fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Architektura

Przeprowadzka klinik po 100 latach

Prof Tomasz Grodzicki, dziekan Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego i ordynator Kliniki Chorób Wewnętrznych i Geriatrii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Prof. Tomasz Grodzicki opowiada, jak w Europie modernizuje się stare, piękne budynki szpitalne. Rozwiewa wątpliwości, czy są zdrowe i dobrze służą pacjentom. Wyjaśnia, jaka architektura odpowiada nowoczesnym standardom leczenia
[b]Rz: Czy to prawda, że na bakterie chorobotwórcze w starych szpitalach nie ma rady i trzeba budować nowe?[/b]
Prof. Tomasz Grodzicki: To jest mit. Tak naprawdę w kilka lat po postawieniu nowego szpitala bakterie zaczynają funkcjonować w systemach klimatyzacyjnych i wszędzie indziej. Ilość bakterii nie zależy od wieku szpitala, ale utrzymanie w czystości starego szpitala z licznymi zakamarkami, schodami, wysokimi salami jest trudniejsze niż nowoczesnego.
[b]Leżałem kiedyś jako pacjent na takiej wysokiej sali i byłem zachwycony, że nie ma zaduchu.[/b]
Proszę sobie wyobrazić, kto lampy w tej sali, zawieszone tak wysoko, kiedykolwiek czyścił. Ile to trzeba nakładu pracy! To samo z ogromnymi oknami.
[b]Jednak za Zachodzie zabytkowe szpitale się remontuje, picuje na luksusowe kliniki dla bogatych. [/b]
Pracowałem i odwiedzałem szpitale w Londynie (Hammersmith Hospital) i Paryżu (Hopital Broussais), gdzie do starych, zabytkowych budynków dobudowano nowoczesne elementy. Analizowałem koncepcję w Grazu, gdzie utrzymano budynki zabytkowe, zmieniając ich funkcję, i wpleciono nowe. Czasami próbuje się łączyć stare elementy z nowymi, a czasami buduje się nowe szpitale. W Walencji zrezygnowano ze starego budynku i zdecydowano o budowie nowoczesnego szpitala.
[b]Jakie są przeciwwskazania, żeby użytkować stare szpitale?[/b]
Dzisiejsze standardy leczenia chorych wymagają zupełnie innych warunków, niż to było 100 lat temu. Wymaga to ogromnych inwestycji wewnątrz budynków i czasami trudno utrzymać zabytkowe elementy, jak stropy, szerokość drzwi i wielkość sal. Bardzo trudno przystosować te obiekty, nie naruszając materii zabytkowej.
[b]Ale np. w odrestaurowanej Klinice Urologicznej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie udało się połączyć zabytkowe drzwi z nowoczesnymi tamami.[/b]
Za to problemem tej kliniki jest brak windy, którą trzeba dobudować na zewnątrz, jak to już zrobiono w II Klinice Chirurgii. Jednak największy problem naszego szpitala to wielość budynków, ich rozproszenie, a co za tym idzie – zwielokrotnianie funkcji i wysokie koszty. Utrzymujemy kilkanaście portierni, kilka intensywnych terapii, musimy wysyłać karetkę, żeby przewieźć pacjenta kilkadziesiąt metrów na tomografię. Z punktu widzenia funkcjonalności i efektywności szpitala poprawa wystroju budynków nie uzdrowi sytuacji.
[b]Stąd koncepcja budowy nowego zespołu klinik zabiegowych na peryferiach miasta?[/b]
Ta koncepcja powstała, zanim się urodziłem, w latach 50. XX w. Zakłada budowę nowego szpitala uniwersyteckiego w Prokocimiu i wykorzystanie starych klinik w jakimś innym słusznym celu. Od 50 lat ściera się z drugą koncepcją: na terenie przy ul. Kopernika wyburzyć budynki, które nie są zabytkowe, a w ich miejsce postawić supernowoczesne obiekty obok starych klinik. Jesteśmy dziś bliżsi koncepcji szpitala w Prokocimiu ze względu na gwarancje finansowania dane przez Ministerstwo Zdrowia. Jednak cały czas musimy inwestować w istniejące budynki.
[b]A czy ktoś policzył koszty realizacji tych dwóch koncepcji i porównał, która jest tańsza?[/b]
W mojej ocenie budowa nowego szpitala na tysiąc łóżek jest droższa niż dostawienie do istniejącej infrastruktury dwóch – trzech bloków na 500 łóżek. Natomiast utrzymanie nowego szpitala przez następne 10 – 20 lat na pewno jest tańsze.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA