Medycyna i zdrowie

Fałszywki przeciw grypie

Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Jak chronić się przed świńską epidemią? Przede wszystkim nie dać się nabrać na sprzedawane przez Internet "superskuteczne" leki bez recepty
"Sterylizatory" powietrza, urządzenia mające wzmocnić układ odpornościowy, spraye do rąk, a nawet fałszywy lek przeciwgrypowy Tamiflu - to tylko niektóre pozycje z bogatej oferty szemranych sprzedawców internetowych. Handlarze bazują na rozkręcających się obawach przed nową chorobą, podsycanych opóźnieniami w dostawach szczepionek i obostrzeniami wydawania leków przeciwwirusowych. Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) wydała właśnie oficjalne ostrzeżenie przed kupowaniem i sprzedawaniem takich fałszywek.
[srodtytul]Tamiflu bez recepty[/srodtytul] - Oszukańcze produkty ukazały się w sprzedaży ostatniej wiosny, zaledwie 10 dni po pojawieniu się pierwszych przypadków świńskiej grypy - powiedziała agencji AP Alyson Saben z FDA, kierująca zespołem walczącym z handlem fałszywymi lekami przeciwgrypowymi. Specjalistka tłumaczy, że zalew fałszywek nieco zelżał latem, ale znowu wzmógł się kilka tygodni temu, kiedy epidemia świńskiej grypy zaostrzyła się wraz z jesiennymi chłodami.
Najbardziej pożądanymi obecnie środkami są leki przeciwgrypowe: Tamiflu (firmy Roche) oraz Relenza (GlaxoSmithKline), które wydawane są na niezwykle restrykcyjnych zasadach. Chodzi przede wszystkim o to, aby wystarczyło ich dla najbardziej potrzebujących ludzi (przewlekle chorych, dzieci, kobiet w ciąży). Drugim aspektem ścisłej kontroli wydawania leków jest obawa naukowców, iż wirus A/H1N1 uodporni się na te preparaty, co może nastąpić np. podczas przyjmowania niewłaściwych dawek leku. [srodtytul]Talk i paracetamol[/srodtytul] Nie trzeba więc tłumaczyć, jak szkodliwy jest handel fałszywym Tamiflu, reklamowanym jako "jedyny skuteczny lek na grypę - bez recepty". FDA kupiło pięć opakowań takich podróbek w internecie i poddało je analizie laboratoryjnej. Okazało się, że w jednej z fiolek znajdują się pastylki zawierające talk i zwykły paracetamol. Dzięki temu drugiemu składnikowi chory na grypę może odczuć chwilową poprawę samopoczucia, co nie oznacza zwalczenia przyczyny choroby. Inne oferowane w internecie preparaty zawierały pewne dawki Tamiflu, jednak nie były dopuszczone do sprzedaży w USA. - Nie wiemy, w jakich warunkach te leki zostały wyprodukowane. Mogą zawierać składniki zanieczyszczone, nieprawdziwe lub niewłaściwe dawki substancji aktywnej - mówi Alyson Saben. [srodtytul]Fale energii wzmocnią odporność[/srodtytul] Oddzielnym problemem jest rosnąca liczba gadżetów mających zapobiec zakażeniu wirusem H1N1. Należą do nich "sterylizatory powietrza", mające trzymać grypę z dala od pomieszczenia, w którym działają. Producent zdaje się nie brać pod uwagę faktu, iż wystarczy jedna chora osoba, by zepsuć ten "gwarantowany" efekt. Innym urządzeniem mającym stać się orężem walki ze świńską grypą jest Photon Genie, który wytwarza "fale energii" mające wzmocnić nasz układ odpornościowy. Producent zapewnia, że "dobra odporność jest kluczem do zapobiegania grypie i leczenia jej". Jedynym jak na razie skutecznym sposobem zapobiegania zakażeniu wirusem H1N1 jest szczepienie. Wiatr w żagle chwyciła też firma Secrets of Eden produkująca spray o nazwie "Swine Flu... Gone" ("I po świńskiej grypie"). Ma on służyć dezynfekcji rąk i powierzchni, z którymi się stykają, za pomocą zawartych w nim jonów srebra. W tym wypadku pojawiają się aż dwa problemy. Po pierwsze, FDA przestrzega, że zbyt duże dawki srebra mogą szkodzić zdrowiu. Po drugie, zjonizowane srebro ma działanie bakteriobójcze, ale nie wpływa na wirusy. Podobnego tricku chwycili się producenci mydeł antybakteryjnych, które mają przeciwdziałać szerzeniu się świńskiej grypy. Szkoda, że wciąż tak wiele osób nie rozróżnia bakterii od wirusów. One naprawdę wcale nie są do siebie podobne.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL