Miękka siła Konfucjusza

W styczniu 2004 roku władze Paryża przez pięć dni podświetlały Wieżę Eiffela na czerwono – dla uczczenia wizyty chińskiego przywódcy Hu Jintao. Ówczesny prezydent Francji Jacques Chirac nie mógł się oprzeć pokusie, by się sfotografować wraz z gościem na takim tle.
AP
Jeszcze niedawno myśl, że Chiński Nowy Rok mógłby stać się bardzo popularny wśród mieszkańców zachodnich miast, wydałaby się niedorzeczna. A to dopiero początek przemian wizerunkowych, do jakich dążą władze w Pekinie
Gdzieś na przełomie tysiącleci, pod koniec lat 90. zeszłego stulecia, a może w pierwszych latach mijającej właśnie dekady, w Pekinie i innych większych chińskich miastach na dobre zadomowił się w zimie Shengdan Laoren, czyli bożonarodzeniowy Staruszek. Tak Chińczycy ochrzcili Świętego Mikołaja. Bez błogosławieństwa władz centralnych, bez wsparcia medialnego, bez zaplecza chrześcijańskiej tradycji Boże Narodzenie stało się popularnym świętem wielkomiejskiej klasy średniej, która, choć ni w ząb nie rozumiała jego przesłania czy historii, radośnie przyjęła je w swojej własnej, skomercjalizowanej i zsinizowanej wersji.Święty Mikołaj, podobnie jak walentynki, przybył do Chin wraz z amerykańskimi filmami, ze studentami powracającymi z zachodnich uniwersytetów, z tysiącami obcokrajowców na stałe osiadającymi w Pekinie, Szanghaju i innych metropoliach. To był namacalny dowód potęgi zachodniej kultury, jej niezwykłej atrakcyjności. Obecność Boże...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL