Publicystyka

Nic się nie stało, czyli traktacik o metodzie

Bronisław Wildstein
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Ujawnienie podsłuchów dziennikarzy powinno stać się kolejnym wstrząsem dla polskiego świata politycznego. Korzenie tej sprawy związane są z działaniami służb specjalnych, które usiłowały skompromitować akcję weryfikacji WSI.
PO wykorzystywała je, aby zaatakować PiS. Dwa lata temu cała Polska huczała od informacji, że aneks do raportu o weryfikacji WSI można nabyć na każdym straganie, a obok kupić sobie pozostanie w służbach. Nikt, komu się to udało, nie został przez dwa lata znaleziony, aneks nie został nigdzie opublikowany, ale dziennikarz Wojciech Sumliński został w tej sprawie oskarżony, niewiele brakowałoby — aresztowany, co zakończyło się dla niego próbą samobójczą.
Postępowanie przeciw niemu toczy się nadal. I to w tej sprawie podsłuchiwano dziennikarzy. A taśmy z ich prywatnych rozmów, zamiast zniszczyć, prokuratura udostępniła wiceszefowi ABW w jego cywilnym procesie. Skandal goni tu skandal. W cywilizowanym kraju ujawnienie tego z pewnością skończyłoby się dymisję szefostwa ABW, a także głębokim rozliczeniem rządu w tym koordynatora służb specjalnych za to, że do tego dopuścili. Prowadziłaby do pociągnięcia do odpowiedzialności prokuratorów, którzy zachowywali się jak chłopcy na posyłki dygnitarzy z ABW. A w III RP? W III RP sprawa jest już wyjaśniana i będzie wyjaśniana nadal. Oto syntetyczne ujęcie wypowiedzi najważniejszych instytucji i postaci w kraju, które usłyszymy i przeczytamy w czasie najbliższym.
— Podsłuchiwanie dziennikarzy jest skandalem. No, ale dziennikarze też podlegają prawu. Podsłuchy są dopuszczalne w wypadku uzasadnionych podejrzeń (chyba, że rzecz dotyczy CBA). Wymiar sprawiedliwości, którego niezależność jest gwarancją państwa prawa, bada sprawę drobiazgowo tak jak i sprawę Sumlińskiego, a więc należy spokojnie oczekiwać na rezultaty owych działań, a nie naciskać. Pośpiech jest tu niewskazany, a komplikacja materii nakazuje jeszcze gruntowniejszą, a więc bardziej czasochłonną pracę. A presja na wymiar sprawiedliwości, również ze strony mediów, jest naruszeniem prawa i powinna spotkać się z należytym odporem i konsekwencjami. — Wykorzystywanie prawa przeciwko wolnym mediom jest niedopuszczalne. Tak jak i na odwrót. Nie pozwólmy więc, aby problem prawny stał się problemem politycznym! Nie pozwólmy obracać przeciwko państwu i rządowi niepełnych relacji i cytatów wyrwanych z kontekstu! Nie idźmy na lep grubo szytej prowokacji. Nie bójmy się sięgnąć głębiej. Komu zależy na destabilizacji polskich służb specjalnych? Kto pod hasłem pseudoafer usiłuje dokonać zamachu stanu i obalić legalnie wybrany rząd?! Musimy bronić państwa i jego instytucji. Idziemy na wojnę w obronie demokracji i prawa i nie będzie litości dla prowokatorów! — Ta sprawa prowokuje pytania. A więc nie bójmy się ich postawić. Gdzie było CBA, gdy podsłuchiwano dziennikarzy? No bo jeśli nawet komando Kamińskiego nie zainteresowało się sprawą, to wyraźnie nawet cienia naruszenia prawa w niej nie było. A jeśli było, to Kamiński i jego ludzie powinni odpowiedzieć za dopuszczenie do przestępstwa. Wicemarszałek Sejmu, Stefan Niesiołowski: — Wrrr... grrr... brrr... Kaczyński ze swoim wspólnikiem Kamińskim i banda ich najemników w jaczejce "Rzeczpospolitej" z pianą na ustach, w agonalnych skurczach próbuje jeszcze zniszczyć ile się da z państwa polskiego. Ale to się już im nie uda! Zagrzebani na śmietniku historii pozostaną tam na wiek wieków! Wiceprzewodniczący klubu PO, Janusz Palikot, odziany w różową prezerwatywę: — W tym przebraniu udało się mi przeniknąć do pałacu prezydenckiego, gdzie Kaczyński z bratem w orgii nienawiści montują kolejną prowokację wykorzystując swoich sługusów dziennikarskich, aby zemścić się za klęskę prowokacji poprzednich. Tytuł w "Wyborczej" "Taśmami w ABW". Jacek Żakowski.... Tomasz Wołek... .... [ramka][link=http://blog.rp.pl/wildstein/2009/10/17/nic-sie-nie-stalo-czyli-traktacik-o-metodzie/]Skomentuj[/link][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL