Sądownictwo

Pielęgniarki muszą zapłacić za strajk

Protest był nielegalny – orzekł sąd i nakazał przywódczyniom zapłacić po kilka tysięcy złotych
W precedensowym wyroku sąd uznał, że nie będzie karał pielęgniarek z łódzkiego szpitala im. Barlickiego za naruszenie ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych (groziło im do roku więzienia). Ale orzekł, że muszą częściowo zrekompensować straty finansowe szpitala wyliczone na ok. 1 mln zł.
Biorąc pod uwagę ich sytuację finansową, zasądził, że dwie pielęgniarki muszą zapłacić po 4 tys. zł, jedna 2,5 tys. zł, a inna 1,5 tys. zł. Wszystkie wcześniej zostały dyscyplinarnie zwolnione z pracy. – Strajki kolejnych grup mogłyby doprowadzić do upadku przedsiębiorstwa i wtedy pracę straciliby wszyscy – argumentował sędzia Tomasz Krawczyk.
– Hańba – oceniły koleżanki przywódczyń strajku. – Potworna porażka – przyznała jedna ze skazanych Małgorzata Hirzewska, szefowa Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w szpitalu. – Cofamy się do czasów stanu wojennego, buntowniczki mają siedzieć cicho – stwierdziła Iwona Borchulska, wiceprzewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Strajk odbył się we wrześniu 2008 r. Wcześniej zorganizowano referendum wśród pracowników. Wzięło w nim udział 75 proc. pielęgniarek, ale tylko 37 proc. całej załogi, a według ustawy, by przeprowadzić strajk powinna być przynajmniej połowa (z czego ponad 50 proc. musi poprzeć protest). Zdeterminowane pielęgniarki walczące o podwyżki uzyskały opinie prawne, z których wynikało, że protest może przeprowadzić jedna grupa zawodowa. I ogłosiły strajk, który trwał 11 dni. Sąd nie zdecydował się na ich ukaranie, bo uznał, że nie do końca były świadome łamania przepisów. Sędzia Krawczyk dodał, że opinie prawne, jakie uzyskały pielęgniarki, wychodzą poza ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Maciej Rakowski, adwokat organizatorek protestu, zapowiedział apelację.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL