Literatura

Niemiecki Nobel dla podróżnika wielu czasów

Claudio Magris
AFP
Włoski eseista Claudio Magris odbiera w niedzielę we Frankfurcie Pokojową Nagrodę Księgarzy Niemieckich. Wyróżnienie to określane jest często mianem niemieckiego Nobla.
Niemcy nagradzają twórców, myślicieli i artystów, których działalność i publikacje dają świadectwo ich społecznej odpowiedzialności. Wśród polskich laureatów był m.in. – w 1977 roku – Leszek Kołakowski. Kampania protestacyjna, jaką rozpętał wtedy rząd PRL, dobrze świadczy o wysokiej randze nagrody.
Claudio Magris, 70-letni Włoch urodzony i mieszkający w Trieście, łączy w sobie cechy filologa, socjologa, historyka i antropologa. Nade wszystko jest badaczem mikrokosmosów (poświęcił im jeden ze swych zbiorów esejów). Tak nazywa ulubione naddunajskie peryferia, miejsca rozrzucone wzdłuż najważniejszej, jego zdaniem, rzeki Europy. Są wśród nich dzisiejsze samodzielne państwa, dawne cesarstwa i niemal mityczne krainy. Przyglądając się im, notuje zmiany: „Podróż w przestrzeni jest zarazem podróżą w czasie i przeciw czasowi”. W przedmowie do „Podróży bez końca”, ostatniego wydanego w Polsce tomu, przywołuje Ryszarda Kapuścińskiego, z którym się przyjaźnił. Nasz wybitny reporter uważał, że zawrotnie szybkie przemiany sprawiają, iż można przedstawić świat jedynie we fragmentach. Nikt już nie jest w stanie stworzyć syntetycznej wizji całości. Magris podziela to zdanie. Wędrując i zapisując swe przemyślenia, podsuwa czytelnikowi elementy, z których ten będzie mógł ułożyć indywidualny obraz.
W „Podróży bez końca” włoski autor przedstawia się jako archeolog pejzażu czasu rzeczywistego i nierzeczywistego odczytujący „znaki ukryte pod innymi znakami, [by] uratować je przed rzeką czasu, falą zapomnienia zacierającą ślady”. Najstarszy z 16 esejów wchodzących w skład tomu powstał w kwietniu 1981 roku po podróży do Polski, gdzie autor obserwował narodziny „Solidarności”. Tym razem czas ma znaczenie, jest ściśle związany z poszczególnymi tekstami. Trudno bowiem oprzeć się wrażeniu, że jest to w pewien sposób tom rozliczeniowy. Magris zebrał w nim opisy podróży podejmowanych z nieżyjącymi już przyjaciółmi (także żoną Marisą) oraz refleksje z samotnych wędrówek, kiedy nie można z nikim dzielić wrażeń. W esejach powstałych po 2001 roku wraca optymizm – autorowi towarzyszy nowa partnerka życiowa. „Pierwszy lot Don Serafina”, piękny, mądry tekst poświęcony Wyspom Kanaryjskim, zawiera wyzwanie: „Odkrywamy, czym jest urok starości bogatej w czas i niekończącej się opowieści, dionizyjskiej mimo ciągłego rozpadu”. [i]Claudio Magris Podróż bez końca Przeł. Joanna Gniewska Fundacja Zeszytów Literackich, Warszawa 2009[/i]
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL