Publicystyka

Nie przepraszajmy zbyt pochopnie

Rafał A. Ziemkiewicz
Rzeczpospolita
Wystarczy odrobina zdrowego rozsądku, by wiedzieć, że odmowa przepraszania za Jedwabne i krytyka Kwaśniewskiego to nie żaden antysemityzm, tylko uprawnione stanowisko w ważkim sporze – pisze publicysta „Rz”
W walce pomiędzy brytyjskimi politykami przypadkową ofiarą padła Polska. Tamtejsze lewicowe media, szukając bata na konserwatystów, zarzuciły im wybór na szefa wspólnej frakcji w europarlamencie polskiego antysemity, czyli Michała Kamińskiego. Nie o niego w całej sprawie idzie, ale pod jego adresem padły niesprawiedliwe zarzuty i nieuzasadnione uogólnienia, które w oczach słabo orientujących się w sprawie Anglików uwiarygodniane są zawartą między wierszami sugestią, iż dotyczą Polaka. A Polacy, jak wiadomo, budowali przecież u siebie obozy zagłady i „przyzwalali” na Holokaust.
[srodtytul]Antypolska retoryka[/srodtytul] Wydawałoby się, że w chwili, gdy media obcego kraju sięgają po antypolskie stereotypy, polscy dziennikarze powinni odłożyć na bok swoje wojenki i podejść do sprawy ze szczególną starannością. Są na świecie ludzie, którzy czytają polskie gazety i opierają się na nich, pisząc o naszym kraju. Powinni znaleźć w nich rzetelne informacje, a nie pożywkę dla antypolskiej retoryki.
[wyimek]Światowi politycy przepraszają za zbrodnie tylko wtedy, gdy zaangażowany był w nie aparat państwa, którego tradycję kontynuują. I gdy okoliczności sprawy są oczywiste[/wyimek] Tymczasem „Gazeta Wyborcza”, jak zwykle, nie potrafiła nie skorzystać z okazji do propagandowego uderzenia w znienawidzoną partię Kaczyńskich. Ochoczo podłącza się pod kampanię brytyjskiego „Guardiana”, wspierając atak na nowego szefa frakcji konserwatystów i reformatorów oraz współuczestnicząc w dorabianiu mu gęby antysemity. Autorzy „Wyborczej” wiedzą oczywiście, że nie sposób znaleźć żadnej wypowiedzi Kamińskiego, która pozwalałaby nazwać go wprost antysemitą. Dlatego grają aluzjami, dwuznacznościami (przymiotnik „narodowe” w nazwie byłego ZChN sam w sobie zabrzmi po angielsku jako wskazówka, iż mamy do czynienia z działaczem jakiejś grupy radykalnej, najpewniej neonazistowskiej), a wprost oskarżają Kamińskiego tylko o „cynizm”. Miał jakoby wykazać się nim, krytykując Aleksandra Kwaśniewskiego za zbyt pochopne przeprosiny za zbrodnię w Jedwabnem; krytykując rzekomo po to, by załapać się na antysemickie nastroje wyborców z jego ówczesnego okręgu. Postępowanie „Wyborczej” jest skandaliczne, obrzydliwe i oburzające. W kwestii urzędowych przeprosin za rozmaite historyczne zaszłości dyskusja toczyła się nie tylko Polsce. Sęk w tym, że kiedy prezydent przeprasza, to daje światu sygnał, iż za jakąś zbrodnię ponoszą odpowiedzialność nie tylko jej sprawcy, ale też państwo lub naród. Dlatego światowi politycy są zwykle w przepraszaniu znacznie bardziej powściągliwi od Kwaśniewskiego. Czynią to wtedy, gdy w zbrodnie zaangażowany był aparat państwa, którego tradycję kontynuują, i na pewno tylko wówczas, gdy wszystkie okoliczności sprawy są oczywiste i wyjaśnione. [srodtytul]Okrzyknięty antysemitą[/srodtytul] A i wtedy bywają krytykowani przez opinię publiczną swych krajów – jak były premier Japonii po przeprosinach za wojenne zbrodnie jej żołnierzy w Chinach i Korei. Zbrodnia w Jedwabnem była prawdopodobnie dokonana polskimi rękami, ale nie Polacy ułożyli jej plan, nie oni przygotowali ją i kierowali wykonaniem. Zbyt pochopne przeprosiny prezydenta uwiarygodniały natomiast przed światem kłamliwą wersję wydarzeń rozpropagowaną historycznym pamfletem Jana Tomasza Grossa. Kamiński oponował wtedy słusznie. Ja zresztą, jeśli ma to o czymś świadczyć, też. Pamiętam, że pytałem retorycznie, czy skoro sprawcy głośnego wówczas brutalnego morderstwa w warszawskim Kredyt Banku byli ochrzczonymi Polakami, to i za tę zbrodnie powinni przepraszać prezydent i prymas. Rozumiem, że dla „dziennikarskich cyngli” z „Wyborczej” wystarczy to, aby i mnie okrzyknąć antysemitą. [srodtytul]Donos na Polskę[/srodtytul] Mnie akurat ich opinia w tej kwestii jest obojętna. Znający polskie sprawy czytelnicy nie przejmą się też oskarżeniami wobec Kamińskiego, bo wystarczy odrobina zdrowego rozsądku, by wiedzieć, że odmowa przepraszania za Jedwabne i krytyka Kwaśniewskiego to nie żaden antysemityzm, tylko uprawnione stanowisko w ważkim sporze. „Wyborcza” o tym wie, ale przecież nie o takich czytelników jej chodzi. To nie pierwszy w jej dziejach „donos” na Polskę obliczony na organizowanie przeciwko „rodzimemu ciemnogrodowi” zachodniej opinii publicznej.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL