fbTrack

Biznes

Opel zostaje w General Motors

Fabryka Opla w niemieckim Bochum
AFP
Szok w Berlinie, radość w Londynie, ulga w Gliwicach. Wszyscy czekają na szczegóły: Jaki będzie Nowy Opel naprawiony przez General Motors?
[b][link=http://www.rp.pl/artykul/387436.html]Wideokomentarz autorki[/link][/b]
Wiadomości, która w nocy z wtorku na środę dotarła z Detroit towarzyszyły, delikatnie mówiąc, uczucia mieszane w krajach, gdzie Opel ma fabryki. Niemcy długo nie byli w stanie w nią uwierzyć. Polacy do końca mieli nadzieję, że sprawy przybiorą właśnie taki obrót, a Brytyjczycy odetchnęli z ulgą. Wszyscy czekają na szczegóły: Jaki będzie Nowy Opel naprawiony przez General Motors? Rosjanie, którzy rolę rozgrywającego w zakupie Opla powierzyli Sbierbankowi byli spokojni. — Dla nas największym problemem jest restrukturyzacja całego przemysłu samochodowego, w tym GAZa. I na tym skupimy się teraz - mówił rosyjski wicepremier, Aleksander Żukow.
[srodtytul]Niemcy niedowierzają[/srodtytul] Niemcy jeszcze dzisiaj rano nie byli w stanie uwierzyć w to, co się stało. Wydawało im się, że po zagwarantowaniu Magnie i Sbierbankowi pomocy publicznej w wysokości 4,5 mld dol. i wymuszeniu cichej obietnicy, że niemieckie miejsca pracy ucierpią najmniej byli przekonani, że sprawy idą po ich myśli. Przebywająca wczoraj w Waszyngtonie kanclerz Angela Merkel w rozmowach z prezydentem USA, Barackiem Obamą nawet nie poruszyła temu GM i Opla. Szokującą wiadomość przekazał jej prezes nowego GM, Fritz Henderson gdy wsiadała do samolotu, by wrócić do Niemiec. W przedstawieniu oficjalnego stanowiska berlińskiego rządu zastąpił ją minister gospodarki, Rainer Bruederle który powiedział, że wycofanie się GM ze sprzedaży Opla jest absolutnie nie do zaakceptowania. Dodał,że oczekuje teraz szybkiego przedstawienia nowej propozycji GM, a w niej na pierwszym miejscu mają stać interesy pracowników. Nie ukrywał, że niemiecki rząd będzie dyskutował teraz nad wyjściem z zaistniałej sytuacji, także nad finansowaniem całej transakcji. Nie powiedział jednak ile rząd w Berlinie będzie gotów na nią przeznaczyć. Wtórował mu rzecznik kanclerz Merkel, Ulrich Wilhelm, który w opublikowanym oświadczeniu napisał, że rząd oczekuje zwrotu kredytu pomostowego w wysokości 1,5 mld euro. Linia wygasa 30 listopada. - Nie ma co się martwić odzyskamy wszystkie pieniądze podatników. Po prostu im się to należy - skomentował Bruederle oświadczenie rzecznika. Diametralnie zmienił zdanie szef organizacji pracowniczych w Oplu, Klaus Franz. Jeszcze w nocy z wtorku na środę mówił „Rz”, że wprawdzie nie jest zadowolony z takiego obrotu sprawy, ale wszystkie wynegocjowane z Magną ustępstwa ze strony pracowników Opla, które mają dać rocznie 265 mln euro oszczędności zostaną zaproponowane GM. Dzisiaj rano był już w wojowniczym nastroju i kategorycznie zaprzeczył, jakoby to było możliwe. Zapowiedział twarde negocjacje, a inni przywódcy związkowi, w tym potężny IG Metall nawoływał do strajków. Swojego oburzenia zmianą decyzji przez Amerykanów nie ukrywali również szefowie rządów landowych, w których Opel ma swoje fabryki. [srodtytul]Radość w Polsce i na Wyspach[/srodtytul] Zupełnie inne nastroje panowały w Wielkiej Brytanii. Pracownicy należącego do Opla Vauxhalla nie ukrywali swojej radości, a brytyjski minister przemysłu, Peter Mandelson zapowiedział,że chce jak najszybciej spotkać się z przedstawicielami GM. Gliwice natomiast świętowały zwrot w sytuacji. — Nie można powiedzieć,że płaczemy tutaj ze szczęścia, ale z ulgą odebraliśmy decyzję rady nadzorczej GM - mówił szef Solidarności gliwickiego Opla, Sławomir Ciebiera. — Szczerze mówiąc liczyłem po cichu, że taka właśnie decyzja może zostać podjęta.teraz czekamy co powiedzą koledzy z innych zakładów. Jedno jest dla nas ważne. GM będzie podejmował decyzje kierując się ekonomią, a nie polityką — dodał. Mniej zachwyceni byli początkowo Hiszpanie. Komunistyczne związki zawodowe wydały oświadczenie, w których krytykowały GM, że traktuje pracowników przedmiotowo, ale już wychodzący z pracy dzisiaj rano nie ukrywali swojej ulgi. Podobnie, jak Polacy mają nadzieję, że u GM teraz będzie się liczyła przede wszystkim ekonomia i na przykład Amerykanom nie przyjdzie do głowy przenoszenie produkcji corsy z Saragossy do Eisenach, jak to planowała Magna. Porażkę poniosła Magna. Jej przedstawiciele początkowo byli tak zaszokowani,że nie wiedzieli, co mają mówić.Dzisiaj rano wydali oświadczenie,że chętnie nadal będą wspierać GM i Opla. Natomiast nikt nie miał wątpliwości co do tego, że nie spełni się sen Franka Stronacha , założyciela kanadyjsko-austriackiej Spółki Magna International , aby stworzyć największy koncern motoryzacyjny na świecie . — Chociaż nie wydaliśmy tych wszystkich pieniędzy - pocieszał się przed reporterami. Magna miała otrzymać od niemieckiego rządu 4,5 mld euro wsparcia, do tego wspólnie ze Sbierbankiem wysupłała 500 mln euro, na inwestycje, głównie zresztą w Rosji,do której chciała powrócić. I ten powrót stoi teraz pod znakiem zapytania. [ramka]Zobacz także: [b][link=http://www.rp.pl/artykul/387388.html]Jak sprzedawano Opla - kalendarium » [/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL