Biznes

Co czeka regionalne lotniska

Lotnisko w Katowicach
Fotorzepa, Magdalena Jodłowska
Zagraniczni inwestorzy są zainteresowani udziałami w polskich portach. Do ministra infrastruktury ma wpłynąć niedługo oferta kupna 18-proc. pakietu lotniska katowickiego – dowiedziała się „Rz”
– Ma ją złożyć jeden z brytyjskich funduszy inwestycyjnych. Jest też zainteresowany też innymi lotniskami – powiedział „Rz” Tadeusz Jarmuziewicz, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za transport lotniczy.
Nie oznacza to jednak, że decyzja o wyzbyciu się udziałów już zapadła. – Nie wiadomo, co się stanie z udziałami, jakimi PPL dysponuje w lotniskach regionalnych. Zastanawiamy się nad ich komunalizacją, czyli przekazaniem lokalnym samorządom, sprzedażą lub pozostawieniem ich w rękach obecnego właściciela – mówi Jarmuziewicz. – To wciąż akademickie pytanie. Nie wiadomo, po co PPL 18 proc. udziałów w katowickim porcie. Dywidend z tego nie ma, port jest w fazie inwestycji. Chodzą wokół tego pakietu zacni inwestorzy. Komunalizacja może nie być najlepszym rozwiązaniem, bo znacznie obniży wartość przedsiębiorstwa zarządzającego Okęciem. A realizują inwestycje, na które będą potrzebowali 200 – 300 mln zł – wyjaśnia minister.
Jak dodaje, jeżeli zapadnie decyzja o sprzedaży udziałów, trzeba będzie w porozumieniu z Urzędem Lotnictwa Cywilnego podjąć kolejne. – Czy pozbywamy się udziałów we wszystkich portach regionalnych, czy wszystko sprzedajemy temu samemu inwestorowi, czy staramy się ich dywersyfikować – mówi. Do pomysłu komunalizacji przychylają się regiony. – Trudno wyobrazić sobie realizowanie polityki rozwoju regionalnego, za co odpowiadają regiony, bez lotnisk – mówi Władysław Husejko, marszałek województwa zachodniopomorskiego. Jak dodaje, najkorzystniejsze dla portu jest, gdy ma jednego właściciela. – Dokapitalizowujemy port lotniczy, podnosząc tym samym pakiet posiadanych przez nas udziałów w spółce. W ciągu pięciu lat chcemy przeznaczyć na to 12,5 mln zł – dodaje. Decyzja, co zrobić z udziałami PPL w lotniskach regionalnych, będzie trudna. – Z punktu widzenia PPL komunalizacja udziałów może nie być najkorzystniejszym rozwiązaniem – mówi Sebastian Gościniarek, ekspert PricewaterhouseCoopers. – Należałoby się zastanowić, które lotniska mają strategiczne znaczenie dla przedsiębiorstwa, i zatrzymać w nich udziały lub nawet wzmacniać tam swoją obecność. Przed podjęciem decyzji trzeba by jednak przeprowadzić szczegółowe analizy. Z punktu widzenia rozwoju lotnisk wydaje się, że komunalizacja byłaby najlepsza. Wejście inwestorów zagranicznych na polskie lotniska obarczone jest ryzykiem, co pokazują przypadki lotnisk w Bydgoszczy – w którym 49 proc. udziałów ma Airports International – oraz w Sochaczewie. Austriacy, mimo że do uruchomienia tego podwarszawskiego portu jeszcze daleko, już chcą odsprzedać swój 40-proc. pakiet. Inwestycje w Bydgoszczy nie nabrały oczekiwanego rozmachu. – Myślę, że to, iż przypadek lotniska bydgoskiego nie sprawdził się do końca, nie wynika z tego, że prywatyzacja była niewłaściwym ruchem, ale z problemów, jakie ma inwestor. Meinl jest w okresie restrukturyzacji (w efekcie udziały w polskich portach przejął Airports International), co odbija się u nas na Bydgoszczy i Sochaczewie – podsumowuje Gościniarek. Jak dodaje, szukanie inwestora dla lotnisk to poważne przedsięwzięcie. Trzeba pogodzić interesy trzech stron – PPL, samorządu i inwestora. W ubiegłym tygodniu Skarb Państwa wyszedł ze spółki zarządzającej portem lotniczym na Mazurach. Sprzedał ostatnie dziesięć akcji po 70, 35 zł za udział. Pakiet przejął większościowy udziałowiec (60 proc.) – European Business Partners (EBP). W tej samej umowie udziały sprzedał PPL, którego pakiet z 32,5 proc. spadł do 12,6 proc. PPL zarobił na transakcji ok. 70 tys. zł. Dwa lata temu EBP kupował akcje portu po 46 zł za udział. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=a.stefanska@rp.pl]a.stefanska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL