Nieruchomości

Czy zarząd budynku odpowiada za stłuczkę na podjeździe w garażu podziemnym?

[b][i]Zdarzył się wypadek samochodowy na podjeździe do hali garażowej wewnątrz budynku. Samochód zjechał w dół z ok. 2 metrów uderzając w filar na hali, uszkadzając tył samochodu. Osoba kierująca pojazdem nie jest właścicielem samochodu ani też właścicielem miejsca postojowego w garażu. Domaga się odszkodowania od Zarządu budynku. Czy słusznie? Podjazd nie był ogrzewany, chociaż przy minusowych temperaturach nie jest się w stanie ogrzać wjazdu na tyle, aby nie było śladu oblodzenia.[/i][/b]
[b]-G.Z.[/b] Zgodnie z art. 415 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=70928]kodeksu cywilnego[/link] do naprawienia szkody zobowiązany jest ten, kto ponosi winę za jej wyrządzenie. Przepis ten zawiera informację o przesłankach, które muszą być spełnione łącznie, by można było skutecznie domagać się odszkodowania.
• powstanie szkody, czyli uszczerbku • zawinione działanie lub zaniechanie sprawcy • związek przyczynowo-skutkowy między powstaniem szkody a zawinionym działaniem lub zaniechaniem sprawcy. Szkodą w opisanym przypadku jest uszkodzenie samochodu i co do tego nie ma wątpliwości. Jednak odszkodowania z tego tytułu powinien domagać się właściciel auta, a nie osoba, która nim kierowała. Wprawdzie właściciel miejsca postojowego mógł upoważnić kogo chciał do zaparkowania w garażu podziemnym auta, a po stłuczce domagać się od tej osoby, by pokryła koszty naprawy pojazdu. Ona zaś z kolei ma prawo wystąpić do zarządcy lub właściciela garażu o zwrot tej kwoty. Jednak jej szkoda powstanie w momencie, gdy faktycznie zapłaci za naprawę auta uszkodzonego nie z własnej winy. O tym, czy kolejne przesłanki zostały spełnione decydować będą dowody. Ciężar udowodnienia winy sprawcy szkody spoczywa na osobie zgłaszającej roszczenie o odszkodowanie (art. 6 k.c.). Należy przy tym pamiętać, że pewne okoliczności mogą wyłączać winę sprawcy. Winę zarządu wyłączy wykazanie, że wypadek był skutkiem siły wyższej (orzeczenie Sądu Najwyższego z 28 września 1971 r., II CR 388/71). Można się powołać na fakt, że w tym czasie panowały wyjątkowo trudne warunki atmosferyczne, których skutków nie dało się uniknąć pomimo zachowania należytej staranności i regularnego odladzania podjazdu. Winę może też zmniejszyć lub zupełnie wykluczyć zachowanie lub niedbalstwo samego poszkodowanego, który np. jechał zbyt szybko, samochód nie miał opon zimowych itp. Jednak ciężar udowodnienia tych faktów leży po stronie zarządu. Pomocne mogą tu być nagrania z kamer monitorujących. Zarząd uwolni się od winy lub znacznie ją zmniejszy, jeśli wykaże, że sygnalizował właścicielowi posesji potrzebę podjęcia działań, których celem byłoby niedopuszczenie do takich sytuacji (np. wyposażenie podjazdu w jakiś system antyoblodzeniowy), ale właściciel nie podjął żadnej decyzji albo wręcz nie zgodził się na taką inwestycję. Specyficzna jest w opisanym przypadku sytuacja zarządu jako odpowiedzialnego za szkodę. Co do zasady za szkodę wyrządzoną na terenie posesji odpowiada jej właściciel. Z pytania wynika, że garaż podziemny jest przedmiotem współwłasności - współwłaścicielami są właściciele miejsc postojowych. To oni odpowiadają za skutki wypadku na swojej posesji. Od odpowiedzialności mogliby się zwolnić, gdyby wykonanie pewnych czynności powierzyli profesjonaliście, np. firmie zarządzającej nieruchomościami lub licencjonowanemu zarządcy (art. 429 k.c.). Ale nie zawsze. Jeśli umowa między właścicielem a zarządcą zastrzega nadzór właścicielski, to za ewentualną szkodę odpowiada nie tylko profesjonalny zarządca, ale też właściciel, jeśli zaniedbał swoje obowiązki w zakresie nadzorowania (art. 439 k.c.) , np. nie udzielił wskazówek, nie zwrócił uwagi na potrzebę zintensyfikowania działań zmierzających do uniknięcia oblodzenia podjazdu.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL