Kraj

ABW krytykowana za nagranie dziennikarzy

ROL
Prawnicy, opozycja i prezydenccy ministrowie zarzucają agencji złamanie prawa
– Służby są nam potrzebne, ale do chronienia bezpieczeństwa naszego kraju, a nie do rozgrywek z dziennikarzami – mówi „Rz” szef Kancelarii Prezydenta Władysław Stasiak.
Jak w sobotę ujawniły „Rz” oraz „Polska”, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nagrała telefoniczne rozmowy Cezarego Gmyza z „Rz” i Bogdana Rymanowskiego z TVN z dziennikarzem Wojciechem Sumlińskim. Agencja podsłuchiwała Sumlińskiego, bo był podejrzewany o korupcję przy okazji weryfikacji oficerów Wojskowych Służb Informacyjnych.
Część nagranych rozmów dotyczyła jednak spraw prywatnych. ABW nie zniszczyła ich zapisów. Mało tego, odtajniła je i udostępniła pełnomocnikowi prawnemu wiceszefa ABW Jacka Mąki, który wytoczył „Rz” prywatny, cywilny proces za artykuł Cezarego Gmyza. Sprawa jest jawna, każdy więc może wystąpić o wgląd w te dokumenty. Jak podkreśla reprezentujący „Rz” mecenas Jacek Kondracki, doszło do naruszenia tajemnicy dziennikarskiej, co zagraża wolności słowa. – Nasuwa się tylko jeden wniosek – ABW złamała prawo. Mam nadzieję, że premier Tusk niezwłocznie odwoła szefa ABW Krzysztofa Bondaryka – mówił w Radiu RMF poseł Jarosław Zieliński (PiS) z Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. Złamanie prawa zarzucili ABW również prezydencki minister Paweł Wypych oraz europoseł SLD, a wcześniej członek sejmowej speckomisji Janusz Zemke. Rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski zapowiedział interwencję w tej sprawie. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego się broni. W oświadczeniu wydanym w sobotę o świcie, jeszcze zanim „Rz” z informacją o podsłuchach znalazła się w kioskach, zapewniła, że nie złamała prawa. Stenogramy z rozmów odtajniła i przekazała pełnomocnikowi Mąki Prokuratura Apelacyjna w Warszawie. Na pospiesznie zwołanej konferencji jej śledczy tłumaczyli, że odtajnione materiały dotyczą możliwości utrudniania śledztwa przez Sumlińskiego (wiedząc, że grozi mu areszt, chciał popełnić samobójstwo, a Gmyz rozmawiał z jego komórki z Rymanowskim, by się naradzić, jak go od tego zamiaru odwieść). Prokuratorzy dowodzili, że dziennikarze zostali nagrani tylko dlatego, że rozmawiali z Sumlińskim. Śledczy przekonywali też, że odtajnienie i przekazywanie na potrzeby cywilnych procesów materiałów operacyjnych służb jest normalną procedurą. – Wykorzystywanie tego typu materiałów w procesie prywatnym to bardzo poważne naruszanie standardów demokratycznego państwa – twierdzi jednak Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL