Świat

Rosyjskie wybory, czyli kpina z ludzi

Michaił Gorbaczow
Wikipedia
Nie cichną protesty w związku z fałszerstwami podczas wyborów lokalnych, które odbyły się w zeszłą niedzielę. Wczoraj głos w tej sprawie zabrał były prezydent ZSRR Michaił Gorbaczow
„Na oczach wszystkich wybory przekształcono w kpiny z ludzi” – powiedział Gorbaczow w wywiadzie dla opozycyjnej „Nowej Gaziety”. „Pożądany przez partię władzy rezultat uzyskano kosztem dyskredytacji instytucji politycznych i samej partii” – mówił.
Do nadużyć i fałszerstw wyborczych dochodziło i wcześniej, ale tym razem sytuację uznano za nadzwyczajną. Lojalna wobec Kremla parlamentarna opozycja: komuniści, LDPR Władimira Żyrinowskiego i Sprawiedliwa Rosja, ogłosiły nawet bojkot obrad Dumy. „Skoro na taką manifestację zdobyli się tak zdyscyplinowani, zbliżeni do władzy i ostrożni ludzie, oznacza to, że zaufanie do wyborów zostało bezpowrotnie utracone” – ocenił Gorbaczow. Buntowników udobruchano wprawdzie obietnicą spotkania z prezydentem, ale bojowe nastroje nie wygasły.
Zdaniem politologa Aleksieja Muchina partia władzy przesadziła. – Gdyby nie oczywiste przegięcia, takie jak na przykład w Moskwie, to wybory mieściłyby się w ramach, do których się już przyzwyczailiśmy – twierdzi. Jego zdaniem skonsolidowana akcja opozycji była sterowana przez administrację prezydenta niezadowolonego z ignorowania przez Jedną Rosję (na której czele stoi premier Władimir Putin) jego wezwań do uczciwych wyborów. Teraz, przekonuje, mogą polecieć głowy polityków, na przykład mera Moskwy Jurija Łużkowa. 11 października wybory odbywały się w 75 z 83 regionów Rosji. Praktycznie wszędzie Jedna Rosja wygrała w cuglach, a w ślad za informacją o jej triumfie płynęły doniesienia o naruszeniach. „Cudów nad urną” było na pęczki. Choćby wyniki z moskiewskiego okręgu wyborczego. Lider demokratycznego Jabłoka Siergiej Mitrochin wrzucił tam kartę do urny, ale jego partia nie dostała ani jednego głosu. Jedna Rosja uzyskała w stolicy 32 z 35 miejsc. Kandydat Sprawiedliwej Rosji na mera Woskrieseńska przegrał wybory, choć miał 51 proc. głosów. W dagestańskim Derbencie nie otwarto 13 z 36 lokali wyborczych. Zwycięzcą ogłoszono dotychczasowego burmistrza. Dmitrij Miedwiediew milczy, Putin odesłał niezadowolonych do sądu, a protestujących opozycjonistów rozgania milicja. [i] —Justyna Prus z Moskwy [/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL