Historia

Miejsce urodzenia Marszałka

Dąb w Zułowie
Fotorzepa
W ciągu kilku dekad niezmiernie aktywnego życia rewolucjonisty, działacza niepodległościowego i żołnierza Józef Piłsudski mieszkał i pracował w dziesiątkach miast i miejscowości w Galicji, Kongresówce, na Kresach i w Rosji. Prawdziwego domu, przypominającego utracony w dzieciństwie Zułów, doczekał dopiero u progu starości.
Przed kilkunastu laty dąb zasadzony w Zułowie w pobliżu Święcian – w miejscu, gdzie w narożnym pokoju XVIII-wiecznego modrzewiowego dworu przyszedł na świat Józef Piłsudski – zaczął poważnie niedomagać. Przed zatruwającymi ściekami z sąsiednich zabudowań dawnej farmy bydła drzewo uratowali wezwani z Polski specjaliści. Kilkudziesięcioletni dębczak z rozłożystą koroną – zasadzony w październiku 1937 roku przez Ignacego Mościckiego – jako wątłe drzewko przetrwał wojnę, a potem budowę sowchozowych obór. Dziś opiekują się nim polscy harcerze z Litwy.
Sam dwór spalił się wraz z niemal wszystkimi zabudowaniami gospodarczymi latem 1875 roku w katastrofalnym pożarze, który zmusił rodzinę do przeniesienia się do Wilna. Zarys fundamentów domu oznaczono granitowymi blokami w latach 30. ubiegłego wieku, gdy w Zułowie tworzono muzeum pamięci Marszałka. Ich fragment można jeszcze zobaczyć od strony rzeczki Mery, która – choć uregulowana – jak niegdyś płynie u stóp wzgórza, na którym wznosił się dwór. W miejscu dawnych dworskich izb w czasach sowieckich wybudowano silosy na kiszonkę dla bydła. W sąsiedztwie dębu otoczonego biało-czerwonym płotem z inicjałami JP i odsłoniętego w 2005 roku pomnika z czarnego granitu, upamiętniającego miejsce urodzin Marszałka, wciąż straszą ruiny budynków gospodarczych z silikatowej białej cegły i resztki drewnianych bud sowchozowych. Jedyna dworska budowla z czasów dzieciństwa Ziuka, oprócz przebudowanej wędzarni, której charakterystyczną sylwetkę uwieczniają przedwojenne pocztówki, to obszerna oficyna-piekarnia z 1818 roku. Dziś to chylący się ku ziemi, kryty kruszącym się eternitem budynek mieszkalny z anteną satelitarną na dachu i gromadą bawiących się wokół dzieci. W znacznie lepszym stanie zachował się natomiast niewielki drewniany kościół pw. św. Kazimierza w Powiewiórce (Pavovere) – dawniej miasteczku w majątku Sorokpol – gdzie 15 grudnia 1867 roku ksiądz Tomasz Woliński ochrzcił Józefa Piłsudskiego. Ozdobą pochodzącej z połowy XVIII wieku modrzewiowej świątyni jest wsparty na czterech kolumienkach ganek, neogotycki ołtarz i liczące dwa wieki z okładem poczerniałe obrazy św. Franciszka i św. Antoniego. Ufundowana przez parafian ozdobna tablica na chórze głosi: „Kościół Sorokpolski, miejsce chrztu Marszałka Józefa Piłsudskiego, Wodza Narodu, od synów tej ziemi”.
Braci Piłsudskich mogą pamiętać niektóre drzewa w bagiennych lasach otaczających odległe o kilka wiorst od Zułowa tajemnicze jezioro Piorun (Perunas) – niemal okrągłe, kilometrowej średnicy, o grząskich brzegach, ciemnym dnie z grubą warstwą torfu i wodzie niemal czerwonej od związków żelaza. Bronisław i Józef wypłynęli kiedyś na nie dziurawą łódką. Uszli z życiem z tej przygody jedynie dzięki odwadze i przytomności umysłu jednego z miejscowych rybaków. [srodtytul]Wileńskie adresy[/srodtytul] Kiedy przed paru laty lokalne władze nazwały drogę prowadzącą do starego dworu w Pikieliszkach aleją Piłsudskiego, na Litwie wybuchła burza. Dziś ta położona 20 km od Wilna wieś, w której trzy czwarte mieszkańców stanowią Polacy, to jedno z niewielu miejsc w tym kraju, gdzie z oficjalnym przyzwoleniem dba się o pamięć o Marszałku. Bo np. drewnianą willę Na Pogance w Druskiennikach nad Niemnem, gdzie co roku przyjeżdżał na kurację, rozebrano już przed 40 laty. Piłsudskim przyznano majątek w Pikieliszkach – XIX-wieczny dworek otoczony starym parkiem i, z dwóch stron, jeziorem Żałosa – w zamian za resztówkę folwarku w Świątnikach, którą otrzymali jako przydział ziemi należny kawalerom Orderu Virtuti Militari. W ten sposób u schyłku życia, w 1930 roku, Piłsudski powrócił wreszcie w rodzinne strony. Spędzał tu letnie wakacje. Czytał, łowił ryby i raki, uczył córki wiosłować i stawiał pasjanse. W czasach sowieckich w doszczętnie ograbionym domu ulokowano biura kołchozu. Po upadku ZSRR organizowano w nim dyskoteki. Dziś w należącym do samorządu odrestaurowanym dworku wyposażonym w meble podarowane przez polskich przedsiębiorców ze Szczytna mieści się biblioteka rejonowa. Polscy radni planują urządzenie tu izby pamięci poświęconej Marszałkowi. Konflikty związane z polsko-litewską historią nie dotarły na szczęście do bramy wileńskiego Cmentarza na Rossie. W kwaterze wojskowej pod wielką płytą z wołyńskiego marmuru, otoczoną rzędami grobów polskich żołnierzy, którzy zginęli w walkach o Wilno w latach 1919 – 1920 i podczas akowskiej operacji „Ostra Brama” w 1944 roku, spoczywa zmarła w 1884 roku Maria z Billewiczów Piłsudska, a także urna z sercem jej wielkiego syna. Na płycie wykuto cytat z Beniowskiego: „Kto mogąc wybrać, wybrał zamiast domu gniazdo na skałach orła: niechaj umie spać, gdy źrenice czerwone od gromu i słychać jęk szatanów w sosen szumie. Tak żyłem”. W samym Wilnie, najbliższym Ziukowi „miłym mieście”, ślady po nim trudno znaleźć. Piłsudski mieszkał tu ćwierć wieku w kilkunastu różnych miejscach: zaraz po sprowadzeniu się rodziny do miasta przy Trockiej, potem m.in. przy ulicach św. Anny, Bakszta, Zygmuntowskiej, Miłosiernej, Wiłkomirskiej, Nowogródzkiej, Tatarskiej... Niektóre z tych domów wciąż istnieją, ale pamięć o ich dawnym lokatorze zaginęła. Tablicę przy ul. św. Anny usunięto np. zaraz po II wojnie światowej. Mniej niż na Litwie sporów i emocji postać Piłsudskiego wywołuje na Ukrainie. Przed trzema laty prezydent Kaczyński odsłonił tablicę pamiątkową na uniwersytecie w Charkowie, gdzie Marszałek zaczął w 1885 roku studia medyczne. Pamięta się też o nim na zagubionej na Atlantyku portugalskiej Maderze, gdzie zimą 1930 roku przez trzy miesiące leczył się i wypoczywał. Mieszkał na przedmieściu stolicy wyspy, Funchal, w skrytej za wysokim murem jednopiętrowej willi Quinta Bettencourt. W ścianę położonego na wzgórzu starego, otoczonego ogrodem domu, z którego widać błękitny ocean, wmurowano dwie poświęcone Piłsudskiemu tablice, po polsku i portugalsku. Dzisiejsi właściciele posiadłości nie zawsze niestety pozwalają wchodzić na jej teren. [srodtytul]Drukarnia przy Wschodniej[/srodtytul] Gdy w październiku 1899 roku mecenas Józef Dąbrowski zamieszkał z żoną w Łodzi, czynszowe kamienice przy ul. Wschodniej – dziś naznaczone liszajami zacieków, poszarzałe od deszczów i sadzy – jaśniały jeszcze świeżymi tynkami. Większość z nich zbudowano w ostatnich latach XIX wieku. Wcześniej były tu – na granicy Nowego Miasta, rzemieślniczej osady, która powstała ok. 1825 roku wokół Nowego Rynku, dzisiejszego pl. Wolności – tylko drewniane parterowe domki. Łódzka „ziemia obiecana” w przypadku Józefa Dąbrowskiego i towarzysza „Wiktora”, czyli Józefa Piłsudskiego, oraz jego żony Marii, zwanej przez towarzyszy partyjnych „Piękną Panią” – obiecana była przede wszystkim dla konspiracji. W Wilnie, gdzie dotychczas wydawali najpoczytniejsze nielegalne pismo na ziemiach polskich – pepeesowskiego „Robotnika” – grunt palił im się już pod nogami. W liczącej kilkaset tysięcy mieszkańców Łodzi poszukiwany od siedmiu lat przez Ochranę konspirator miał czuć się bezpiecznie. Zresztą prawie nie wychodził do miasta. Większość dnia spędzał na pisaniu i redagowaniu artykułów do „Robotnika”, którego także, z pomocą zecera Karola Rożnowskiego, składał i drukował. Najcenniejszym sprzętem w skromnie urządzonym mieszkaniu i kancelarii adwokackiej była ważąca zaledwie ok. 100 kg maszyna drukarska Modell-Press firmy Boston, zwana bostonką. W Łodzi udało się wydać dwa numery „Robotnika” – 34. i 35. Część nakładu przewoził do Warszawy sam Piłsudski. Szczupły, z długimi wąsami, nie wyróżniał się w miejskim tłumie idącym w stronę niedalekiego Dworca Fabrycznego. Również dom, w którym mieszkał – przeciętna mieszczańska kamienica przy ul. Wschodniej 19, o typowej w owych latach eklektycznej architekturze, z niewielką liczbą zdobień i dekoracyjnych detali – nie zwracał niczyjej uwagi. Ale 22 lutego 1900 roku ul. Wschodnia doczekała się wielkiej sensacji. Do mieszkania mecenasa Dąbrowskiego wtargnęła nocą carska żandarmeria. Po dziesięciogodzinnej rewizji około południa żandarmi wyprowadzili na oczach tłumu sąsiadów obu aresztowanych. Żaden z nich na Wschodnią nigdy już nie wrócił. Ulica Wschodnia to siostra Piotrkowskiej – równoległa do niej i odległa zaledwie o 200 m – której się nie powiodło. W czasach gdy towarzysz „Wiktor” drukował w Łodzi „Robotnika”, zaliczała się do lepszych ulic miasta. Mieszkało tu sporo prawników, urzędników, dziennikarzy i kupców. W jednej z położonych przy niej kamienic Władysław Reymont pisał „Ziemię obiecaną”. Potem do nieremontowanych czynszówek zaczęły się sprowadzać rodziny robotnicze, a partery od ulicy zajęły sklepiki oraz warsztaty żydowskich krawców i szewców. Również w PRL była to ulica drobnej inicjatywy prywatnej i łódzkiego proletariatu, z biegiem lat coraz bardziej zaniedbana i zapomniana. Dziś wiele starych czynszówek – z kruszejącymi gzymsami, rdzewiejącymi rynnami, przeciekającymi dachami i zapuszczonymi podwórkami – chyli się ku upadkowi. Do ratowania Wschodniej zabrali się sami jej mieszkańcy. Młodzież ze stowarzyszenia Białe Gawrony marzy, by stała się ulicą galerii, artystów, kafejek i butików. Atutem w jej rewitalizacji ma być również marszałek Piłsudski. Po śmierci Marszałka w mieszkaniu nr 4 w kamienicy przy ul. Wschodniej otwarto w 1938 roku muzeum poświęcone jego działalności konspiracyjnej. Po wybuchu wojny zajęli je na mieszkania Niemcy, a w PRL lokatorzy komunalni. Dopiero na początku lat 80., za czasów pierwszej „Solidarności”, w zamurowanym oknie, blendzie dawnego gabinetu mecenasa Dąbrowskiego, odsłonięto skromną tablicę pamiątkową. Umieszczono na niej m.in. jego słowa: „być zwyciężonym i nie ulec, to zwycięstwo”. Od aresztowania Piłsudski Łodzi niemal wcale nie odwiedzał, a po ucieczce z więzienia w Sankt Petersburgu musiał się przenieść z Królestwa do Galicji, co w istotny sposób wpłynęło na losy kraju. Granicę zaborów przekroczył przy pomocy jednego z miejscowych leśników na Roztoczu, gdzie biegła ona wzdłuż koryta Tanwi. Miejsce to upamiętnia niewielki pomnik nad rzeką w pobliżu wsi Paary w okolicach Suśca. Znajduje się on na terenie prywatnym, gdzie zwiedzający nie są na ogół mile widziani. [srodtytul]Oleandry przed wiekiem i dziś[/srodtytul] Na początku sierpnia 1914 roku ulicami ogarniętego wojenną gorączką Krakowa – w mieście wiedziano już, że wybiła godzina walki o niepodległość – ciągnęły z dworca kolejowego grupki młodych ludzi. Przybysze ze wszystkich stron Galicji zmierzali w stronę terenów wystawowych nad rzeczką Rudawą – wzdłuż jej dawnego koryta biegnie dziś al. 3 Maja – zwanych przez krakowian Oleandrami. Pochodzenie tej nazwy nie jest pewne. Część znawców historii miasta twierdzi, że oleandrami (a raczej „olejandrami”) lud krakowski nazywał zarośla nad Rudawą w pobliżu klasztoru Norbertanek lub po prostu wszelkie nadrzeczne krzewy, np. nad Wisłą. Inni dowodzą, że podczas wystawy „Architektura i wnętrza w otoczeniu ogrodowym” w 1912 roku główną jej aleję wysadzono krzewami oleandrów. Po zakończeniu wystawy w jednym z jej pawilonów popularny krakowski humorysta i autor monologów Leon Wyrwicz urządził teatrzyk ogródkowy „Oleandry”. W 1914 roku na położonych na skraju ówczesnego miasta podmokłych terenach sąsiadujących od wschodu z parkiem im. Jordana i Błoniami ulokowano letnią szkołę kadr Związku Strzeleckiego i Polskich Drużyn Strzeleckich. Pod koniec lipca wybrano je na miejsce mobilizacji przyszłych Legionów Polskich. Z Oleandrów 3 sierpnia 1914 roku komendant Piłsudski wyprawił za kordon, z siodłami na plecach, pierwszy patrol – siódemkę ułanów Beliny. W teatrzyku Wyrwicza zaś kwaterowała I Kompania Kadrowa, która stąd wymaszerowała nad ranem 6 sierpnia w stronę niedalekiej granicy z Królestwem. Drewniane budynki pozostałe po dawnej wystawie rozebrano jeszcze podczas I wojny światowej. W latach 20. wytyczono tu uliczkę Oleandry, a miejsce, z którego wyruszyła Kadrówka, władze miejskie przekazały Związkowi Legionistów Polskich. Byli legioniści rozpoczęli tu budowę Domu im. Józefa Piłsudskiego, finansowaną ze składek. W 1934 roku otwarto południowo-wschodnią część okazałego kompleksu gmachów projektu prof. Adolfa Szyszko-Bohusza, m.in. z salami Kadrówki i Honorową. Wybuch wojny zatrzymał budowę. Mimo lat zaniedbania i dewastacji – w czasach PRL mieściły się tu biura projektowe i siedziby różnych krakowskich przedsiębiorstw – budynek Szyszko-Bohusza to przykład wysokiej próby międzywojennego funkcjonalizmu w architekturze, o prostej, czystej formie podporządkowanej potrzebom użytkowym. W latach 80. na filarze przy wejściu przywrócono tablicę pamiątkową poświęconą Legionom. Po 1989 roku ten piękny zabytkowy gmach o sześciu kondygnacjach stał się ponownie siedzibą Związku Legionistów Polskich, a na jego frontonie znów pojawiła się nazwa z nazwiskiem Marszałka i Krzyż Legionów. W ostatnich latach zabytkowy portyk posadowiony na podmokłym gruncie trzeba było ratować przed zawaleniem. Na pilnie potrzebne dalsze remonty legionistów doraźnie tylko wspieranych z państwowej kasy nie stać. W Domu mieści się m.in. Muzeum Czynu Niepodległościowego. Zgromadzono tu dokumenty, mundury, broń i osobiste pamiątki legionistów, a także m.in. chorągiew Rzeczypospolitej, która okrywała trumnę Marszałka, i sztandar z powstania styczniowego. Okolica gmachu bardzo się zmieniła w ciągu niemal 100 lat, które upłynęły od wymarszu Kadrówki. Nie ma tu już rzeki. Rudawa płynie dziś znacznie bliżej Wisły, o mniej więcej kilometr bardziej na południe. Jedynie Błonia są niemal takie jak dawniej. W październiku 1933 roku, w rocznicę odsieczy wiedeńskiej, Piłsudski przyjmował na nich podczas Święta Jazdy Polskiej największą w historii II RP rewię kawalerii. Przed Marszałkiem i jego gośćmi przemaszerowało wtedy aż 12 doborowych pułków. O defiladzie, którą uwiecznił m.in. Wojciech Kossak, przypomina pamiątkowy głaz w pobliżu ul. Focha. Usunięty w latach 40., po pół wieku powrócił na swoje miejsce. Dzisiejsze Oleandry, choć wyglądają zupełnie inaczej, to wciąż – jak za czasów, gdy na łąkach nad Rudawą ćwiczyli Strzelcy – dzielnica młodzieży i studentów. Już w latach międzywojennych w sąsiedztwie Domu im. Piłsudskiego zbudowano Miejski Dom Wycieczkowy, obecnie jedno z najstarszych schronisk młodzieżowych (PTSM) w kraju, oraz Dom Akademicki im. Ignacego Mościckiego, tzw. Stary Żaczek. Na jego ścianie dziesięć lat temu odsłonięto tablicę upamiętniającą wymarsz Kadrówki. Studentom służy też od ponad 70 lat Centrum Studenckie Rotunda, znany ośrodek studenckiego teatru, kabaretu, muzyki i filmu. Przy ul. Oleandry wznoszą się nowe budynki Biblioteki Jagiellońskiej, Collegium Chemicum UJ i Uniwersytetu Rolniczego. [srodtytul]Krakowska czynszówka – „kwatera główna”[/srodtytul] W Krakowie i Galicji zachowało się wiele miejsc i pamiątek związanych z marszałkiem Piłsudskim. To zresztą zrozumiałe. W Wilnie czy Łodzi towarzysz „Wiktor” był ściganym przez Ochranę konspiratorem zmuszonym zacierać za sobą wszelkie ślady. W Galicji stał się politykiem i przywódcą. Tu zaczął swą wielką grę o wolną Polskę i wkroczył na drogę, która uczyniła go opatrznościowym mężem stanu. I tu spoczywa snem wiecznym – w krypcie w podziemiach Wieży Srebrnych Dzwonów. Poza tym, jak wynika z licznych świadectw, lubił Kraków. Z kilku jego krakowskich adresów trzeba wymienić co najmniej dwa: kamienicę przy ul. Topolowej 16, za dworcem kolejowym, w pobliżu Cmentarza Rakowickiego, gdzie mieszkał od 1906 do 1910 roku (o czym informuje pamiątkowa tablica), i dom przy ul. Szlak 31 na Kleparzu, gdzie wprowadził się w 1910 roku i skąd latem 1914 roku wyruszył na szlak bojowy Legionów. W obu tych czynszówkach, niczym się niewyróżniających ani 100 lat temu, ani obecnie, wrzała ożywiona robota polityczna i organizacyjna. Dopiero tuż przed 1914 rokiem mieszkanie w domu przy Szlaku (nad wejściem znajduje się dziś skromna tablica z czarnego dębnickiego marmuru) stało się „kwaterą główną”, do której nie każdego zapraszano. Nieformalnym sztabem ruchu niepodległościowego stało się wówczas mieszkanie Walerego Sławka przy ul. Dunajewskiego 1. Kadra przyszłych Legionów lubiła też się spotykać w sąsiadującej z nim modnej kawiarni Karola Wołkowskiego Esplanada na rogu Krupniczej i Podwala. Bywali tam w owych czasach także literaci, profesorowie UJ i muzycy. W latach 20. legionistów zastąpili futuryści i malarze formiści, w tym m.in. Tytus Czyżewski, Tadeusz Peiper, Leon Chwistek i Witkacy. Dziś w tym miejscu wznosi się banalny nowoczesny budynek, zwany przez okolicznych mieszkańców bunkrem. [srodtytul]Pod Tatrami[/srodtytul] Napis na tablicy na ścianie starej góralskiej chałupy na Olczańskim Wierchu w Bukowinie Tatrzańskiej głosi: „W izbie tego domu 24 września 1904 r. Józef Piłsudski po raz pierwszy wypowiedział nurtującą Go od dawna myśl, że Armia Polska musi powstać”. Było to podczas kolacji, którą ówczesny właściciel chaty Andrzej Strug, poeta, pisarz i późniejszy legionista, urządził w rocznicę swego ślubu. Na stole oświetlonym lampą naftową były ciasta i grzane wino – jak relacjonował jeden z uczestników owego wieczoru. Piłsudski mówił o przyszłości i „potrzebie stworzenia polskiej armii, jej posłannictwie, jej budowie. Widział ją przed sobą – coś, czego bronił, czego potrzebę wyjaśniał [...]. Gdy chłodny tatrzański wiatr wepchnął firanki do wnętrza pokoju i ukazał, że już dawno po północy – wiedzieli, że polska armia powstanie”. Dziś w sklepie spożywczym, który urządzono w zabytkowej chałupie, toczą się równie ożywione rozmowy – choć nie o takiej już doniosłości. W czasach galicyjskich Piłsudski lato spędzał zwykle na Podhalu. Wypoczywał tu, pisał, obmyślał plany i programy, uczestniczył w spotkaniach i naradach PPS oraz organizacji niepodległościowych. W Zakopanem najczęściej mieszkał w domu Tomka Chyca Olesiaka. W zachowanej do dziś chacie przy ul. Kasprowicza 197 w 1912 roku opracował i zaczął wcielać w życie – o czym informuje okolicznościowa tablica – koncepcję powołania Polskiego Skarbu Wojskowego. Dzięki temu idea utworzenia polskiej armii, o której mówił na Bukowinie, zaczęła przybierać realne kształty. [srodtytul]Niezwykły gość sióstr Romanówien[/srodtytul] Rankiem 10 listopada 1918 roku przed kamienicą przy ul. Moniuszki 2a zgromadził się tłum zelektryzowanych mieszkańców stolicy. Ściągnęła ich wieść, że w pensjonacie panien Romanówien zatrzymał się komendant Piłsudski, który po uwolnieniu z Magdeburga dotarł właśnie specjalnym pociągiem do Warszawy. W przerwie spotkań z dziesiątkami polityków i delegatów społeczeństwa z całego miasta i kraju, przyjaciółmi i podkomendnymi, wyszedł na chwilę na balkon udekorowany kwiatami i symbolami narodowymi. Jak podał „Kurier Poranny”, powiedział tylko: „Obywatele! Warszawa wita mnie po raz trzeci. Witam was krótko, gdyż jestem przeziębiony, bolą mnie gardło i piersi”. Pensjonat przy Moniuszki prowadzony przez od lat działające w konspiracji niepodległościowej siostry Halinę, Wandę i Marię Romanówny, stał się pierwszą kwaterą Piłsudskiego w niepodległej Polsce. Mieszkając tutaj, przyjął z rąk Rady Regencyjnej pełnię władzy w kraju. Tu, w saloniku, prowadził nocne negocjacje z przedstawicielami warszawskiego Soldatenratu o warunkach wycofania zrewoltowanych wojsk niemieckich stacjonujących w stolicy. Kamienicę, w której mieścił się pensjonat, rozebrano już kilka lat po odzyskaniu niepodległości. Na frontonie nowego budynku wmurowano pamiątkową tablicę. Dom, choć częściowo zburzony, przetrwał wojnę i powstanie warszawskie. Ocalałą cudem tablicę usunęła już władza ludowa. Budynek, położony w sercu miasta, obok hotelu Warszawa, przeznaczono w PRL na siedzibę Telewizji Polskiej, do której wciąż należy. Po 1989 roku na jego fasadę wróciła tablica pamiątkowa, nawet bardziej ozdobna niż poprzednia. Już pierwszego dnia po powrocie do kraju po południu Komendantowi udało się wyrwać na Pragę na spotkanie ze swą towarzyszką życia (od 1921 roku żoną – Aleksandrą Szczerbińską) i córką Wandą. Mieszkały one na Kamionku, w kamienicy przy ul. Mińskiej 25, na terenie dzisiejszych Polskich Zakładów Optycznych. W budynku, który zbudowano na miejscu, gdzie stał ich dom, znajduje się modne centrum artystyczne M 25. O historii przypomina postawiony obok przed 20 laty kamień z tablicą o treści: „W tym miejscu stał dom, w którym w latach 1917 i 1918 przebywał Józef Piłsudski”. Po 1989 roku tablice upamiętniające Marszałka ufundowano w Warszawie jeszcze w dwóch miejscach. Pamiątkowy kamień na skwerze przed domem przy ul. Koszykowej 3 naprzeciw wylotu al. Przyjaciół oznacza miejsce, gdzie stała kamienica przy ul. Służewskiej 5, w której mieszkał w 1917 roku do czasu aresztowania przez Niemców. Dom ten wyburzono pod koniec lat 50., gdy powstawało tu osiedle mieszkaniowe Latawiec. Przed trzema laty tablicę pamiątkową wmurowano również przy Koszykowej 70, na ścianie nieźle zachowanej, choć pozbawionej dawnych zdobień, kamienicy Próchnickich z 1913 – 1914 roku, gdzie państwo Piłsudscy mieszkali w latach 1922 – 1923. [srodtytul]Belweder i dworek w Puszczy Milusińskiej[/srodtytul] W kwietniu 1935 roku oczy całej Polski zwrócone były na światła w oknach na pierwszym piętrze zajmowanego przez rodzinę Marszałka południowego skrzydła Belwederu, gdzie w narożnym pokoju Józef Piłsudski zmagał się ze śmiertelną chorobą. Gdy zmarł 12 maja, tu właśnie przez dwa dni składano mu ostatni hołd. Belweder – wybudowany według projektu Jakuba Fontany w XVII wieku, przebudowany w stylu klasycystycznym przez Jakuba Kubickiego w latach 1818 – 1822 – zapisał się w polskiej historii jako pałac wielkiego księcia Konstantego i miejsce dramatycznych wydarzeń nocy listopadowej 1830 roku. Rezydencją Piłsudskiego jako naczelnika państwa był od 1918 do 1922 r., a potem od maja 1926. Po II wojnie światowej stał się siedzibą przewodniczącego Rady Państwa PRL, a potem prezydentów Wojciecha Jaruzelskiego i Lecha Wałęsy. W pałacu mieści się m.in. niewielka wystawa, na której zgromadzono nieliczne eksponaty ocalone z przedwojennego Muzeum Józefa Piłsudskiego oraz Gabinet Orderu Wojennego Virtuti Militari. Jako generalny inspektor sił zbrojnych marszałek Piłsudski nocował też często w siedzibie GISZ w Al. Ujazdowskich 5. Po nim w jednopiętrowym budynku w kompleksie gmachów rządowych budowanych od początku XX wieku dla Korpusu Kadetów im. Suworowa urzędował marszałek Rydz-Śmigły, a w PRL m.in. marszałek Rokossowski i gen. Jaruzelski. Po 1989 roku zajęło go prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Ubogi sosnowy lasek w pięciomorgowej posiadłości Piłsudskich w Sulejówku, Milusinie, Marszałek lubił nazywać Puszczą Milusińską. Musiała ona zastąpić mu na co dzień litewskie lasy z czasów jego dzieciństwa i młodości. Tak jak sulejowski dworek – kresowe dwory pradziadów. W ciągu kilku dekad niezmiernie aktywnego życia rewolucjonisty, działacza niepodległościowego i żołnierza Józef Piłsudski mieszkał i pracował w dziesiątkach miast i miejscowości w Galicji, Kongresówce, na Kresach i w Rosji. Miał niezliczoną liczbę adresów, ale prawdziwego domu, przypominającego utracony w dzieciństwie Zułów, doczekał dopiero u progu starości. W zbudowanym przez Komitet Żołnierza Polskiego ze składek podkomendnych Marszałka i ofiarowanym mu domu w Sulejówku Piłsudscy zamieszkali wiosną 1923 roku. Neoklasycystyczny dworek z gankiem i wysokim polskim dachem zaprojektował Kazimierz Skórewicz, w czasach carskich naczelny architekt Baku, a potem projektant m.in. gmachu Sejmu. W Milusinie dzieciństwo spędziły córki Marszałka. Tu pisał książki, m.in. „Moje pierwsze boje”, „Rok 1920” oraz „Rok 1863”, i przyjmował dawnych podkomendnych. I stąd właśnie wyruszył do Warszawy w maju 1926 roku. W pierwszych latach po wojnie rodzinie Piłsudskiego zabrano Milusin. Potem w zniszczonym i ograbionym dworku ulokowano przedszkole. Rodzina (córki Marszałka oraz dwoje jego wnuków), która w 1990 roku powróciła z Anglii, odzyskała dom wraz z parcelą dopiero w 2000 roku. Po remoncie zakończonym w 2003 roku Milusin jest domem Pamięci Józefa Piłsudskiego. Prawdziwe jednak muzeum dopiero powstanie – przed rokiem podpisano akt jego powołania. Planuje się odtworzenie wnętrz dworku, w którym znajdzie się m.in. ponad 100 najcenniejszych pamiątek, takich jak ulubione okulary, mundur, szabla, buława, karty do pasjansa. Muzeum obejmie ponadto drewnianą willę Otrando, gdzie znajdują się mieszkania komunalne, oraz willę zwaną adiutantówką, w której urządzono przychodnię lekarską. Na terenie wydzierżawionym przez miasto powstanie multimedialny kompleks muzealny o powierzchni 6 tys. mkw. Muzeum ma zostać otwarte w listopadzie 2013 roku. [ramka]ZIEMIA NIESZCZĘŚLIWA... stan ciągłej niewoli, dobrze mi znany osobiście, jako urodzonemu na tej nieszczęśliwej ziemi, raz nareszcie musi być zmieniony i raz wreszcie na tej ziemi, jakby przez Boga zapomnianej, musi zapanować swoboda i prawo wolnego, niczem nieskrępowanego wypowiedzenia się o dążeniach i potrzebach. 22 kwietnia 1919 r., Wilno, odezwa Józefa Piłsudskiego do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego[/ramka] [ramka]WILNO – MIASTO SYMBOL Miłe miasto. Miłe mury, co mnie dzieckiem niegdyś pieściły, co kochać wielkość prawdy uczyły, miłe miasto z tylu, tylu przeżyciami. Miasto, symbol naszej wielkiej kultury i państwowej potęgi. Przemówienie Józefa Piłsudskiego na zjeździe legionistów w Wilnie, 12 sierpnia 1928 r.[/ramka] [ramka]ZIEMIA NADNIEMEŃSKA Kiedy Wielki Stwórca równię nadniemeńską rzeźbił, szedł linją surową i w silniejszym skurczu dłoni kształty ziemi lepił. Bogato sypał na nią żółtawym aż do bezbarwia białości piaskiem, prósząc ją obficie mchem, jakby siwym od starości dziejów ziemi i swego istnienia. Sierpień 1925 r., zapis Józefa Piłsudskiego w złotej księdze Druskiennik[/ramka] [ramka]CZYN WE LWOWIE Niech mi będzie wolno, jako temu, który tu, we Lwowie, o ruchu zbrojnym marzył i w czyn realizować się go starał, złożyć osobistą podziękę miastu, które mnie i moich uczniów chowało, gorącym swem uczuciem grzało. 23 listopada 1920 r., przemówienie Józefa Piłsudskiego we Lwowie[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL