Styl życia

Cztery łapy, pies kudłaty

Młody PON
google
Gdyby zapytać przyszłego właściciela psa, jakiego czworonoga przyjmie pod swój dach, większość odpowie, że krótkowłosego. W społeczeństwie pokutuje wizja uczulających kudłaczy. Chyba dla tych ostatnich niesprawiedliwa
Najczęściej uczula nas i nasze dzieci psi naskórek. Czy w kudłatym, czy w łaciatym, naskórek w psie taki sam. U futrzaka przerażać może najwyżej – zwłaszcza zapalonego domowego sprzątacza – wizja fruwających po podłodze kłaków. Na pytanie, czy łatwiej pozbyć się długich fruwaczy, czy krótkich powbijanych igieł, każdy musi odpowiedzieć sobie sam.
Podejmując decyzję, z kim dzielić nasze M-ileś, warto wyjść poza futrzasty stereotyp. Może kryterium powinien być lokalny patriotyzm. Bo dlaczego nie wybrać rodzimej rasy? Tym bardziej, że my, Polacy, mamy tylko pięć powodów do kynologicznej dumy. Jedna z naszych ras jest na tyle udana, że zdobywa przebojem świat. Wszystkim obiły się o uszy nazwy ras: owczarek podhalański, ogar, gończy polski, chart i polski owczarek nizinny (PON). Warto wiedzieć, że szczególnie dumni możemy być z pona. Rasa jest naszym eksportowym hitem. Hodowcy na świecie bardziej od nas doceniają jego pasterskie zamiłowania, niewielki wzrost i nienatrętny temperament. Pon znakomicie znak czasu wywęszył i się przystosował. Dziś częściej spotkamy go „na salonach” niż na pastwisku. Właścicielem będzie raczej sportowiec niż pasterz. Psy sprawdzają się w agility (sport polegający na tym, że pies prowadzony przez swojego przewodnika głosowymi i ruchowymi komendami musi pokonać w określonej kolejności specjalny tor przeszkód). W Skandynawii są wykorzystywane w ratownictwie.
Piesek, jak wszystkie nasze rasy, historię ma niedługą. W okresie międzywojennym zaczęliśmy go powoli doceniać, ale wojna położyła temu kres. Później czas było zająć się odbudową domów i odtworzenie rasy zeszło na plan dalszy. Wzorzec rasy zaprezentowany został dopiero na wystawie w Poznaniu w 1964 r. Opracowała go dr Danuta Hryniewicz, która pozbierała po wsiach Burki pasujące do wzorca i zaczęła pracę hodowlaną z prawdziwego zdarzenia. W jej ręce trafił Smok z Kordegardy (taki przydomek otrzymała hodowla) i okazał się tak doskonałym protoplastą rodu ponów, że do dnia dzisiejszego na jego ślad można natrafić we wszystkich rodowodach polskich owczarków nizinnych. Smok charakteryzował się nie tylko doskonałą budową i świetną psychiką, ale wszystkie te cechy przekazywał swojemu licznemu potomstwu. Naprawdę licznemu, bo zastosowano wobec niego i przy jego wydatnej pomocy chów wsobny (kojarzenie krewniacze). Oznacza to, że płodził szczenięta ze swoimi córkami, a nawet wnuczkami, bo zdrowiem cieszył się znakomitym. Czego też nie omieszkał przekazać potomstwu. Dzisiejszy pon jest psem średniej wielkości. Charakteryzuje się szatą długą i obfitą z dużą ilością podszerstka. Dopuszczalne są wszelkie umaszczenia: jednolite i łaciate, w dowolnych kombinacjach kolorystycznych. Pieski nie chodzące na wystawy możemy strzyc dowolnie. Szata wymaga systematycznej pielęgnacji. Głównie czesania, bo brud się jej raczej nie ima. Na pierwszy rzut oka, pon nie ma oczu. Domyślamy się, że coś tam musi być pod obfitą grzywką. Ale pewności brak. Ten "brak" jakoś mu nie przeszkadza. Bardziej doskwierał mu inny niedostatek. Bo pon jest rasą bezogoniastą, a kontakty międzypsie bez ogona są utrudnione. Brak ogona był jeszcze niedawno cechą wymaganą i jeśli pies rodził się z ogonem - i tak był go pozbawiany. Te okrutne czasy odeszły w niepamięć i szczęśliwy pon może dziś merdać do później starości. O ile natura była dla niego łaskawa.

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL