Służby mundurowe

Co będzie wolno funkcjonariuszom służb

Największe wątpliwości budzą paralizatory i rezygnacja ze strzału ostrzegawczego. Przekonuje blokada kolana
– Dobrze, że katalog środków przymusu bezpośredniego jest szerszy, ale najważniejsze, by były stosowane adekwatnie do sytuacji – mówi „Rz” dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, odnosząc się do projektu ustawy przygotowanego w MSWiA.
Jak ujawniła wczoraj „Rzeczpospolita”, przygotowywane prawo zawarte w projekcie ustawy o zasadach użycia środków przymusu bezpośredniego i broni palnej przez policję i inne służby jest rewolucyjne. Dlaczego? Policjanci i funkcjonariusze innych służb dostaną do rąk miedzy innymi paralizatory, maski przeciwko agresywnym zachowaniom podejrzanych, blokady na kolana uniemożliwiające ucieczkę. Policjanci nie będą też musieli oddawać strzału ostrzegawczego, zanim użyją broni.
Pomysł budzi wątpliwości znawców przedmiotu. – Obawiam się, że jeśli się zrezygnuje ze strzału ostrzegawczego, policjanci będą częściej sięgać po broń – mówi dr Kładoczny. – Strzał w powietrze nie tylko służy komfortowi policjanta, ale przede wszystkim ostrzega człowieka o możliwości użycia wobec niego broni. Zdarzają się pomyłki, policjanci strzelają do niewinnych osób, które wzięli za przestępców – wymienia. I dodaje: – Z punktu widzenia bezpieczeństwa lepiej, żeby strzał ostrzegawczy pozostał. Innego zdania jest poseł Ryszard Kalisz (SLD): – Są sytuacje, gdy o życiu policjanta, który musi użyć broni, decydują sekundy. Strzał w powietrze je zabiera i może kosztować go życie. Z kolei poseł Jarosław Zieliński (PiS) zastanawia się: – Nie rezygnowałbym ze strzału ostrzegawczego zbyt pochopnie. Wszystko zależy od sytuacji. Emocje wywołują też paralizatory, w które resort chce wyposażyć wiele służb, m.in. ABW, ale też Straż Leśną czy sokistów. – Najpierw trzeba zrobić ekspertyzy, czy są bezpieczne – twierdzi prof. Bruno Hołyst, karnista. – Mam spore wątpliwości, czy paralizatory należy udostępnić tak szeroko, np. straży rybackiej czy wodnej. Wszyscy przypominają przypadek Polaka, który zmarł po użyciu wobec niego paralizatora na lotnisku w Kanadzie. – Jeśli w paralizatory miałoby zostać wyposażonych aż tyle służb, należałoby przeszkolić funkcjonariuszy – zaznacza prof. Hołyst. Niepokój posła Kalisza budzi to, że zbyt dużo służb będzie mogło stosować gumowe kule. – Wcale nie są tak bezpieczne. Mogą trwale okaleczyć, że wspomnę przypadek fotoreportera, który od takiej kuli stracił oko – wyjaśnia. Co do blokad na kolana i masek panuje zgoda. – Wizerunek podejrzanych czy tylko zatrzymanych jest u nas mocno eksploatowany medialne. Należy uprzedzić osobę o możliwości założenia jej takiej maski – uważa Kalisz. A dr Kładoczny ostrzega: – Jeżeli ktoś chce, by nałożyć mu maskę, w porządku. Ale trzeba pamiętać, że to jest stygmatyzacja. Co, jeśli kogoś będą prowadzić w masce, a później zostanie uniewinniony? Podobnie z blokadą na kolana. – Nie widzę przeszkód, by założyć ją konwojowanej osobie. Pod warunkiem że nie będzie siedziała z nią na przykład przez osiem godzin transportu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL