Świat

Wkrótce ma ruszyć budowa mostu na Sycylię

Rzeczpospolita
Włosi może wreszcie doczekają się realizacji jednego z wielkich projektów Silvia Berlusconiego
Minister infrastruktury Altero Matteoli składał już podobne oświadczenia kilkakrotnie. Teraz jednak poinformował, że znikły ostatnie przeszkody formalne i budowa mostu na Sycylię powinna się rozpocząć jeszcze przed końcem tego roku.
Według prognoz najdłuższy i najwyższy wiszący most świata będzie gotów w 2017 roku. Zawiśnie na wysokości 64 metrów, długość przęsła między wieżami o wysokości 375 metrów na obu brzegach to 3,6 kilometra. Oprócz linii kolejowej na moście będzie sześć jezdni. Ma wytrzymać wiatr wiejący z szybkością 200 km na godzinę i trzęsienie ziemi o sile 7 stopni w skali Richtera. Wszystko ma kosztować 6 mld euro, z czego 1,3 mld wyłoży rząd, a resztę kapitał prywatny. Zajmująca się budową spółka Stretto di Messina osiągnęła porozumienie z głównym wykonawcą Impregilo. Most na Sycylię był jednym z „wielkich dzieł”, które Berlusconi obiecał Włochom przed wygranymi w 2001 roku wyborami. Przetarg na budowę rozstrzygnięto w roku 2005. Miała się ona rozpocząć rok później, ale Berlusconi przegrał wówczas wybory. Centrolewicowy rząd Romano Prodiego natychmiast zrezygnował z budowy, tłumacząc, że są ważniejsze rzeczy do zrobienia. Z pewnością chodziło jednak przede wszystkim o wstrzymanie inwestycji, która w świadomości Włochów byłaby pomnikiem przedsiębiorczości i wizji Berlusconiego.
Nic dziwnego, że teraz Berlusconi do pomysłu powrócił. Przekonywał, że rozpoczęcie budowy ożywi gospodarkę, stworzy wiele miejsc pracy i pomoże Włochom, szczególnie biednemu południu, wyjść z kryzysu. Trudno też nie łączyć podanej w poniedziałek przez ministra Matteolego informacji z napiętą sytuacją polityczną w kraju. Berlusconi na mocy decy- zji Trybunału Konstytucyjnego stracił immunitet i będzie musiał stawać przed sądem w sprawach o korupcję. Ostro zaatakował sędziów, opozycję i prezydenta, stawiając się w roli ofiary zmowy lewicy, która chce go odsunąć od władzy i przeszkadza w rządzeniu. Informacja o rozpoczęciu budowy mostu miała być sygnałem wysłanym Włochom, że Berlusconi i jego rząd – mimo rzucania im kłód pod nogi – realizuje ogromne, ambitne zadanie, które uratuje Włochy. Nie wszyscy są tego pewni. Sceptycy alarmują, że na budowie zyska głównie mafia – Cosa Nostra na Sycylii i Ndrangheta w Kalabrii – które kierować będą rozdawnictwem zleceń dla podwykonawców. Tak wynika z raportu parlamentarnej komisji do walki z mafią. Zastrzeżenia mają również ekolodzy, zwłaszcza po ostatniej katastrofie w okolicach Mesyny, gdzie na skutek osunięć ziemi i lawin błota zginęło ponad 30 osób. Wątpliwości zgłaszają geolodzy. Niektórzy twierdzą, że z powodu ruchów tektonicznych most się niechybnie zawali po kilkunastu latach eksploatacji. Rozeznać się, kto ma rację, jest tym trudniej, że chodzi bardziej o naładowany do granic emocjami polityczny spór o Silvia Berlusconiego niż o śmiałe przedsięwzięcie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL