Polityka

Piskorski może się rozstać z SD

Paweł Piskorski
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Starzy działacze Stronnictwa Demokratycznego chcą wyrzucić ze stanowiska szefa partii Pawła Piskorskiego
Część działaczy uchwaliła wniosek o odwołanie Piskorskiego z funkcji lidera SD na nadzwyczajnym kongresie 21 listopada, a do tego czasu zawieszenia go w prawach członka. Zarzucają mu wodzowski sposób kierowania partią i wytykają postępowania prokuratorskie.
– To zemsta za próbę sprzedaży partyjnych nieruchomości – odpierają ataki ludzie Piskorskiego. Do awantury między szefem a działaczami doszło na sobotnim posiedzeniu rady naczelnej SD. Zwolennicy Piskorskiego tak to relacjonują: – Starzy działacze zorientowali się, że do partii zapisało się kilka tysięcy nowych członków zachęconych projektem Piskorskiego, a to może spowodować, że stracą drobne korzyści materialne, które czerpali dzięki majątkowi SD – mówi „Rz” Maciej Białecki z zarządu SD. – Od kilku miesięcy torpedowali próby sprzedaży nieruchomości partii.
Sam Piskorski mówił w TVN 24: – Grupa starych działaczy uznała, że chce za każdą cenę, nawet kompromitacji publicznej, utrzymać władzę nad tym, co było w SD. Zarzewiem konfliktu mają być nieruchomości, głównie we Wrocławiu i Szczecinie. Tamtejsi działacze nie chcą ich sprzedaży. Politycy z otoczenia Piskorskiego tłumaczą: – Niektórzy z nich sami zajmują lokale w kamienicach, a członkowie ich rodzin są np. zarządcami budynków. Nieruchomości powinny być sprzedane, by SD mogło uczestniczyć w wyborach parlamentarnych w 2011 r. [wyimek]Obóz lidera zarzuca starym działaczom Stronnictwa, że chcą czerpać wpływy z majątku partii[/wyimek] Za głównego oponenta Piskorskiego uchodzi Krzysztof Góralczyk (Zachodniopomorskie), szef rady naczelnej SD. – Nie odpowiadają nam despotyczne rządy Pawła Piskorskiego. Niebagatelne znaczenie mają też sprawy związane z toczącymi sie procesami sądowymi. Kiedy go wybieraliśmy na lidera, zapewniał nas, że takich spraw nie ma – mówi „Rz” Góralczyk. – A decyzje o sprzedaży nieruchomości powinny zapadać demokratycznie. Piskorski na sobotniej radzie próbował uniemożliwić starym działaczom woltę. W przerwie zwołał posiedzenie zarządu partii, na którym ekspresowo zawiesił ośmiu niepokornych członków rady, w tym przewodniczącego Góralczyka. Zerwał też kworum, opuszczając salę z grupą działaczy. Góralczyk kontynuował posiedzenie rady. Ta postanowiła nie tylko zawiesić Piskorskiego i zwołać nadzwyczajny kongres, by go odwołać, ale też unieważniła uchwałę o sprzedaży majątku. Zdaniem Piskorskiego decyzje są nieważne, bo nie było kworum.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL