Piłka nożna

ŁKS bez licencji i bez ekstraklasy

Komisja Odwoławcza odmówiła ponownego rozpatrzenia wniosku ŁKS. Łódzki klub spada do I ligi, a to ratuje przed spadkiem Cracovię
Jedna zagadka dotycząca nowego sezonu została rozwiązana. ŁKS w PZPN nic już w walce o licencję nie osiągnie. Nie wystąpi w startujących 31 lipca rozgrywkach ekstraklasy. W tabeli ostatniego sezonu zostanie przesunięty z siódmego miejsca na ostatnie i zdegradowany.
– Nie poddajemy się – zapowiada jednak rzecznik klubu Dariusz Cychol. Ostatnim szańcem ŁKS pozostaje wojewódzki sąd administracyjny, ale on skargę na odmowę przyznania licencji rozpatrzy dopiero 12 sierpnia, więc już w trakcie sezonu. Nie pomogły ani naciski łódzkich polityków, w tym ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, ani przygotowanie nowych dokumentów, ani wsparcie, jakie klub dostał od Komisji ds. Nagłych PZPN, czyli Grzegorza Laty i wiceprezesów związku.
To oni po konsultacjach z UEFA poprosili komisję, by zgodziła się jeszcze raz zająć wnioskiem ŁKS. Mimo że komisja analizowała go już dwukrotnie i uznawała, że plan finansowy ŁKS na nadchodzący sezon nie jest wiarygodny. Trzeciego razu nie było. – UEFA nie mogła zabronić PZPN ponownego rozpatrzenia sprawy, bo takie decyzje należą do krajowych związków. Ale w swoim liście przypomniała werdykt Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu z Lozanny z 2006 roku w sprawie PAOK Saloniki. Ten werdykt mówi, że przyznanie licencji po terminie jest niesprawiedliwe wobec innych klubów i podważa zaufanie do systemu licencyjnego – tłumaczy “Rz” członek komisji Piotr Tenczyński. – Podręcznik licencyjny wyraźnie zabrania nam analizowania dokumentów wpływających po terminie. A termin 28 maja był znany od dawna, więc ŁKS tylko do siebie może mieć pretensje – mówi Tenczyński. Z pięciu członków komisji czterech głosowało przeciw ponownemu rozpatrywaniu wniosku. Piąty, czyli szef komisji Zbigniew Lewicki, nie głosował. Wyszedł z sali wcześniej i przekazał prezesowi Lacie, że jest gotów złożyć dymisję w proteście przeciw naciskom. Nie chciał zajmować stanowiska w sprawie ŁKS, żeby znów nie oskarżono go, że topi łódzki klub, by wyciągnąć na powierzchnię Cracovię, w której kiedyś grał. Ci, którzy w sporze o licencję byli po stronie ŁKS, przypominali wiele razy, że w poprzednich sezonach PZPN innym klubom okazywał łaskę i ponownie rozpatrywał sprawy, m.in. Ruchu Chorzów i Polonii Bytom. Tak było, ale nowa, powołana rok temu, komisja postanowiła wreszcie traktować podręcznik licencyjny serio. To zła wiadomość dla działaczy ŁKS i cierpiących za ich błędy piłkarzy, ale nie dla polskiego futbolu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL