Kraj

Lider PiS nie boi się reformatorów

Prezes PiS Jarosław Kaczyński
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Jarosław Kaczyński nie zamierza oddawać władzy w partii. I wraca do koncepcji Polski solidarnej
– Na najbliższym kongresie Jarosław Kaczyński stanie w szranki i na pewno wygra te wybory i będzie nadal prezesem – zapowiedział w sobotę wicemarszałek Sejmu Krzysztof Putra z PiS.
To reakcja na publikację „Rz”, w której ujawniliśmy, że w PiS powstaje grupa posłów tzw. reformatorów, którzy chcieliby, żeby po wiosennym kongresie partii Kaczyński przyjął funkcję honorowego prezesa i politycznego mentora, ale zrezygnował z bezpośredniego kierowania partią. Podczas sobotniej konferencji prasowej Jarosław Kaczyński potwierdził informacje „Rz” – przyznał, że pomysł grupy posłów jest mu znany.
– Przepisy, które są oczywiste w każdej demokratycznej partii, pozwalają każdemu, kto ma odpowiednie prawa w partii, zgłosić się na prezesa, i to tyle. Ale z tego, co słyszałem o tej inicjatywie, to ona zasługuje na uśmiech, toteż się uśmiecham – skomentował prezes PiS. Natomiast poseł PiS Paweł Poncyljusz w Radiu TOK FM przekonywał, że polityczny zamach na Jarosława Kaczyńskiego będzie końcem partii. A jeszcze w piątek mówił „Rz”: – Pytanie, czy jeśli zostanie tak, jak jest, to nie okaże się, że jeszcze więcej na tym stracimy my jako partia. – To kwadratura koła – komentuje politolog prof. Artur Wołek z Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu. – PiS z „Kaczyńskim w Sulejówku” nie będzie istniał, jednocześnie PiS z Kaczyńskim na czele nie ma szans powrotu do władzy. Pozostanie mu rola niszowej partii opozycyjnej. Zdaniem politologa ewentualni „reformatorzy” to posłowie, którzy szykują się do przejścia do innej partii. Tymczasem PiS wraca do koncepcji Polski solidarnej. – Najbardziej zasadniczy spór, który dzisiaj różnicuje scenę polityczną, dotyczy tego, czy mamy mieć Polskę solidarną czy Polskę liberalną – mówił Jarosław Kaczyński w sobotę podczas konferencji programowej PiS „Rozwój Polski– regiony i metropolie”. Zaznaczył, że solidarność pojmuje jako dążenie do równości szans niezależnie od grupy społecznej i miejsca urodzenia. Poseł PiS Grażyna Gęsicka zarzuciła PO, że realizuje model rozwoju gospodarczego obliczony na wsparcie metropolii, który nie daje równych szans rozwoju słabszym regionom. „Jarosław Kaczyński odgrzewał podział na Polskę solidarną i liberalną. Ponownie przeciwstawił sobie dwie grupy Polaków, zaczął je podkręcać, napuszczać na siebie, by przed samymi wyborami doprowadzić do zderzenia i obserwować z nadzieją, co się stanie” – skomentował w blogu poseł PSL Aleksander Sopliński.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL