Muzyka

Cztery razy polski funk

Twórcami cyklu „Polish Funk” są didżeje Burn Reynolds, Cpt. Sparky, Papa Zura i Misty. Ich kolektyw – jako pierwszy polski zespół – wystąpił w prestiżowym London Jazz Cafe
Materiały Organizatora
Od trzech lat znów tańczy się przy nagraniach Novi Singers, Andrzeja Zauchy czy Haliny Frąckowiak. A to dzięki składankom nagranym przez didżejów z Soul Service. W sobotę będzie okazja posłuchania granych na żywo utworów z ostatniej części serii
Miesiąc temu kolektyw didżejski Soul Service obchodził w klubie Balsam czwarte urodziny. W sobotę będzie miał kolejny powód do świętowania. Jest nim premiera ostatniej części ich sztandarowej serii „Polish Funk”. W jej ramach czterech didżejów odnajdywało funk w rodzimych kawałkach z lat 70.
[srodtytul]Ucieczka z parkietu[/srodtytul] Na pierwszym, wydanym w 2007 r. albumie znalazły się nagrania m.in. Breakoutu, Bemibek, Czerwonych Gitar i Kombi. Najnowszy zawiera utwory Filipinek, Stana Borysa, Polan czy Czesława Niemena. Czyli artystów z katalogu Polskich Nagrań, wydawcy składanki.
– Początkowo podchodziliśmy do tematu, myśląc o jednej płycie. Ale tak ładnie to zaskoczyło, sprzedaż i recenzje były na tyle dobre, że postanowiliśmy zrobić kolejne – przyznaje Iwona Thierry z PN. Oczywiście nie wszystko wychodziło na starcie, jak należy. Cpt. Sparky z Soul Service wspomina, że imprezowicze dobrze reagowali na numery, bujali się do basu i perkusji, ale tylko do czasu, gdy usłyszeli polski wokal. Śpiewy słoweńskie? Brazylijskie? Proszę bardzo, byle nie nasze. Parkiet pustoszał. – Przez trzy lata ewoluowali i słuchacze, i my. Teraz wiemy, jak ten materiał sprzedawać – mówi Sparky. Tym razem chodzi o ludzi na całym świecie. [srodtytul]Na głowie przy Sośnickiej[/srodtytul] Thierry z dumą informuje nas o stałej obecności „Polish Funk” w londyńskim sklepie Dusty Groove, zainteresowaniu kolekcjonerów ze Stanów, z Niemiec czy Japonii. Nakład drugiej części się wyczerpał. I nawet jeśli to tylko kilka tysięcy kompaktów i 1000 winyli, jest się czym chwalić. Godne zauważenia jest także to, że Mr. Thing, ceniony brytyjski didżej i producent, wykorzystał przypomniany przez Soul Service numer Jerzego Miliana „Z nutą w herbie”. Ale to nie koniec. Dzięki animowanej przez warszawski Instytut Adama Mickiewicza inicjatywie „Polska! Year” kolektyw zagrał w Londynie (w słynnej Jazz Cafe) i Birmingham. Sparky chwali sobie zwłaszcza ten drugi występ. Obrazek czarnych breakdancerów kręcących się na głowie do utworu Zdzisławy Sośnickiej „Żyj sobie sam” na długo zostanie mu w pamięci. Nie do przecenienia jest również nawiązanie kontaktów z podobnymi grupami pasjonatów w Rosji, Jugosławii czy na Litwie. Ci nie dogadali się niestety z wytwórniami. [srodtytul]Koniec i początek[/srodtytul] Podobny problem spowodował, że czwarta część serii stanowi zarazem jej zamknięcie. Archiwa gościnnych Polskich Nagrań, skądinąd bardzo bogate, są już mocno ogołocone z tego, co chwytliwe. Dużą część utworów z lat 60. – 80. blokują problemy z prawami autorskimi. Pozostaje Polskie Radio z imponującymi zbiorami niepublikowanych nagrań. – Tyle tylko, że to trudny i niewdzięczny współpracownik – mówi Sparky. Mimo wszystko didżeje nie załamują rąk i planują płyty ze starym jazzem, bossa novą i postfunkową elektroniką lat 80. Tak więc choć „Polish Funk” się kończy, wiele innych inicjatyw się zaczyna. Warto pożegnać go z hukiem. Cpt. Sparky obiecuje dużo soulu oraz funku i dłuższy polski set oparty na materiale ze wszystkich czterech części kompilacji. Tym razem tańczący czmychnąć nie mają prawa. [i]* Soul Service – Powiększenie, ul. Nowy Świat 27, tel. 0 503 190 404 sobota, godz. 22 bilety: 10 zł [/i]
Źródło: Życie Warszawy

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL