań był jedną z obietnic przedwyborczych Bronisława Komorowskiego. Nie deklarował on z kolei, w jaki sposób będzie wspomagał rząd w uzdrawianiu finansów publicznych, a część jego wypowiedzi można wręcz zinterpretować jako kroki w kierunku podwyższania deficytu.
[srodtytul]Prezes NBP apeluje o niższe wydatki[/srodtytul]
W poniedziałek głos zabrał także prezes banku centralnego Marek Belka. W jego opinii ekipa Donalda Tuska musi zignorować presję wyborczego roku i skupić się na kontroli deficytu budżetowego, nawet jeśli finanse państwa są mocniejsze niż w wielu europejskich krajach.
– Nikt nie jest w 100 proc. odporny na kryzys. Bez skupienia się na ograniczeniu wydatków państwa inwestorzy w obawie przed kryzysem zadłużeniowym w Europie mogą się odwrócić od polskich obligacji – powiedział Belka agencji Bloomberg.
Dodał, że obecnie największym zagrożeniem dla Polski są zawirowania na rynku finansowym i osłabienie euro, które grozi wahaniami notowań złotego. Dodatkowo osłabienie europejskiej waluty komplikuje stabilizację inflacji. – Mimo wszystko wolę szybki wzrost gospodarczy z inflacją. I do tego się przygotowujemy – zadeklarował prezes NBP.
[srodtytul]Sam wzrost PKB to za mało[/srodtytul]
Zdaniem Ryszarda Petru, głównego ekonomisty BRE Banku, PO ma teraz wybór: może liczyć na szybki wzrost gospodarczy albo rozpocząć ucieczkę do przodu. – Ten drugi wariant wydaje się jedynym sensownym wyjściem – mówi. Uważa, że bez działań rządu milion wyborców, dzięki którym Komorowski został prezydentem, za rok może już swych głosów na PO nie oddać. – Jest ogromna presja na rząd, aby pokazał, co potrafi, bo ma ku temu okazję i tylko od niego zależy, czy ją wykorzysta – mówi Petru.
Zdaniem ekonomistów zwycięstwo kandydata PO może wspierać złotego (wczoraj był stabilny, ok. 4,11 zł za euro), a obligacje dzięki temu zaczną odrabiać straty. – Zwycięstwo Komorowskiego zwiększa prawdopodobieństwo wdrożenia koniecznych działań konsolidacyjnych w sferze finansów publicznych – oceniają analitycy Banku BPH.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail=e.glapiak@rp.pl]e.glapiak@rp.pl[/mail]
[ramka][b]Ulga dla rynków[/b]
Zwycięstwo w wyborach prezydenckich kandydata PO Bronisława Komorowskiego będzie ulgą dla finansowych rynków, ale jego niewielka przewaga nad kontrkandydatem Jarosławem Kaczyńskim z PiS sugeruje, że rząd Donalda Tuska powstrzyma się od śmielszych reform – taki komentarz zamieścił wczorajszy „Financial Times”. W opinii gazety PO jest dziś partią słabszą niż przed wyborami. [/ramka]
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail=e.glapiak@rp.pl]e.glapiak@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA